Paczuszka z Yves Rocher - co zamówiłam?

19:51


Jak wiecie, jestem fanką kosmetyków Yves Rocher, zwłaszcza zapachów od nich. W ostatnim czasie dodawali fajne gratisy do zamówienia, które sprawiły, że postanowiłam złożyć w tym miesiącu zamówienie. Co wpadło mi do koszyka? Ile zapłaciłam za całość? Dowiecie się poniżej. 


Na początek zapachy - postanowiłam wypróbować niedostępną stacjonarnie wodę So Elixir EDT, która jest podobno zupełnie inna, niż EDP. Rzeczywiście, zapachy te sporo się od siebie różnią, EDT jest zdecydowanie lżejsza i mniej dusząca, co sprawia, że oczywiście bardziej mi się podoba, niż EDP, którą wiele osób odbierało jako "zapach papierosów" (nie muszę dodawać, że nie palę?). Kupiłam ją całkowicie w ciemno, bo - tak jak wyżej pisałam - nie można jej kupić stacjonarnie, a więc testerów tego zapachu także nie ma w sklepach stacjonarnych. Na szczeście trafiłam, woda mi się podoba i na pewno ze mną zostanie na dłużej.

Naturelle Osmanthus to z kolei prezent do zamówienia powyżej 109zł. Mam klasyczną wersję Naturelle, jest to mój ulubiony zapach podczas aktywności fizycznej, tzn pryskam się nim przed bieganiem czy jak idę na siłownię, ale nie noszę go na co dzień. Osmanthus jest inny, słodszy, choć wciąż troszkę podobny do klasycznej wersji, jednak jest o wiele bardziej "mój", na pewno będę po niego sięgać na co dzień, bardzo mi się podoba. Cieszę się, że był dodawany jako gratis do zakupów, bo już od dawna miałam na niego ochotę.


W ostatnim czasie miałam także ochotę na wypróbowanie kolorówki YR - padło na róż do policzków w odcieniu Średnia Morela oraz bronzer (jest to chyba wersja ciemniejsza - w sklepie internetowym nie ma wyboru, jest jedynie w sklepie stacjonarnym). Róż jest ładny, delikatny, naturalny, a bronzer - choć wygląda na dość ciepły - bardzo ładnie prezentuje się na buzi. Oba kosmetyki mają fajną pigmentację, są aksamitne, dobrze się je nakłada i nie schodzą z twarzy w ciągu dnia. 


Kolejne produkty są już sprawdzone przeze mnie - zarówno cień w kremie, jak i liner już miałam, tyle że w innych odcieniach, bo cień cielisty, a liner czarny. Tym razem postawiłam na śliwkowe odcienie, bo takie bardzo fajnie grają z moim kolorem oczu. Cień w kremie czeka na swoją kolej, a liner nosiłam dziś od rana do teraz, jest w nienaruszonym stanie, w dodatku jest to jeden z tych kosmetyków, które nakłada się na oko bajecznie łatwo. 


Z pielęgnacji wybrałam peelingujący żel pod prysznic oraz mydełko do rąk z wycofywanej serii świątecznej 2015. Gratisem od 39zł był olejek odbudowujący do włosów, który znam i bardzo sobie chwalę, jestem aktualnie w trakcie drugiego opakowania, a to na zdjęciu powyżej to moje trzecie. 


Jak zawsze, skorzystałam tym razem z kodem -100zł i za całość zapłaciłam... 109zł. ;) 109,30zł dokładnie! Śmieszna kwota, biorąc pod uwagę fakt, że same wody pojedynczo tyle kosztują. ;) Albo i więcej. Także... No polecam! ;)

Jak się Wam podoba zawartość mojej paczuszki?

You Might Also Like

0 komentarze