TANIE, ale CZY DOBRE? Paletki My Secret.

12:54


Większość z Was, tak samo jak ja, lubi tanie kosmetyki. Ja osobiście odczuwam dużo większą satysfakcję, gdy kupię coś za małe pieniądze, a potem będę tego używać z najwyższą przyjemnością, niż gdy na taki kosmetyk wydam grubsze fundusze (nie oznacza to, że nie lubię kosmetyków z półki selektywnej, bo te również uwielbiam). 

Moje dotychczasowe doświadczenia z kosmetykami pokazały, że jest jedna zasada, jeśli chodzi o pielęgnację czy kolorówkę - tak naprawdę nie ma zasady! ;) Czasem kosmetyk za 200zł okazuje się bublem, a ten za 5 - ideałem. Bywa także oczywiście na odwrót. 

Jak więc będzie z paletkami My Secret, o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć? 

Nude Look

Zacznijmy od podstawy - paletki My Secret dostaniecie głównie w Naturze, ich regularna cena to 13,99zł, jeśli się nie mylę, jednak za żadną z moich czterech (ale zobaczycie tylko trzy, bo nie mam tej czwartej przy sobie) dalam maksymalnie połowę tej ceny. 

Zawsze było dużo odcieni do wyboru - od nudziaków po konkretne, dające po oczach neony. Cieszyłam się, gdy w ofercie takiej "skromnej" (pod względem cenowym) firmy jak My Secret znajdowałam różobrązy, zarezerwowane przez długi czas dla tych droższych firm (i właśnie w takiej kolorystyce oscylują dwie z moich czterek paletek od MS). 

Większość wariantów jest limitowana, tzn jest dostępna w szafie MS tylko przez jakiś czas, a potem zostaje przeceniona i jest stopniowo wyprzedawana - tak właśnie stałam się właścicielką moich paletek. Wszystkie były przecenione na około 7zł. 


W jednym opakowaniu znajduje się 6g cieni - czyli łatwo można policzyć, że każdy wkład zawiera 1,5g produktu. Jest to całkiem sporo, a już na pewno starczy na długo, nawet w przypadku codziennego użytkowania paletki. 

Kolejna kwestia to opakowanie - może nie jest ono najwyższych lotów pod względem wyglądu i trochę ciężko się je otwiera, ale jest dość solidne. Owszem, rysuje się, ale nie pęka, nie łamie się, ogólnie "trzyma się" bardzo dobrze, nawet gdy użytkujemy paletkę dość mocno lub np nosimy ją w torebce (sprawdzone!). 

Wg producenta, cienie ważne są przez 12 miesięcy, jednak nie oszukujmy się - cienie to cienie. Po tych 12 miesiącach absolutnie nic im się nie stanie.

Hyper Energetic

No i w końcu nadszedł czas na coś o jakości cieni. 

W paletkach MS znajdują się często odcienie matowe - w przypadku moich czterech paletek tylko trzy spośród dwunastu odcieni mają w sobie perłę lub drobinkę. Czy są to zatem dobre maty? Oczywiście. Są fantastyczne! Jak widzicie po swatchach, cienie MS są bardzo mocno nasycone pod względem pigmentacji. Nie robią łat, prześwitów ani plam, a przy tym bardzo przyjemnie się rozcierają. Są to masełkowate, miękkie cienie, które delikatnie się osypują, jednak dla mnie to nie jest wada, a po prostu zwyczajna cecha większości cieni - zarówno tych, jak i cieni wysokopółkowych. 


Jeśli chodzi o trwałość i zachowanie na powiece, to z pewnością nie można im nic zarzucić - cienie My Secret trwają na oku przez cały dzień na bazie z korektora, więc nie trzeba ich niczym tak naprawdę wspomagać. Powyższe oraz poniższe swatche zostały wkonane na czystej skórze, bez dodatku jakiegokolwiek produktu, który mógłby wpłynąć na pigmentację - tak samo cienie zachowują się na oku, choć wymaga to oczywiście odpowiedniej aplikacji. 

Autumn Blossom
Czy zatem są to dobre cienie w niskiej cenie?
Oczywiście! Są to BARDZO dobre cienie. Ich pigmentacja powala, a przy tym kosztują śmieszne kilka groszy. To naprawdę nic, że mają średniej jakości opakowania - w zupełności da się to przeboleć. Jeśli komuś nie podoba się forma paletki, to spokojnie można ze środka wyjąć cienie i włożyć do jakiejś paletki magnetycznej. Z drugiej strony taka czwóreczka cieni jest zgrabna i można ją przy sobie nosić spokojnie w torebce. 

Za cenę 13,99zł (regularną) naprawdę polecam, a tym bardziej polecam, kiedy uda się je Wam dorwać gdzieś na promocji. Nic, tylko brać.


Jak się Wam podobają te cienie? Co myślicie o taniej, ale fajnej kolorówce?


You Might Also Like

0 komentarze