Hybrydy Color Tale - recenzja + 36 kolorów.

19:02


Recenzję hybryd Color Tale miałam zrobić dla Was już dawno, ale przyznam się szczerze, że ostatnio nie miałam ani czasu, ani siły na bloga. Stąd małe opóźnienie. Dziś nadrabiam tę zaległość z całą mocą, ponieważ to będzie nie tylko recenzja, ale zobaczycie także wzorniki z 36 kolorami CT. Mam te lakiery już długo, używam ich non stop i wydaje mi się, że dobrze je poznałam - wystarczająco, aby Wam o nich opowiedzieć. Starałam się, aby zdjęcia jak najbardziej oddawały rzeczywisty kolor i w większości przypadków mi się to udało. Najpierw jednak odrobina info na temat samych lakierów.


Hybrydy Color Tale to hybrydy azjatyckie - zamawia się je z Azji. Jeśli dobrze się orientuję, to jeszcze żaden polski sklep ich nie dystrybuuje, ale raczej jest to kwestią czasu. Charakteryzują się bardzo dobrą konsystencją, ogromną paletą kolorów, w której można znaleźć naprawdę wspaniałe odcienie, ładnym opakowaniem, dużą pojemnością i niską ceną. 


Wg producenta buteleczka mieści w sobie 12ml produktu i jest to prawda, sprawdzałam. Buteleczki są  niższe, niż Semilakowe, ale za to o wiele szersze i mają drobniejsze denko. W dłoni leżą bardzo dobrze, nie są lekkie (są wykonane ze szła, nie z plastiku). Komfort ich użytkowania zależy raczej od indywidualnych preferencji - niektórzy nie lubią takich krótkich zakrętek, mi to kompletnie nie przeszkadza. Hybrydy mają dobry skład, nie śmierdzą tanim żelem i bardzo dobrze się utwardzają. CT posiadają wygodne pędzelki i dość fajną konsystencję - nadają się do nauki hybrydowania, ponieważ nie są bardzo rzadkie, ładnie się poziomują. 

Przejdźmy teraz do kolorów. ;)


001 Sheer Nude to jasna, pastelowa brzoskwinka. Ładny kolor, pasujący praktycznie każdemu. Nie rzuca się mocno w oczy. Bardzo przyjemna pigmentacja, kolor nie smuży. 


003 Orange Candy to kolor sorbetu pomarańczowego. Szukałam takiego w tamtym roku, bo miałam taki lakier z Yves Rocher (o nazwie chyba Melon), jednak żadna firma nie produkowała takiej hybrydy. Jestem więc bardzo zadowolona, że znalazłam go u CT. Ponownie - bardzo dobra pigmentacja, kolor świetnie się układa. 


006 Brink Pink opisywany był  na grupach jako neon, jednak wg mnie daleko mu do takiego. Jest to ciepły, rześki, letni róż, pasujący praktycznie każdemu. Ten konkretny nie ma idealnej konsystencji, bo ma w sobie takie jakby grudki pigmentu, jednak odpowiednio ułożony i zabezpieczony topem wygląda bardzo ładnie. 


007 Silver to klasyczne, perłowe srebro. Dwie warstwy do pełnego krycia.


014 Gold to brokatowe złoto. Dwie grubsze lub trzy cienkie warstwy do pełnego krycia. Lakier w rzeczywistości prezentuje się o wiele lepiej, niż na zdjęciu.


015 Teal Blue to ciemny, głęboki turkus z wielowymiarowymi drobinkami. Dwie warstwy dają pełne krycie, a sam w sobie odcień jest przepiękny. Będzie idealny na zimę wg mnie. 


019 Royal Azure to mieszanka fioletu z granatem. Ma piękne wykończenie - drobinki są głęboko zatopione, dając wrażenie trójwymiarowości. Dwie warstwy do pełnego krycia.


022 White to biel bardzo dobrej jakości. Jest świetnie napigmentowana i bezproblemowo się utwardza - nie ma mowy o jakimś marszczeniu się. Brawo, CT! 


Y22 Blue de France to wspaniały kolor. Wzbudza zachwyt każdego, kto spojrzy na moje paznokcie, bo aktualnie na nich gości (niżej zobaczycie mój aktualny manicure z jego użyciem). Jest to chłodny, średni odcień niebieskiego, piękny i rzadko spotykany. 


023 Melon to twarzowy, przyjazny odcień różu z ciepłymi podtonami. Nie sprawia żadnych problemów podczas nakładania, pasuje praktycznie każdemu. 


024 Misty Rose to transparentny róż z białymi flejksami. Jest przepiękny! Można go nakładać na różne sposoby - da się zbudować pełne krycie, ale lepiej nałożyć go na biały podkład. Można też kombinować z innymi odcieniami. 


026 Pastel Magenta to chłodny róż ze złotym shimmerem i dużym, fioletowym brokatem. Solo raczej nie da rady (chyba że ze cztery warstwy, ale nie usiłowałam go aż tak budować), ale nałożony na różowy lub biały podkład prezentuje się bardzo ciekawie.


028 Dark Scarlet to kolejny odcień na zimę lub jesień. Głębokie bordo z jaśniejszym i chłodniejszym brokatem. Przepiękny i niespotykany odcień! 


029 Black to najlepsza czerń, jaką do tej pory miałam. Smolista, dobrze kryjąca, sprawiająca zero problemów przy utwardzaniu. Podobnie jak przy bieli, ukłony za ten kolor!


038 Persian Pink zamawiałam z pewną dozą obawy, że mi się nie spodoba. Kolor okazał się jednak nieco inny na żywo, niż pokazany był na wzorniku producenta - o wiele ładniejszy. Bardzo chłodny, pastelowy róż, prezentujący się przepięknie na pazurkach.


039 Violet Red - nie wiem, co wspólnego ma nazwa z odcieniem, no ale... ;) Dla mnie jest to kolor różowej landrynki (szklaka :D) - perłowy, barbiowy róż. Cukierkowy, ale fajny.


045 Sinopia to odcień, który zamówiłam z myślą o Mamie. Rdzawa, czerwonawa miedź o brokatowym, bardzo roziskrzonym wykończeniu. Ciekawy, niespotykany. 


054 Carmine Red podoba mi się chyba najmniej, a przynajmniej na ten moment nie jestem do niego przekonana. Jest to ciepła, lekko koralowa i zgaszona czerwień. 


058 Dodger Blue - ma niestety najgorszą pigmentację ze wszystkich kryjących kolorów CT. Biały podkład jest niestety niezbędny, ale razem z nim kolor prezentuje się bardzo dobrze. Zdjęcie nie oddaje jego uroku, w rzeczywistości jest bardziej żywy. 


059 Neon Yellow - klasyczna, neonowa cytynka. Bardzo dobra pigmentacja, jak na neonowy odcień, dwie warstwy bez białego podkładu dają świetny efekt.


060 Brilliant Rose to piękna, neonowa fuksja. Rewelacyjna pigmentacja - już pierwsza warstwa daje bardzo dobre krycie, a dwie dają pełny, mocny kolor. Nie trzeba białego podkładu.


062 Light Salmon to kolejny ciekawy, zagadkowy ocień. Niby jasna, perłowa miedź, a w rzeczywistości - zależnie od kąta padania światła - można się w nim dopatrzeć odcieni różu i złota. Miałam go swojego czasu na paznokciach i wyglądał świetnie.


N64 Peach Melba ma w sobie mało brzoskwinki, wbrew pozorom. Jest to jasny, neutralny i mocno rozbielony róż o dobrym kryciu. Fajny na lato, na stopy. 


072 Medium Candy Apple Red wyglądał na wzorniku jak intensywny, chłodny odcień czerwieni. W rzeczywistości jest chłodny, to fakt, ale jest przy tym bardzo stonowany. Do pełnego krycia potrzebne są trzy warstwy, dwie zostawiają prześwity. 


073 Chartreuse to klasyczna,  neonowa, "toksyczna" zieleń. Również bardzo dobre krycie bez potrzeby nakładania koloru na biały podkład.


074 Spun Sugar to odcień, który mnie rozczarował, ale ostatecznie też mi się spodobał. Spodziewałam się czegoś na kształt Bright Emerald z Semilaca, a kolor okazał się ładną, soczystą zielenią, ale ani trochę neonową. Stanowi fajny podkład pod efekt szmaragdowy.


N74 Magic Mint to jasna, pastelowa mięta z mikroshimmerem w odcieniu złota. Bardzo ciekawy kolor, będzie się przepięknie prezentował latem w pełnym słońcu. 


075 Neon Fuchsia to niemal idealna kopia Semilacowego 034 Mardi Grass, tyle że bez tych buraczkowych tonów w sztucznym świetle. Jak na taki kolor przystało, sfotografowanie go w odpowiedni sposób było niemal niemożliwe. ;) W rzeczywistości bardzo zbliżony do naklejki na butelce z lakierem, na zdjęciu nie przypomina siebie.


076 Saint Patric Blue to najwspanialszy granat, jaki kiedykolwiek widziałam. Ma tak piękne wykończenie, że nie umiem go opisać. Trochę jak holo, trójwymiarowe drobinki, pięknie mieniące się w każdym świetle. Głęboki i wyrazisty.


077 Champagne to piękne, szampańskie złoto. Daje radę solo, ale można pod niego podłożyć biały lub cielisty podkład i wtedy jest jeszcze lepiej. Piękny kolor. 


079 Fuzzy Wuzzy to różobrąz. Uwielbiam takie odcienie, więc nie mogło go zabraknąć w mojej kolekcji. Jest to zagadkowy kolor, bo jego wygląd jest zależny od światła i od karnacji osoby noszącej go. Wygląda lepiej na długich paznokciach, do krótkich nie pasuje. 


115 Lavender Pink to kolejny wspaniały kolor. Jak bym go opisała? Jako rozbielony, siny różonude. Ze względu na specyficzny odcień, nie każdemu będzie pasował - polecałabym go raczej osobom z chłodnym lub neutralnym typem urody, przy ciepłych dłoniach będzie się prezentował dość trupio. Ja się czułam wspaniale, gdy go miałam na paznokciach i znów mam ochotę go zrobić. 


190 Pink Lady to mocno rozbielony fiolet z domieszką szarości. Dość problematyczny, bo lubi smużyć, ale za to przepięknie wygląda z efektem syrenki na wierzchu. 


190 Pink Icing to kolor transparentny, nadający się np do frencha hybrydowego. Sam w sobie nie da praktycznie żadnego krycia, jedynie zaróżowi paznokieć.


 208 Aqua to stonowany, sympatyczny turkus.


Color Tale ma także swoją bazę i top, które już zdążyłam zakupić, wypróbować i pokochać. Baza jest bardzo dobra, fantastycznie trzyma hybrydę na płytce paznokcia (na mojej lepiej, niż Gelish), a top jest no wipe (bez przecierania) i nabłyszcza najpiękniej na świecie.


 Tu w akcji kolor Y22 + top Color Tale, mój aktualny manicure.


Jeśli miałabym na szybko podsumować hybrydy CT, to powiedziałabym, że wg mnie są one lepsze, niż Semilac. Niektórym może nie pasować ich konsystencja, pędzelek czy krótka nakrętka, ale ja swoje doświadczenie z manicurem hybrydowym już mam i takie czynniki nie wpływają na moją pracę. Dla mnie CT to wspaniałe hybrydki za bardzo małe pieniądze. Mogę je śmiało polecić KAŻDEMU, oczywiście także w połączeniu z dedykowaną bazą i dedykowanym topem (aczkolwiek nie jest to konieczne połączenie, jak na razie CT współpracowały dobrze z każdą inną bazą i topem, jakie mam w swojej kolekcji lakierów). 

Czekam jeszcze na 12 kolorów (stąd puste miejsca na wzorniku) - na pewno je Wam pokażę, gdy już do mnie dotrą (czyli pewnie w ciągu 2 tygodni). 


Jak się Wam podobają hybrydy CT?

You Might Also Like

0 komentarze