Kilka nowości z Lubelszczyzny - drogeria JAWA.

11:52


Zawsze, kiedy jeżdżę na Lubelszczyznę, odwiedzam drogerię Jawa, która znajduje się w rodzinnym mieście mojego męża. Drogeria ta jest bardzo tania i ma w swojej ofercie dużo polskich marek, które są trudno dostępne w moim rodzinnym Olsztynie. Znajduje się tam np bogato zaopatrzona szafa Ingrid, która mnie zawsze bardzo interesuje. ;) Uważam, że ich kolorówka jest bardzo niedoceniona, choć podkład IdealFace dość dobrze sobie radzi na rynku od zeszłego roku. 


Tym razem z ich asortymentu wybrałam sobie ogromny (aż 25g!) rozświetlacz o pięknym wykończeniu (czysta tafla!), bardzo dobrej pigmentacji z możliwością stopniowana efektu końcowego oraz idealnie neutralnym odcieniu. Kosmetyk zrobił na mnie piorunujące wrażenie, bo kosztował 12.99zł, a jego jakość rozkłada na łopatki. 

Oprócz tego, sięgnęłam także po słynny podkład Mineral Silk&Lift w najjaśniejszym (baaaaardzo ładnym i naprawdę jasnym!) odcieniu, róż do policzków w kolorze nr 12 oraz nowość - korektor pod oczy. Miałam kiedyś korektor pod oczy z Ingrid i był naprawdę mierny, ale ten nowy jest zupełnie inny - ma bardzo dobrą pigmentację, fajne krycie i piękny odcień. Na pewno wkrótce przeczytacie o nim więcej, bo zasługuje na kilka dobrych słów. 

Hitem moich zakupów jest woda Ingrid Love Story Dreams. Powąchałam ją spontanicznie, od niechcenia, tak w zasadzie już na wylocie z drogerii i padłam - woda pachnie jak seria Czereśnia&Bawełna z Timotei, wycofana dawno temu. Szukałam podobnej nuty zapachowej jakieś 7-8 lat, bo zapach tego szamponu wspaniale mi się kojarzył. Nie spodziewałam się, że to właśnie woda perfumowana Ingrid będzie pachniała identycznie. Jest intensywna, długotrwała, ma ładny flakon, a wszystko to za jedyne 14,99zł. Wzięłam od razu 2 butelki i ciągle się nią psikam.


W Jawie jest także szafa Essence, w której akurat była promocja - tusz Lash Princess w dwupaku z eyelinerem w pisaku za 13zł. Ani tuszu, ani linera nie miałam wcześniej, więc chętnie przetestuję, zwłaszcza że zakup pisaka miałam w planach, bo ostatni mi się dawno temu skończył. 

Do koszyka wpadł też żel peelingujący Ziaja Liście Manuka - kosmetyk ratunkowy. Zapomniałam zabrać ze sobą żelu do mycia buzi, a ten był najtańszy w drogerii (około 7zł). Serię Liście Manuka znam i lubię, stąd jego zakup. Żel robi swoje, więc jestem zadowolona. 

Sięgnęłam także po słynny, malinowy spray do włosów z Marionu oraz roller pod oczy z Sorayi, który już kocham, bo redukuje opuchliznę, a do tego jest bardzo odżywczy, więc moja skóra jest całkowicie dopieszczona.


Znacie te produkty? Co o nich myślicie?

You Might Also Like

0 komentarze