Moja zimowa pielęgnacja twarzy.

14:26


Zima to szczególnie ciężki okres dla naszej skóry - zarówno tej na ciele, jak i na twarzy. Jest ona narażona na działanie wszelkich czynników, jakie możemy spotkać na zewnatrz - wiatr, mróz, wilgoć, suchość plus zanieczyszczenia powietrza, wynikające z trwającego sezonu grzewczego. 

Jak wygląda moja aktualna pielęgnacja twarzy? Na jakie kosmetyki postawiłam? Czy mogę je Wam polecić? Wszystkiego dowiecie się poniżej.  


Jeśli chodzi o demakijaż i mycie buźki, to postawiłam na sprawdzony żel Purete Thermale z Vichy. To moje drugie opakowanie tego żelu i muszę przyznać, że naprawdę go lubię. Jest delikatny, domywa cały makijaż, a do tego jest bardzo wydajny. Czasem mieszam go z czymś peelingującym, aby uzyskać delikatniejszy efekt peelingu podczas mycia twarzy. 

W mojej kosmetyczce nie może zabraknąć toniku - po wielu chybionych produktach z tej kategorii, trafiłam na coś, co mnie bardzo zadowala. Pod każdym względem. Mowa oczywiscie o widocznym na powyższym zdjęciu toniku odświeżającym firmy Cien. Jest to tania firma z Lidla, jakby ktoś jeszcze tego nie wiedział. Tonik świetnie tonizuje, a do tego fantastycznie oczyszcza cerę - lubię przemywac nim buźkę w ciągu dnia, gdy siedzę w domu bez makijażu. Daje mi to uczucie oczyszczonej cery. Tonik, mimo zawartości alkoholu, nie ściąga ani nie piecze. Spokojnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu oczu, także można nim zastąpić płyn micelarny. Do tego ma bardzo wygodne opakowanie - wystarczy przyłożyć wacik, nacisnąć i mamy wydozowaną idealną ilość produktu. Ostatni niewątpliwy plus to cena tego produktu - coś około 5zł. 


Złuszczanie martwego naskórka to obowiązkowy proces dla każdego typu cery. Moja jest sucha i czasem niestety widać to po niej, dlatego w takich momentach ratuje mnie doskonały duet - pasta Ziaja Liście Manuka oraz szczoteczka soniczna BeBeauty (klik!). Połączenie tych produktów to absolutna petarda na wszelkiego rodzaju odstające, martwe skórki czy zanieczyszczone pory. Wiem, że zarówno na temat pasty, jak i tej szczoteczki opinie są różne, ale u mnie oba te produkty doskonale się sprawdzają. W szczoteczce wymieniam tylko baterie raz na jakiś czas. ;)  


W zimowej pielęgnacji nie może zabraknąć maseczek. Moje ulubione i w tym momencie już sprawdzone maseczki to maseczka algowa Nacomi z rumiankiem oraz ogórkowo - migdałowa maska peel off z Himalaya Herbals. Tak w zasadzie o masce z Nacomi też można powiedzieć, że jest peel off, również trzeba ją odklejać z twarzy. Jest to maseczka łagodząco-nawilżająca. Fantastycznie uspokaja cerę, sprawia, że znikają podrażnienia, wyrównuje koloryt. Cera po zastosowaniu tej maski jest zdecydowanie zrelaksowana. Maskę tę przygotowuje się z wody i proszku bezpośrednio przed nałożeniem jej na buzię, co gwarantuje świeżość kosmetyku. Z kolei maska z HH to maska typowo oczyszczająca - jest to peel off, który mocno wyciąga zanieczyszczenia ze skóry, w tym również zawartość porów, jeśli ktoś takową ma. ;) 


Teraz czas na nawilżanie! Na dzień stosuję duet produktów z Yves Rocher, z gamy Riche Creme - krem na dzień oraz eliksir upiększający. Osobiście bardzo lubię tę serię produktów do pielęgnacji twarzy z YR, chyba jako jedyna odpowiada moim potrzebom. Krem jest mocno odżywczy, ale dość szybko się wchłania, dzięki czemu nadaje się pod makijaż, nie jest zbyt ciężki. Z kolei eliksir służy mi do tego, aby wzbogacać nim podkłady. W tym momencie przyjaźnię się z Revlonem Colorstay i Matchmasterem z MACa, które same w sobie są dość ciężkie. Po wymieszaniu ich z kroplą olejku zyskują lżejszą konsystencję, właściwości nawilżające, a przy tym wciąż dobrze kryją i bezproblemowo utrzymują się na skórze przez cały dzień. Bez uczucia ściągnięcia czy wysuszenia! Nie wiem, czy wszystkie olejki nadają się do tego, aby mieszać je z takimi podkładami, ale eliksir z YR ma w składzie odrobinę silikonu, więc łatwo łączy się z kolorówką - mieszałam go także z cięższymi korektorami i tu również się sprawdzał. 


Na koniec najważniejszy dla mnie element pielęgnacji, czyli mocne odżywienie na noc. Tu stawiam na naprawdę bardzo nawilżające produkty, czyli olejek macadamia z BioOleo oraz krem pod oczy firmy L'Orient. Oba kosmetyki są dość tłuste, ale rewelacyjnie wpływają na kondycję skóry. Ja osobiście bardzo lubię taką "ciężką" pielęgnację na noc, bo wtedy konsystencja produktów mi nie przeszkadza, a jednocześnie mam pewność, że rano obudzę się z odżywioną skórą na twarzy. Olejek z BioOleo bardzo mnie zaskoczył, bo sprawił, że z mojej twarzy poznikały wszelkiego rodzaju ciążowe przebarwienia, z którymi borykałam się od sierpnia do grudnia (właśnie od grudnia używam olejku). Krem z kolei nie wpływa za bardzo na moje zasinienia pod oczami (i chyba nigdy nic na nie nie wpłynie, cóż, życie), ale zapobiega porannej opuchliźnie i gwarantuje mi tak silne nawilżenie skóry, że nawet najcięższy korektor jej nie obciąży. Czy może być lepiej? 

Być może zima powoli dobiega końca, ale u mnie póki co pielęgnacja pozostaje bez zmian, bo dawno nie miałam tak dobrze dobranych kosmetyków do potrzeb mojej skóry. 

A jak wygląda Wasza pielęgnacja twarzy? 

You Might Also Like

0 komentarze