Nowości, nowości, nowości...

10:20


Lubicie nowości? Wiem, że tak. ;) Dziś więc przychodzę do Was z moimi ostatnimi zdobyczami, prezentami, współpracami itp itd. Będą kosmetyki - ale nie tylko. Bierzcie więc herbatkę lub kawkę w łapkę i zapraszam do czytania. ;)


Na pierwszy ogień idą "cebulowe" hybrydy HZ, na które był boom w aliexpresowej grupie paznokciowej na facebooku. Dostępne były tylko przez chwilę i kosztowały dolara za 10ml, przy czym gama odcieni była ogromna - chyba 400 kolorów do wyboru. Oczywiście free shipping do Polski. Wybrałam sobie 5 odcieni i w sumie żałuję, że tylko tyle - teraz te lakiery są niedostępne. Nie wiem, czy wrócą do sprzedaży, a byłoby fajnie, bo jakość jest na dobrym poziomie. 


Kolory, które wybrałam, są przepiękne - pastelowy, ciepły róż, dwa neony - czerwony i koralowy, malinowa perła i syreni turkus z flejksami. Wyglądają piękne, świetna konsystencja, rewelacyjna pigmentacja - nic dodać, nic ująć. Czekam na ich powrót na Alie. 


W tamtym tygodniu przyszła do mnie także kolejna partia lakierów Color Tale, które uwielbiam. Czekam na jeszcze 3 paczki z tymi hybrydami, bo ich jakość kładzie na łopatki wg mnie. ;) Semilac może się schować, słowo daję. Jedyny ich minus to konsystencja - wiem, że nie każdy umie z taką pracować, ale mi nie przeszkadza. Jak już przyjdą do mnie wszystkie zamówione kolory, to napiszę Wam obszerną recenzję - bo będę miała aż 36 kolorów. 


Zamówiłam sobie także troszkę drobiazgów - w dalszym ciągu z Aliexpressu. Na razie przyszła część - paczka 100 jednorazowych, niewielkich pilniczków i 100 kapturków do frezarki. Koszt o wiele mniejszy, niż gdybym kupowała na allegro. 


Skusiłam się także na klipsy do ściągania hybryd - na co dzień używam raczej frezarki, ale moja mama np woli ściąganie acetonem i z myślą o niej je kupiłam. Działają jak trzeba, nie rozpuszczają się, są wygodne, nie trzeba nic zawijać. Nic dodać, nic ująć. Także z Aliexpressu. 


Kolejną rzeczą z Alie jest mostek LED+CCFL SunMINI, który bije ostatnio rekordy popularności. Grupa płakała, gdy sprzedawca zatrzymał aukcję na czas chińskiego nowego roku. Teraz mostki znów można kupić- oczywiście drożej, niż przed przerwą. Ja, na całe szczęście, zamówiłam go pod koniec stycznia za niecałe 5 dolców. Przyszedł w poniedziałek. 


Na czym polega jego fenomen? Otóż nie jest to zwykły mostek. Owszem, ma 9W, ale jest to światło podwójne, jak CCFL+LED. Mostek utwardza ZWYKŁE ŻELE, nawet te najgęstsze i najtwardsze - sprawdziłam sama. Hybrydy także bezproblemowo, nawet czarną. Przewyższa o głowę zwykłe mostki - jest o wiele mocniejszy i jaśniejszy, bo ma podwójne światło i zupełnie inne diody.  Jak wiecie,  na co dzień używam diamentowej lampy CCFL+LED, ale skusiłam się na ten mostek ze względu na to, aby mieć go do swojego własnego użytku i gdy jadę do mamy, aby zrobić jej hybrydy - mniej taszczenia. Za 4,85$ - jestem zadowolona i to bardzo. ;)


Wczoraj wybrałam się także na drobne zakupy do Natury - głównie po to, aby uzupełnić zapas mojego ukochanego pudru. Akurat jest w promocji, a moje aktualne opakowanie sięgnęło już praktycznie całkowicie dna - ubóstwiam ten puder, jest idealny. Przy okazji skusiłam się na nowość - paletkę 5 cieni w tonacji nude. Na pewno będzie recenzja - wyczekujcie. ;)


Przyszło do mnie także zamówienie z YR. Wodę Rose Oud dostałam tak naprawdę od męża z okazji walentynek, ale składaliśmy zamówienie razem, więc wiedziałam, że ją dostanę. ;) Do pełnych 200zł (od których obowiązuje kupon -100zł) wybrałam sobie tusz Volume Deploye i ukochaną mgiełkę nawilżającą -  już z myślą o lecie. Maska to jeden z gratisów do zamówienia. 


Dla męża wzięłam 2 żele Hoggar, które ubóstwia i 2 cyprys&grapefruit. Wg niego, żele w tubach z YR są najlepsze ze wszystkich, jakich kiedykolwiek używał. Do tego dokupiłam mu wielki żel Palmolive w Naturze - ma zapas na najbliższe kilka miesięcy. ;)


Przy okazji zakupów w Biedrze, skusiłam się także na balsam BeBeauty z olejkami. Na razie trafił do zapasów i czeka na swoją kolej, ale znając pielęgnację tego typu z Biedry - będę zadowolona. ;) 


Doszła do mnie także paczuszka od Diagnosis - tym razem wybrałam sobie GlyMist i suchy olejek arganowy. Testowanie rozpoczęłam - o GlyMist na razie nic nie powiem, ale olejek jest naprawdę świetny. Prawdziwie suchy olejek - wcale go nie czuć na skórze. Już mi się podoba! 


Ostatnia rzecz to butki - kupione spontanicznie, choć na takie właśnie polowałam. Weszłam do Bershki, gdy czekałam na tramwaj i rzuciły mi się w oczy. Jedne jedyne, w moim rozmiarze, ze skóry naturalnej (tylko takie botki i kozaki kupuję). Przecenione z 300zł na 79zł. Nawet ich nie mierzyłam - wzięłam i poleciałam do kasy, bo miałam mało czasu. ;) Okazały się oczywiście idealne. Wyglądają świetne, są wygodne, skórzane, bez ocieplenia - coś wspaniałego. 

I tyle! Jak się Wam podobają moje nowości?

You Might Also Like

0 komentarze