Denko z ostatnich tygodni # CZERWIEC #

00:09


No i znów nazbierało mi się pełno opakowań w kartonie. Czas to wyrzucić, a więc dziś uwielbiane przez Was denko. Tym razem nie udało mi się zużyć niczego z kolorówki - pod lupę bierzemy więc same zużycia pielęgnacyjne. Do startu, gotowi... Start! ;)


Perfecta, EpiLady, plastry do depilacji twarzy - jak wiecie (a może i nie), jestem fanką depilacji brwi woskiem i jest to metoda, którą najczęściej w przypadku samej siebie wybieram. Moja woskownica stoi jednak w salonie, a więc w domu używam po prostu gotowych plastrów. Tym razem - zupełne przypadkiem - skusiłam się na plastry dedykowane docelowo do twarzy. Zazwyczaj takich nie kupuję, bo nie jest to opłacalna inwestycja, ale tym razem chwyciłam je po prostu z pośpiechu. Same w sobie plastry okej, choć nie usuwają włosków tak dobrze, jak zapewnia producent. Minusem jest ich rozmiar i ilość. Takie ogromne opakowanie, a wewnątrz plastry wielkości 10cm x 5cm. Jakby nie można ich było zapakować w adekwatne pudełko. Plastry szybko zużyłam, bo były małe, teraz mam już inne (normalnej wielkości, które po prostu sobie przycinam na paseczki), a tych więcej nie kupię. 


BabyDream fur Mama, żel pod prysznic - jest to stosunkowo nowy produkt, nie było go w ofercie, gdy byłam w ciąży (2012/13), pojawił się jakiś czas temu, a ja korzystająć z promocji (6zł) capnęłam od razu 2 opakowania. Żel jest spoko, pachnie jak cała seria, nawilżenia nie zauwazyłam, za to wkurzała mnie jego glutowata konsystencja. Został mi jeszcze jeden i chyba będę go dolewać córze do kąpieli, bo jest delikatny i na pewno nie zrobi jej krzywdy, a ja wracam z podkulonym ogonem do balsamu do kąpieli z tej serii (też mam butlę w zapasach i jutro ją otworzę!). 


Ziaja, Liście Manuka, żel z peelingiem - bardzo fajny, wydajny i dobrze zmywający makijaż żel. Ogólnie lubię tę serię i uważam, że jest udana. Pasta jest bardzo dobra, tonik również, żel także nie odbiega od tych standardów. Peelingował delikatnie, nie ściągał za mocno skóry, dobrze oczyszczał pory, ładnie pachniał. Kosztuje śmieszne pieniądze (8zł? albo i mniej), naprawdę polecam. 


Ingrid, Love Story Dreams - tą wodą zachwycałam się już tutaj kilka razy. Jedno opakowanie znalazło się własnie w denku, nad czym ubolewam, aczkolwiek mam drugie, jeszcze zapakowane w folię i kartonik, na pewno na dniach zostanie wydobyte z czeluści kartonu z zapasami. Zapach przepiękny, wyjątkowy, niespotykany. Wg mojego męża pachną kawą i kwiatami. 


Qcera, krem złuszczający - ten produkt poleciła mi przyjaciółka. U niej bardzo fajnie działał, dobrze złuszczał skórę, wygładzał ją i niwelował blizny oraz przebarwienia. Miałam nadzieję, że u mnie będzie działał tak samo, bo mam jeszcze trochę blizn na czole po moich starych problemach zdrowotnych, no ale niestety... W moim przypadku działanie było zerowe. Nie zauważyłam żadnej różnicy, a stosowałam go sumiennie ponad miesiąc. 


Ziajka, kremowy olejek myjący - w nazwie ma "na ciemieniuchę", ale to chwyt marketingowy. Sam olejek bardzo przyzwoity, naprawdę dobrze się sprawdzał, rzeczywiście nie wysuszał skóry. Używałam go do wielu rzeczy, czasem do mycia buzi, dość często do mycia jajka do makjażu. Ogólnie jest to naprawdę dobry kosmetyk. Kosztował jakieś śmieszne pieniądze - chyba 6zł, a przy tym był bardzo wydajny. Na plus także ładny zapach - taki klasyczny, mydlany. Mam chyba jeszcze jedno opakowanie w zapasach, zużyję z przyjemnością. 


BabyDream, płyn do kąpieli - kosmetyki BD są stałymi bywalcami mojej łazienki już ponad 4 lata i nie planuję zmiany w tym temacie. ;) Są delikatne, mają fajne składy, ładny i lekki zapach - niezależnie od produktu, prawie każdy się u mnie dobrze sprawdza. Z płynem do kąpieli nie jest inaczej - wydajny, dobrze, ale delikatnie myje, nie szczypie w oczka. czego chcieć więcej?


Men'sLab, oczyszczający żel do mycia twarzy dla mężczyzn - zużyty oczywiście przez mojego męża. Wg niego był dobry, dobrze oczyszczał, choć bardzo wysuszał skórę i po jego użyciu aplikacja kremu  nawilżającego była konieczna. Swoje zadanie spełniał - mył i oczyszczał. Daję mu niebieski kolor, bo nie wiem, czy mój mąż do niego wróci - pewnie kupi tym razem coś innego. 


Playboy, żel pod prysznic Play It Sexy - kupiony na CND za jakieś 3zł. Pięknie pachniał! Kojarzył mi się z jakimiś fajnymi wydarzeniami z mojej młodości (czasów nastoletnich). Był dość gęsty, dzięki czemu starczył mi na dość długo. 


BingoSpa, szampon arganowy - kolejny stały bywalec mojej łazienki. Nie rozstaję się z nim od jesieni zeszłego roku i raczej nie planuję zmieniać szamponu. Mam bardzo wrażliwą i wymagającą skórę głowy, cieszę się więc, że wreszcie udało mi się znaleźć coś, co pasuje mi na dłuższą metę i nie powoduje żadnych przykrych dolegliwości. 


Yves Rocher, balsam lipidowy - dobry, ładnie pachnący, mocno nawilżający balsam.  Ogromne opakowanie, starczyło mi na jakieś 3 miesiące codziennego użytkowania. Cena reagularna może nie jest ciekawa, ale z kodami rabatowym wychodzą jakieś grosze, zwłaszcza jak jest w promocji. Nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia. Myślę, że wrócę do niego zimą lub gdy będę w ciąży, bo na aktualną pogodę jest jednak nieco zbyt tłusty i przyciężki.  


I to by było na tyle. A jak prezentują się WASZE denka? ;)

You Might Also Like

0 komentarze