WIELKI haul zakupowy!

15:51



Nareszcie to, co tygryski lubią najbardziej - HAUL ZAKUPOWY! A dzisiejszy będzie naprawdę wieeeeeeelki - to mogę Wam obiecać. Będą ciuchy, będą kosmetyki i buty. ;) 

Zacznijmy od wielkiej paczki z ciuchami BPC. Było w niej 22 rzeczy, ale zobaczycie 15 - jedna rzecz to spodnie ciążowe, których nie będę pokazywać, 5 ciuchów oddałam mamie, a jedną rzecz mężowi. Musicie mi wybaczyć drobne różnice w kolorystyce, ale zdjęcia robiłam telefonem, który dziś wyjątkowo nie współpracował z moim oświetleniem. Za całe te zamówienie zapłaciłam 65zł z przesyłką kurierską, a każda rzecz jest nowa, z metkami - deal życia! :D 


Rurki 9/10 z fajnymi przeszyciami na kolanach. Jeszcze się w nich nie dopinam, ale już blisko, a moja waga każdego dnia pokazuje odrobinkę mniej, z czego bardzo się cieszę. ;)


Zdjęcie nie oddaje uroku tych spodni - to spodnie 7/8, lekko rozszerzane w bioderkach, a na górze wykończone falbanką - najlepiej więc nosić je na wierzchu, z bluzką włożoną w środek. Kolor słabo wyszedł, ale to jasny pudrowy róż. Materiał to taki przewiewny len. 


Następna rzecz to przepiękna, kremowa sukienka z koronkową górą. Jest dość krótka, ale na lato będzie świetna. Uszyta z mega przyjemnego, mięciutkiego materiału. Pięknie rozkloszowana. 


Ta sukienka również bardzo mi się podoba - jest miętowa, lekko rozkloszowana, odcinana w talii (nie pod samym biustem). Haftowane wzorki nadają jej kobiecości i lekkości. 


Zawsze chciałam mieć małą nude. Małych czarnych mam multum, a takiej ani nie miałam ani jednej. Zaległość została nadrobiona. ;) Sukienka jest dość długa, uszyta z bardzo przyjemnego materiału. Wstawki w talii optycznie wyszczuplają. Jest to bardzo elegancka rzecz. 


Odcienie niebieskości występują w mojej szafie bardzo rzadko - z reguły nie sięgam po takie kolory. Ta sukienka z początku średnio mi się spodobała, jakoś nie widziałam w niej zbyt dużego uroku - ale zmieniłam zdanie, gdy ją na siebie założyłam. Świetnie leży, materiał bardzo dobry, ciekawy dekolt. 


Uwielbiam sukienki z "ogonem", jak to mawia mój mąż. Tutaj mamy lekką asymetrię, bo tył nie jest duuuużo dłuższy, niż przód. Sukienka jest lekka, zwiewna i luźna - idealna na lato. 


I tu znów ogon. Trochę większy, a sama sukienka bardziej elegancka. Na podszewce z małym dekoltem, choć rozważam oddanie jej do krawcowej, aby go poglębić. Mam szerokie ramiona i źle się czuję z takim dekoltem, wolałabym, aby był trochę większy, co oderwałoby uwagę od moich ramion niczym wojskowe pagony. ;) Zobaczymy.


Kolejne spodnie to proste jeansy z kolorowymi mankietami. Można je jednak rozwinąć i nosić normalnie, z nogawką do ziemi. Ładnie leżą. Będą pasowały do sandałków na koturnie.


Zawsze lubiłam spodnie z wysokim stanem, ale w ostatnim czasie figura mi na to nie pozwalała (a raczej waga). Teraz jestem na drodze do mojej idealnej sylwetki, a więc mam nadzieję, że znów będę mogła nosić spodnie o takim kroju. Te konkretne to cygaretki - bardzo takie lubiłam w czasach licealnych. Obym znów mogła je nosić za miesiąc czy dwa. ;) 


Elegnackich sukienek nigdy dość - choć ta jest dość uniwersalna, bo nadaje się także i na co dzień. Zdobienie na dekolcie dodaje jej szyku. Jest dość długa, więc ani trochę wyzywająca.


Miałam ochotę na niebieskie jeansy - i  mam. Szkoda, że na zdjęciu nie widać koloru przetarć - są lekko fioletowe. Spodnie wyglądają świetnie i będą się rewelacjnie zgrywać z moimi botkami Sixty Seven w panterkę. Już nie mogę się doczekać odpowiedniej temperatury, aby nosić takie zestawienie. 


Moja przyjaciółka określiła te spodnie jako imprezowe - ja jednak planuję je nosić na co dzień. Są to spodnie woskowane z nadrukiem wężowej skórki (czy czymś w tym stylu). Świetnie leżą, nie pogrubiają ud, idealne do szpilek i botków. 


Szkoda, że kolor tej sukienki jest taki przekłamany - w rzeczywistości ma ciekawy odcień fioletu, chłodny i jasny. Na górze cekiny w kolorze starego złota. Prezentuje się świetnie.


Kardiganów nigdy dość - ten konkretny jest naprawdę śliczny. Ażurkowy, leciutki, będzie idealny na wiosnę i lato do zarzucenia na sukienkę. Uwielbiam takie narzutki. 

I tyle z BPC. 


Kolejna rzecz to płaszczyk, wylicytowany na allegro. Jest niesamowity. Nie dość, że rozkloszowany jak sukienka, to jeszcze asymetryczny. Pięknie podkreśla talię. Coś wspaniałego! 


Szelki dla kota to może zakup z trochę innej kategorii, ale dziś przyjechały. Jeszcze nie testowane, bo nie miałam kiedy go zabrać na spacer, ale jestem przezorna. Dwa moje kotki zginęły pod kołami samochodu, mimo że mieszkam w miasteczku i daleko tu do ruchliwej ulicy, dlatego zdecydowałam, że Bejo będzie wychodził tylko w szelkach. Czekam jeszcze na ogromną, krytą kuwetę z filtrem węglowym dla niego. Teoretycznie powinna dziś dotrzeć - praktycznie może być inaczej.


Zakupy z River Island - torba i portfel. Skórzane (tak, lubię skórę naturalną i dobrze o tym wiecie). Może tego tutaj nie widać, ale zarówno torba, jak i portfel są duże i pakowne. 


Teraz czas na buty - dwie powyższe pary zostały wylicytowane przeze mnie w akcji "Ratujemy Serduszko Franka" (klik) na facebooku. Te z lewej to wspaniałe, eleganckie szpilki ze skóry naturalnej marki Oleksy. Pasują do moich torebek Dissona (klik). Po prawej czółenka z CCC, ale są bardzo wygodne i pięknie leżą na stopie. 


Następnie spontaniczne zakupy z alledrogo - choć może nie do końca spontaniczne, bo na kawowe botki ze Stradivariusa polowałam przez długi, długi czas. W końcu jakiś sklep internetowy wystawił je w moim rozmiarze. Od razu kupiłam i jestem zadowolona z jakości, są bardzo ładnie zrobione. Wydają się wygodne. Następnie sandałki z Topshopu - w ramach przygotowania do lata i czółenka z Nexta - bo potrzebowałam czarnych, klasycznych szpilek. Obie pary skórzane (botki z eko). 


Dojechały także do mnie brakujące kosmetyki z beGlossy - dostałam plastry na pięty z Puredermu i krem do depilacji Veet. Z tymi dwoma kosmetykami box wypada okej. Pięty i ogólnie stopy mam zadbane, ale chętnie wypróbuję te plasterki, a kremy do depilacji zawsze zużywam, więc przyda się.


Dziś dotarły do mnie kolczyki za 2,79zł z Aliexpressu - czekam jeszcze na inne, ale na razie doszły tylko te. Jak na taką cenę - są baaaaaaardzo ładne. Moje uszy już mi pozwalają na noszenie takich ozdób. Jeszcze nie wszystkie rodzaje kolczyków pasują, bo niektóre są za cienkie i odsłaniają lekko rozciągniętą dziurkę, ale już bliżej, niż dalej. W każdym razie te pasują. Czas oczekiwania to około 2 tygodni w przypadku tej paczuszki.


Wczoraj dostałam także lakiery z Aliexpressu - na początek wybrałam Focallure Color Tale w 7 różnych odcieniach. Jestem pod mega, mega, MEGA wrażeniem. Lakiery kosztowały 0,99 dolara za sztukę, a są jakościowo naprawdę świetne. O wiele lepsze, niż najtańsze polskie Silcare. O WIELE. Na tyle, że nie planuję zakupów żadnych Semi w najbliższym czasie. ;) Mogę z czystym sercem polecić. Ładne opakowanie, duża pojemność (12ml), wygodny pędzelek, super krycie - na wzorniku po jednej warstwie każdego. Bardzo dobra konsystencja i świetnie się poziomują, nie spływają, zostawiają gładką taflę koloru. Wow! Kolejne 6 kolorów w drodze i coś czuję, że na tym nie zakończę przygody z  nimi, ale w tym miesiącu starczy zakupów. ;) Leciały do mnie równo 14 dni od momentu wysyłki.

Czekam także na hybrydy HZ, więc z pewnością Wam o nich napiszę, gdy do mnie dotrą. 

Poniżej Color Tale 062 i 077. 


I to by było na tyle! Jak się Wam podobają moje zakupy? Dużo tego wszystkiego, czy raczej mało? Dajcie znać, czy coś Was zainteresowało i zasługuje na recenzję. ;) 

You Might Also Like

0 komentarze