Mix zdjęć z MAJA!

09:51


Dziś przychodzę do Was z mixem zdjęć z maja. Zauważyłam, że uwielbiacie je oglądać, ale nie zostawiacie przy tym często komentarza - zachęcam do dyskutowania, na każde tematy pod takimi mixami. W końcu po zlepku zdjęć z całego miesiąca jest o czym rozmawiać.  :) 


Zdrowiutki obiadek z którejś majowej niedzieli. Pysznie, fit, bezglutenowo - uwielbiam! W dodatku mój mąż też był zachwycony tymi smakami - może go przekonam, aby przeszedł na inną dietę? 


Selfie z samochodu to całkowity mus każdego mixu. 


Outfit! Maj pozwala na lekkie i letnie ciuchy. Nareszcie! Może waga jeszcze nie ta, ale to nic - jakoś daję radę z ukrywaniem trochę zbyt dużego brzucha. ;)


W drodze po córcię, która nocowała u Dziadków - niedzielny poranek po moich urodzinach. Oczywiście okulary w formie zabezpieczenia oczu przed słoneczkiem, a nie w formie przeciwkacowej zasłony - my imprezujemy KULTURALNIE. ;)


Mój cichy pomocnik (przeszkadzacz?) w robieniu zdjęć do recenzji. Znacie takie powiedzenia na temat kota, że "gdzie ja, tam i on"? No właśnie, idealnie oddaje to, że mój kot podąża za mną krok w krok po całym domu, przez cały dzień i całą noc. Kocham tego zwierza. <3 


Moja Suzi i jej nogi do nieba. <3


W drodze na kulturalny clubbing. Było rewelacyjnie! 


Maj to początek sezonu ślubnego. Fotografować zaczynam dopiero w czerwcu, ale w maju działo się już bardzo dużo w branży beauty. W soboty nie odpoczywam - od rana do późnego popołudnia pracuję, co skutkuje bolącym kręgosłupem, ale to nic. Uśmiech zachwyconej klientki jest czymś niesamowitym. ;) A poczta pantoflowa działa idealnie. 


Mój mąż rzadko się tutaj pojawia, ale akurat miałam ochotę go wstawić. Mężczyzna mojego życia, najukochańszy, jedyny, najwspanialszy. ;) Tutaj degustujący piwo w Zamkowym Młynie w Olsztynie. Ja nie piję, więc się nie wypowiem, ale wg niego było całkiem dobre. 


Urodzinowa paczuszka z Yves Rocher - jestem bardzo zadowolona z zawartości, zwłaszcza z wody MDB, ale zachowam ją chyba na wczesną jesień. Na teraz jest trochę zbyt ciężka, w wiosenno-letnie klimaty zdecydowanie lepiej wpisuje się wersja zielona tego zapachu. 


A to z kolei moje pyszności z Zamkowego Młynu - kurczak nadziewany serem pleśniowym na szpinakowych kopytkach i pomidorowej salsie na ciepło. Coś wspaniałego! Moje klimaty. Pięknie podane, pyszne, w dobrej cenie. Na pewno wybierzemy się tam niedługo z mężem na romantyczną kolację przy świecach, bo teraz byliśmy tylko "przelotem" z Teściami. 


Mój Grzejniczek, mru, mru. 


Ubóstwiam tę sukienkę. Kupiłam ją rok temu na wesele kumpeli i od tamtej pory jest jedną z moich ulubionych letnich kreacji. Czuję się w niej bardzo dobrze, bo zasłania tę partię ciała, której nie cierpię - mój brzuch, a przy tym jest na tyle krótka, abym mogła pokazać moje przyzwoite nogi. 


Kwintesencja mnie - perfumy w złotej szpilce! Prezent od mojej Suzi - dziękuję, kochanie. Zapach też mój, choć nie na takie upały, jak teraz - poczeka zapewne na lekkie ochłodzenie. Bardzo mi przypomina niegdyś uwielbiane przeze mnie Idole d'Armani. 


Iiiii jeszcze jeden ootd. Ta sukienka nie została zaprojektowana na taki duży biust, jak mój, więc trochę mnie ciśnie w tej partii. Zapewne nieco się to poprawi, jak schudnę do mojej idealnej wagi (a do tej coraz bliżej!), jednak póki co jest troszkę niewygodna. Cóż, producent nie przewidział, że ktoś, kto nosi rozmiar 40, może mieć biust w rozmiarze F - bywa. 


"Hahaha, nie wyjdziesz!".


Tak się kończy zamykanie szafy na szybko, w pośpiechu. To był okropny ból, zdarłam sobie skórę przy paznokciu do żywego ciała i już myślałam, że trzeba będzie to zszyć, ale na szczęście ładnie się zagoiło bez niczyjej pomocy i dziś nie ma po tym już praktycznie śladu. 


W tym roku, zamiast kosmetyków, sprawiłam sobie na urodziny ekspresik ciśnieniowy. Używamy go codziennie albo i nawet kilka razy w ciągu dnia. Kawa jest pyszna, póki co, najsmaczniejsza wg mnie jest Dallmayr. Do tego spienione mleko i można zaczynać dzień. 


Selfie z poniedziałku - było zdecydowanie zbyt gorąco na makijaż, więc go nawet nie robiłam. O godzinie 11 byłam już po pracy i wracałam do domu w najgorszy upał. Myślałam, że się rozpłynę, słowo daję! 


Przepyszne śniadanko dla mnie i mojego męża. Zdrowo, świeżo, aromatycznie - mniam!

A jak minął Wasz maj?


You Might Also Like

0 komentarze