ZDENKOWANE w MARCU!

10:40


Dziś jeden z uwielbianych przez Was tematów - denko! Czyli zbiór minirecenzji - takie lubię najbardziej, zwłaszcza że niektóre produkty nie są aż tak godne uwagi, żeby poświęcać im osobne posty. ;) 

Legenda: 
TAK / NIE WIEM / NIE


Avon, płyn do kąpieli Truskawki ze śmietanką - był przyjemny, ale bardzo mało wydajny (bo przecież dopiero co go kupiłam!). Tworzył kremową pianę i roznosił po całej łazience zapach kiślu truskawkowego (no bo nie był to zapach truskawek ze śmietaną jak dla mnie). Przyjemny, ale nie must have, więc więcej go nie zamówię - są na rynku fajniejsze płyny do kąpieli. 


Cien, tonik odświeżający - przyjemny, tani, to była moja druga butelka. Póki co do niego nie wracam, bo mam w zapasach inne toniki, ale jak najbardziej polecam. Fajnie oczyszczał i odświeżał cerę w ciągu dnia, gdy siedziałam w domu i nie nosiłam makijażu. Plus za wygodne opakowanie. 


Yves Rocher, olejek odbudowujący do włosów - na pejdżu pisałam Wam, że nie używam go do włosów, tylko do ciała i tak właśnie było. W tej roli sprawdzał się wyśmienicie, a że dostałam te olejki w formie gratisów do zakupów, to nie było mi ich szkoda (bo cena regularna jest mało opłacalna, jeśli chodzi o używanie ich do ciała - są zbyt mało wydajne). Jak widzicie, zużyłam aż 2 buteleczki w ostatnim czasie. Fantastycznie nawilżały skórę i przepięknie pachniały (kojarzyło mi się to z jakimś deserem waniliowo - wiśniowym). Myślę, że jak będę miała okazję zdobyć je w dobrej cenie, to znów się w nie zaopatrzę. 


BingoSpa, szampon arganowy - wielokrotnie przeze mnie kupowany, wracam do niego co jakiś czas. Chwilowo moje włosy się z nim nie dogadują, ale na pewno jeszcze do niego wrócę. Prosty skład, szampon dobrze oczyszcza, włosy są sypkie i lśniące po użyciu. Lubimy się!


Apart, płyn do kąpieli Algi&Goji - bardzo przyjemny, wydajny, ładnie pachnący płyn do kąpieli. Z tej serii lubię też różowy, który pokazywałam chyba w poprzednim denku. Ten ma fajny zapach, bardzo świeży i pobudzający. Nie zauważyłam, aby wysuszał skórę. 


Ados, maskara Zoom Lash - tusz do rzęs z fajnymi możliwościami, jednak chyba trochę niedopracowany. Dawał przepiękne efekty na moich rzęsach, ale po dwóch godzinach tworzył pandę pod oczami, czego nie cierpię (i nie była to wina korektora, ja zawsze bardzo porządnie pudruję korektor, więc nie ma on wpływu na tusz - zresztą przy "gołej" skórze zachowywał się tak samo, a moja cera nie jest tłusta, żeby rozpuszczać makijaż). Plus za przyjemną szczoteczkę i z pewnością niską cenę, jednak z naszej znajomości nic więcej nie będzie.


Yves Rocher, maskara Volume Deploye - jeden z moich ulubieńców wszechczasów. Naprawdę kocham ten tusz, daje przepiękny efekt na moich rzęsach, długo się utrzymuje, nie podrażnia oczu - nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia. Mam tylko nadzieję, że YR nie wpadnie na genialny  pomysł, aby go wycofać, bo będę wtedy wściekła! 


Fa, antyperspirant Sport Ultimate Dry - antyperspirant jak antyperspirant. Dobrze chronił i chyba już kiedyś go miałam, nie wiem. Wolę troszkę delikatniejszą formę ochrony, bo ja się raczej praktycznie nie pocę, ale czasem mocniejsze sztyfty też się przydają. 


Rival de Loop, peeling Clean&Care - trochę za delikatny jak na moje potrzeby. Jednak wolę mieszankę pasty z Ziaji z żelem do mycia buzi, bo działanie jest o wiele lepsze, a moja cera niestety jest na tyle sucha, że potrzebuje od czasu do czasu porządnego peelingu. Ładnie pachniał - wg mnie morelami, ale niestety nie był to produkt, z którego byłabym wybitnie zadowolona. 


Bielenda, antyperspirant do stóp w mgiełce - nie mój kosmetyk, tylko mojego męża (jak wyżej napisałam, moja potliwość jest naprawdę bardzo niska, zwłaszcza na stopach). Mój małżon zużył już chyba z 5 opakowań ten mgiełki i uwielbia ją. Fantastycznie chroni przed potem i jego nieprzyjemnymi skutkami. Z mojego polecenia używa jej tez moja mama i również jest zadowolona z efektów. Chroni przez cały dzień, a stopy są świeże od rana do wieczora - nawet w najgorszych butach. Zdecydowanie polecam! Jak tylko jest na promocji, to robię mężowi zapas na kilka miesięcy. ;) 


Fa, żel pod prysznic Cream&Oil z masłem kakaowym - przyjemny, kremowy, nie wysusza skóry, dobrze myje i pięknie pachnie. Niczego więcej nie wymagam od żelu pod prysznic. 


Ziaja, maska do włosów Masło Kakaowe - używałam jej głównie na włosach córki, bo moje się z nią nie polubiły, a córki czuprynka bardzo fajnie przyjmowała tę maskę (po jej użyciu włoski małej nie elektryzowały się tak mocno, jak po użyciu samego szamponu). Raczej nie sięgnę po nią ponownie, bo moje osobiste włosy były po niej obciążone i oblepione - ta seria jakoś nie służy moim kosmykom, kiedyś miałam odżywkę i również efekty nie były zadowalające. 


I tak wyglądają moje zużycia z marca. Znacie któryś z tych kosmetyków? Macie podobną opinię na jego temat? Napiszcie mi koniecznie. 

You Might Also Like

0 komentarze