Ulubieńcy Lutego 2016!

22:06


Wiem, że już prawie połowa marca, ale na Ulubieńców nigdy nie jest za późno! ;) Tym razem kosmetyki, które w lutym podbiły moje serce. Dlaczego? Dowiecie się poniżej. 


GlySkinCare, GlyMist, tonik do twarzy - niezwykle lekki, odświeżający tonik, który fantastycznie przywraca naturalne pH, zapobiega ściąganiu się skóry i wspomaga jej pielęgnację. Używam codziennie po demakijażu i bardzo lubię tę świeżość, jaką daje ten tonik. Wkrótce opiszę go Wam szerzej, a w zanadrzu mam jeszcze jeden wspaniały produkt od GlySkinCare. 


Ziaja, Liście Manuka, żel z peelingiem oczyszczającym pory - uwielbiam! Odkąd go posiadam, wszystkie peelingi poszły w odstawkę. Dlaczego? Fantastycznie zmywa makijaż, nie jest agresywny, a do tego moje pory są czyściutkie i mało widoczne. Używam codziennie do wieczornego zmywania mejkapu i zanieczyszczeń, buzia jest gładka, oczyszczona, coś wspaniałego!


Ingrid, podkład Mineral Silk&Lift - bardzo się cieszę, że wreszcie kupiłam ten podkład. Jego najjaśniejszy odcień jest naprawdę mega, mega jasny - nawet trochę za jasny dla mnie, ale dzięki temu świetnie zgrywa się z pełnym konturowaniem. Sam w sobie podkład naprawdę nieźle kryje, jest baaaaardzo kremowy, trwa cały dzień, buzia wygląda bardzo dobrze, bez efektu maski. Super! Zwłaszcza, że ten podkład kosztuje około 8-9zł. Za tę cenę KWC! 


Fenjal, Sensitive, kremowy deo roll on - przez jakiś czas z powodzeniem używałam ałunu, dopóki nie został zrzucony z półki przez mojego męża (ałun wraz z opakowaniem zamienił się w sól sypką, cóż...). Zniechęcona tym wydarzeniem, postanowiłam zainwestować w jakiś ultra delikatny antyperspirant. Wybor Fenjala Sensitive okazał się strzałem w dziesiątkę. Kosmetyk jest bardzo lekki, delikatny, przepięknie pachnie, a przy tym dobrze chroni. Dodatkowy jego plus to fakt, że łatwo się go zmywa ze skóry, a to dla mnie bardzo ważne. Można go stosować od razu po depilacji i nie powoduje żadnego pieczenia. Na pewno kupię kolejne opakowanie.


Ingrid, rozświetlacz HD - cudowny puder rozświetlający. Można nim przyprószyć całą buzię, nabierając tylko odrobinkę na pędzel i da to efekt świeżej, rozświetlonej skóry. Nałożony w większej ilości, tworzy wspaniałą, długotrwałą taflę. Opakowanie jest ogromne! Nie widzę w nim żadnych minusów, szczerze powiedziawszy. Choć w sumie ma jeden - dostępność. ;)


Olay, 7w1, krem+serum - produkt, który ma średnie opinie w sieci. Aż dziwne - fantastycznie sprawdza się w roli bazy pod makijaż. Produkt jest lekki, szybko się wchłania i bardzo fajnie wygładza buzię, a do tego ma filtr 20, co jest przydatne przy podkładach bez filtra. Do tego ma świetne, bardzo wygodne opakowanie z pompeczką, która dozuje odpowiednią ilość produktu. Sam w sobie jest bardzo drogi, ale ja znalazłam go w wyprzedażowym beGlossy i naprawdę się polubiliśmy. ;)


Essence, Lash Princess - tusz do rzęs, który kupiłam w dwupaku z eyelinerem. Świetnie podkręca rzęsy, ładnie je unosi, jest trwały. Nie czuć go na oczach, nie usztywnia rzęs. Nie osypuje się. Na moich firankach wygląda fantastycznie - ani przesadnie, ani zbyt mało widocznie, także nie mam mu nic do zarzucenia. Ostatnio używam tylko jego. ;) 


Tak przedstawiają się moi ulubieńcy ostatnich tygodni. A jak wyglądają Wasi?

You Might Also Like

0 komentarze