Balsamy POD PRYSZNIC z Biedry - hit czy kit?

21:44


Balsam pod prysznic - jeszcze nie tak dawno temu produkt ten był nowością. Nie kosztował mało, niewiele firm miało go w swojej ofercie, a każdy chciał wypróbować, czy to naprawdę działa. W tym momencie większość firm oferuje coś na kształt mleczka/balsamu/masła pod prysznic. Dziś skupimy się na produktach tego typu z naszej ukochanej, taniej Biedronki.

Balsamy pod prysznic BeBeauty, bo o nich mowa, dostępne są w wielu Biedronkach - w niektórych na stałe, a w części jako produkt tymczasowy. Mam jednak nadzieję, że Biedra postanowi wprowadzić je do stałej sprzedaży we wszystkich swoich marketach. Czy opłaca się w nie zainwestować? Co myślę o ich działaniu? Dowiecie się poniżej.


Jak widać po powyższym zdjęciu, dostępne są 2 warianty - z olejem arganowym oraz z kwasem hialuronowym. Butelka balsamu ma 400ml i kosztuje 6,99zł - mała cena za dużą pojemność. Balsamy, mimo że teoretycznie podobne do siebie składem, działają na skórę inaczej. Mają także inną konsystencję, zapach, ale oba są w moim mniemaniu fajne. Butelka balsamu jest poręczna, kosmetyk łatwo się dozuje, a szata graficzna wygląda dość ciekawie.

Producent poleca umyć ciało żelem, następnie rozprowadzić na mokrej skórze balsam, lekko go wmasować i resztę spłukać strumieniem ciepłej wody. Po wyjściu spod prysznica skóra jest nawilżona, a przy tym nie jest tłusta i nie klei się - można się od razu ubrać.


Balsam z kwasem hialuronowym jest lekki i puszysty. Pachnie bardzo ładnie, kremowo, przyjemnie. Myślę, że jest to zapach dobry dla każdego - utrzymuje się długo na skórze, ale nie jest przy tym nachalny. Nawilżenie jest tutaj całkiem fajne, aczkolwiek niezbyt mocne - przy bardzo suchej skórze taki balsam może być co najwyżej uzupełnieniem pielęgnacji, nie poradzi sobie solo. Po użyciu skóra jest przyjemnie miękka i gładka. Nie zostawia po sobie żadnej warstwy. 


Balsam z olejem arganowym jest z kolei nieco gęstszy, wydaje się bardziej treściwy, choć różnica w konsystencji jest tak naprawdę niewielka. Zapach jest tu zupełnie inny - balsam arganowy jest nieco bardziej perfumeryjny, jego zapach jest mniej uniersalny i zdecydowanie bardziej rzuca się w nos. Balsam jest nieco mocniej odczuwalny na skórze - nawilża w podobnym stopniu, ale zostawia po sobie delikatną powłoczkę. Podobnie jak jego powyższy brat, raczej nie poradziłby sobie solo z pielęgnacją  bardzo suchej skóry. 


Składy balsamów są bardzo podobne - w obu na początku jest parafina, a dopiero troszkę dalej składnik z etykiety. Plus za to, że substancja zapachowa jest na samym końcu, a skład pozbawiony jest parabenów, barwników i ma pH neutralne dla skóry. 

Balsamy są produkowane przez Oceanic S.A., czyli tę samą firmę, która produkuje kosmetyki AA, Oillan, L4L i wiele innych marek. Myślę, że nie można zatem wątpić w dobrą jakość tych produktów. 

Balsamów używa się bardzo przyjemnie - mogę je Wam śmiało polecić. Jeśli macie normalną skórę -to możecie spokojnie używać ich solo. Jeśli suchą - można używać ich jako dobre uzupełnienie pielęgnacji. Dobrze się sprawdzają podczas porannego prysznica, kiedy chcecie szybko wyjść, bez oczekiwania, aż kosmetyk pielęgnacyjny się wchłonie. Odrobinkę bardziej lubię opcję z kwasem hialuronowym, ale wydaje mi się, że jest to kwestia jego zapachu - bardziej trafia w moje nozdrza. Na pewno kupię te balsamy ponownie latem, jeśli będą wtedy dostępne w Biedrach. 


A Wy, używacie balsamów pod prysznic?

You Might Also Like

0 komentarze