Podsumowanie roku 2016 - REWOLUCJA!

19:13

Cześć!

Wiem, że dawno mnie nie było. Obiecałam jednak, że na bloga wrócę i właśnie realizuję to postanowienie. Natchnęło mnie, aby podzielić się z Wami tym, jaki był mój kończący się właśnie rok. Co się działo? Czy był to dobry rok? Wszystkiego dowiecie się poniżej, ale idziemy chronologicznie.

1. Plan przeprowadzki do Katowic i... zmiana zdania. Zostajemy w Olsztynie! 

Tak właśnie rozpoczął się rok 2016. Planem przeprowadzki do Katowic - za lepszym życiem, nowymi perspektywami zawodowymi. Plan udało nam się nawet zrealizować do połowy, bo mąż już tam był, ale... zrezygnowaliśmy. Po 10 dniach rozłąki uznaliśmy ten pomysł za bezsensowny i po 12 dniach mój mąż był z powrotem w Olsztynie (a raczej - jeszcze wtedy - w Gietrzwałdzie). Uznaliśmy, że kochamy Olsztyn, kochamy naszych bliskich, którzy tu są i nie chcemy się z tym wszystkim rozstawać. Zostaliśmy i...

2. Wyprowadzka do Olsztyna. 


W ciągu kolejnych 10 dni kupiliśmy nowszy samochód i wynajęliśmy  mieszkanie w samym Olsztynie, już nie w Gietrzwałdzie, gdzie do tego momentu zajmowaliśmy górne piętro domu moich rodziców. Tyle zmian w miesiąc? Czy to nie za dużo - zwłaszcza dla naszej córki? Okazało się, że nie i mała bardzo szybko zaakceptowała nową sytuację.

3. Nowe perspektywy zawodowe.

Jeśli się dostaje propozycję nie do odrzucenia, zwłaszcza w kwestiach zawodowych, to się ją przyjmuje. Ta decyzja wymagała przemyślenia wszystkiego we dwoje, na spokojnie, ale ostatecznie doszliśmy do porozumienia we wszystkich aspektach. Pozwólcie, że w tym temacie nie będę wchodziła akurat w szczegóły - podsumuję to tylko w ten sposób, że zdecydowanie odmieniło to nasze życie. :)

4. Ujawnienie się moich problemów zdrowotnych. 

Niestety, jakoś w marcu czy kwietniu tego roku dowiedziałam się, że mam hashimoto, niedoczynność tarczycy i to właśnie one odpowiadają za moje pogarszające się samopoczucie oraz więcej kilogramów na wadze. Tarczycę udało się ogarnąć, w kwestii hashimoto przeszłam nawet na odpowiednią dietę, kilogramy zaczęły spadać, ale... O tym dalej. :)

5. Kolejna przeprowadzka.

Wciąż Olsztyn, nawet ta sama dzielnica, ale... mieszkanie dwa razy większe, niż poprzednie. W nim zostajemy, aż powstanie nasz cudowny dom, którego budowę zaczynamy w przyszłym roku.

6. Czas na prawo jazdy - nareszcie!

Kiedy wreszcie udało się uporządkować finanse, zapisałam się na kurs prawa jazdy. Rychło w czas, można powiedzieć, ale lepiej późno, niż wcale. ;) Ale sam kurs to nie wszystko - trzeba jeszcze zdać egzamin. ;) Oczywiście udało się i jestem szczęśliwym kierowcą, nareszcie nie muszę liczyć na czyjąś pomoc, gdy potrzebuję transportu, a mój mąż jest akurat w delegacji - sama się transportuję, a nasze auto przynajmniej nie stoi bezużytecznie. ;)

7. "Kochanie, będziesz tatusiem dwójki!"

Robiąc test ciążowy na początku września wiedziałam, co na nim zobaczę, mimo że nic się jeszcze nie zdążyło spóźnić. Nie myliłam się - zresztą, kobieca intuicja się nie myli w takich kwestiach. Moje serce biło jak szalone, gdy czekałam na wynik - bo w tym momencie nie pragnęłam niczego bardziej, niż ujrzeć te dwie, wyczekiwane kreski. No i ujrzałam. A dziś właśnie rozpoczęłam 5. miesiąc. Uprzedzę pytania - nie znamy płci, bo nasze młodsze nie chce ujawnić, co tam chowa między nóżkami. ;) Ale poza tym, jest wszystko dobrze, a to przecież najważniejsze. Mąż i córa liczą na drugą babę, mi jest to obojętne. Kolejne usg przed świętami - być może wtedy się dowiemy, jaką wyprodukowaliśmy płeć. :)

To w końcu był to dobry rok, czy niekoniecznie?
Moim zdaniem, był wspaniały. Mimo, że nie był pozbawiony stresu, bo takich rzeczy nie da się uniknąć,  był  naprawdę wspaniały. Uważam go za naszą - moją i mojego ukochanego męża - rewolucję życiową. W tym roku wszystko się zmieniło. Nasze życie teraz, kontra nasze życie rok temu? Nie jestem w stanie porównać, pod wieloma względami.  O ile zeszły rok (2015) był straszny i wolałabym zapomnieć, że w ogóle był, to ten zaliczam do najwspanialszych lat mojego życia. Mam nadzieję, że nadchodzący wielkimi krokami 2017 będzie jeszcze lepszy. Nie ma innej opcji!

A jak Wasz rok 2016? Zleciał szybko? Był dobry? 

You Might Also Like

0 komentarze