DENKO KWIETNIOWE.

10:00


Lubicie denko? Wiem, że tak, a dawno tutaj takiego nie było. Kosmetyków niewiele, ale za to są to produkty, które miałam długo, tak więc jestem zadowolona ze swojej systematyczności. Gotowi? ;)

Klasycznie, legenda: 
Polubiłam / Mieszane uczucia / Nie polubiłam. 


Sera Marion: Golden Skin Care i Aqua Skin Care - oba bardzo fajne, trochę inne, ale jednak używałam ich z ogromną przyjemnością. To moje kolejne już buteleczki i na pewno w przyszłości znów je zakupię. Nie jest to mój must have, ale uprzyjemniają i wspomagają pielęgnację suchej cery. 


Maseczka YR TdH - cudownie pachnąca, fajnie oczyszczająca maseczka z glinką. W cenie regularnej troszkę droga, ale z kodami rabatowymi wypada korzystnie. Na pewno kupię niedługo kolejne opakowanie - powyższa tuba starczyła mi na jakieś 9 miesięcy. 


Ingrid, podkład Mineral Silk&Lift - dość szybko się skończył, bo kupiłam go jakoś pod koniec lutego, więc raptem po 2 miesiącach już go nie ma, a ja nie nakładam grubej warstwy podkładu, no cóż. Podkład jasny, fajny, kremowy, nawilżający i dobrze kryjący, a do tego trwały. Czego chcieć więcej - zwłaszcza za tę śmieszną cenę? Na pewno kupię ponownie. 


Thalgo, krem z algami i kolagenem - miałam go w jakimś boxie, chyba wyprzedażowym Joy. Krem bardzo przeciętny, niestety z parafiną, więc użyłam go na twarz tylko kilka razy, a potem służył mi jako maska do dłoni i w tej roli sprawdzał się przyzwoicie, ale to przecież nie jest jego przeznaczenie. Na pewno nie zagości u mnie ponownie. Nie z takim składem, niestety. 


Rival De Loop, Pure Skin 30+, tonik i żel - były okej, dobrze oczyszczały, jednak na dłuższą metę były zbyt agresywne dla mojej skóry. Zużyłam, może kiedyś do nich wrócę - choć wydaje mi się, że nie będzie takiej możliwości, bo Rossmann chyba je wycofał ze sprzedaży. 


L'Biotica, Active Lash - moja trzecia odżywka do rzęs i jak na razie najbardziej przeciętna pod względem działania. Miałam zrobić recenzję, ale nie widzę sensu, moje rzęsy nie zmieniają się za mocno od kilku miesięcy, są po prostu długie, choć po tej odżywce mocno się przerzedziły i mam niezłe zęby na oku, bo każda rzęsa innej długości. Wracam do sprawdzonych produktów, czyli do Inveo, dla mnie jak na razie było najlepsze. Active Lash już podziękujemy. ;)


BeBeauty, Oil Care, krem do ciała - świetny krem do ciała za śmieszne pieniądze. Pięknie pachniał, szybko się wchłaniał, starczył mi na dość długo, a kosztował 6zł. Do tego nawilżenie na bardzo dobrym poziomie i dużo fajnych olejków w składzie. No ja polecam. ;)


Evree, Magic Rose, upiększający krem do twarzy - bardzo fajny, dobrze nawilżający (ale przy tym mało tłusty) krem do twarzy. Stosowałam go raczej na noc, wg mnie pod makijaż się nie nadaje, bo jest zbyt treściwy. Rewelacyjnie nawilżał i koił cerę, bardzo pasowało mi jego działanie, zwłaszcza podczas chłodnych dni, kiedy cera była mocno podrażniona wieczorem przez mrozy i wiatry. Miałam go dość długo, bo chyba od połowy grudnia. Z pewnością do siebie wrócimy. 


Yves Rocher, PN, mleczko waniliowe - przyjemne, lekkie mleczko o słodkim, mleczno-waniliowym zapachu. Nawilżenie na dobrym poziomie, jednak mleczko było mało wydajne, mimo ogromnej butli. Więcej nie kupię, bo ta wersja PN została już wycofana, a w nowej niestety nie wiem, czy jest ta nuta zapachowa - wydaje mi się, że tak, aczkolwiek moje zapasy balsamowe są tak ogromne, że mogłabym nimi posmarować swój dom, samochód i kota, więc na razie nie szukam balsamów. ;) 


Bielenda, nawilżający płyn micelarny - dostałam go w gratisie do podkładu liftingującego tej firmy, który kosztował 17zł, także był to bardzo dobry deal. Ogromna butla, starczyła mi na kawałek lutego, cały marzec i prawie cały kwiecień, a używałam go dużo i do różnych rzeczy. Sam płyn godny polecenia, delikatny, dobrze zmywał i pięknie pachniał. Ogromny plus za to, że nie zostawiał na buzi żadnej nieprzyjemnej warstewki, bo tego nie cierpię w micelach. 


I to by było na tyle!

A jak Wasze zużycia? 


You Might Also Like

0 komentarze