SEMILAC - moja kolekcja. Krycie, kolory i dlaczego są przereklamowane. DUŻO zdjęć.

11:45


Większość z Was wie, że na co dzień zajmuję się pięknem - jestem stylistką paznokci i wizażystką. W związku z tym, mam duże doświadczenie z hybrydami różnych firm. Jedną z wiodących i bardzo popularnych na rynku jest oczywiście Semilac. Lakiery tej firmy są łatwo dostępne i teoretycznie niedrogie. Można o nich przeczytać dużo dobrego. Dziś przychodzę do Was z recenzją moich dziewięciu kolorów + hardy. Będzie dużo zdjęć, kolory, krycie, wykończenie. Dowiecie się także, dlaczego nie jestem nimi zachwycona i nie rozumiem miłości do nich. 


Zacznijmy od tego, że w swojej kolekcji mam dziewięć Semilaców, ale w salonach pracowałam na całej gamie kolorystycznej. Jest kilka kolorów, które wybitnie mi się podobają i nie mogę znaleźć ich odpowiedników u innych producentów, więc jest to możliwe, że znajdą się w mojej kolekcji za jakiś czas. Nie jestem jednak aż tak zachwycona tą firmą, jak większość osób. Praktycznie każdy kolor ma swoje minusy i moim zdaniem nie są to lakiery idealne. 


032 Biscuit - kolor bardzo popularny, mam go już na wykończeniu. Męczę go chyba od maja poprzedniego roku, więc niedługo stuknie mu rok. Jest dość problematyczny - ciężko się poziomuje, a do pełnego krycia potrzebne są trzy cienkie warstwy lub dwie grubsze. Lubi smużyć. Wygląda okej, ale przeważnie ląduje na moich stopach, nie lubię go na dłoniach. 


034 Mardi Grass - zawód roku. Długo się broniłam przed tym lakierem, ale jesienią miałam ochotę na taki fiolet, więc jednak się na niego skusiłam (a tak w zasadzie dostałam go w prezencie). Nie wiem, czy trafiłam na wadliwy egzemplarz, ale ten mój jest wybitnie rzadki, a jego buteleczka jest nieszczelna - wiecznie się z niej wylewa. Źle się poziomuje, a jego krycie pozostawia wiele do życzenia. Nie czułam się z nim dobrze, więc pewnie nie nałożę go więcej na swoje paznokcie. To nie mój kolor. Prędzej pomaluję nim stopy, bo tam mogę nosić każdy lakier. 


042 Neon Raspberry - ten kolor lubię, choć też jest przereklamowany. Krycie kiepskie, trzy warstwy są niezbędne lub potrzebny jest jasny podkład. Latem wyglądał dobrze na paznokciach i pewnie jeszcze nie jeden raz go użyje, choć neony z Indigo są o wieeeeele lepsze. 


070 Pearl Red - lakier typowo świąteczny. Na paznokciach wygląda pięknie, ale jest nieco zbyt rzadki, wkurza mnie jego konsystencja. Nie czepiam się ani do odcienia, ani do jego wykończenia, bo tutaj jest wszystko okej. Dwie warstwy dają pełne krycie. 


082 Luminous Cyclamen - ten lakier też lubię. Jest ciekawy - cieeeeemna fuksja wpadająca w fiolet z niebieskim shimmerem. Dość niepowtarzalny, bardzo lubiany przez kobietki. Wygląda pięknie na długich paznokciach. Dobrze kryje i ma dobrą konsystencję. 


094 Pink Gold - był to pierwszy lakier Semi, jaki kupiłam. Używam go do zdobień, akcentów, czasem nakładam na cały paznokieć, ale nigdy na całą dłoń. Jest dość gęsty, ale raczej bezproblemowy, dobrze się go nakłada, ma także dość dobre krycie. 


107 Steel Gray - lakier niedoceniony w sieci. Nie widziałam zachwytów na jego temat, a ma naprawdę niepowtarzalny odcień - perłowo-drobinkowy, głęboki. Wygląda naprawdę dobrze na pazurkach, nie ma problemów z nakładaniem go. Pokazuje swój urok na długich paznokciach - jest bardzo elegancki. Dwie warstwy całkowicie kryją. 


121 Ruby Charm - ten lakier z kolei wzbudza wiele zachwytów. Okej, jest ładny, ale wg mnie to taki zwyczajny róż. Miałam kiedyś identyczny z Silcare, ale rozlał mi się, więc nie mam Wam nawet jak pokazać podobieństwa. W kolorze nie ma nic szczególnego. Nakłada się dobrze, pigmentacja super, krycie już przy jednej warstwie, ale ja i tak nakładam dwie. 


142 Royal Gold - też niedoceniony. Piękne, bursztynowe złoto z dużymi, kolorowymi drobinkami. Wspaniale lśni i pięknie odbija światło, migocząc na różne kolory (czerwony, zielony, pomarańczowy). Idealny do akcentów kolorystycznych. 


Powiecie więc - skoro większość lakierów jest okej, to dlaczego jest przereklamowana? 
Dlatego, że są to zwykłe lakiery. Zwyczajne. Nie ma w nich nic rewelacyjnego. Mają ładne kolory i to jest ich  największa zaleta, ale ani konsystencja, ani krycie, ani ogólne właściwości nie wzbudzają mojego zachwytu. A już na pewno nie na tyle, aby były to najchętniej przeze mnie kupowane lakiery. Uważam, że są aż za łatwo dostępne. O wiele bardziej lubię niedocenione w sieci Indigo, które pięknie kryją, idealnie się poziomują i mają naprawdę wspaniałe kolory o świetnym kryciu, nawet te neonowe. Brak zachwytu wynika u mnie z faktu, że pracowałam na ogromnej ilości lakierów i różnych marek, a Semilac po prostu nie jest najlepszą z nich.

Uważam, że cena jednego koloru, czyli 29zł/7ml, jest nieco za wysoka. Dziwię się, że wszyscy tak chętnie płacą tę cenę, zwłaszcza że o uczuleniach na Semilaca krążą już legendy w sieci. Ja nie jestem uczulona na nic z wyjątkiem pyłków, mi te lakiery nie robią krzywdy, nie spotkałam się także z uczuleniem u moich klientek, ale jednak jest to szeroko opisany problem spotykany u wielu osób. Na plus na pewno buteleczki, które są ładne i porządne, ale jednocześnie sugerują nam, że wewnątrz jest więcej lakieru, niż naprawdę tam znajdziemy - 7ml to malutko.  


Oprócz kolorów, Semilac ma w ofercie także hardy, zwane teraz hardi. Jest to żel miękki soak off. Milk może być nakładany solo lub można za jego pomocą zrobić baby boomer, a zwykły hard jest bezbarwny. Można nimi delikatnie przedłużyć paznokieć na szablonie. Dość dobrze utwardzają paznokcie, ale tylko do pewnego momentu. Przy moich długich szponach kompletnie się nie sprawdzają, płytka tak czy inaczej pracuje, a mnie to denerwuje i powoduje dyskomfort, więc i tak muszę używać zwykłych żeli do utwardzania ich. Produkt dobry, ale nie powoduje u mnie zachwytu. Aktualnie szukam zamiennika i jestem na dobrej drodze do znalezienia go. 


Lakiery Semi dobrze reagują na aceton, ale nie jest to dla mnie żaden plus, ponieważ acetonu praktycznie nie używam - zazwyczaj zdejmuję hybrydę frezarką. Jeśli chodzi o trwałość, a często padają o to pytania, to musicie wreszcie zapamiętać, że trwałość zależna jest od BAZY i od całościowego wykonania mani, zwłaszcza odpowiedniej preparacji płytki. Kolor nie ma nic do rzeczy w kwestii trwałości. Od razu zaznaczę, że bazy Semi nie używałam i nie planuję używać.


Podsumowując, lakiery Semilac nie są złe, ale nie są także wybitne. Są to po prostu lakiery na przeciętnym poziomie. Mają ładne kolory i to jest ich największa zaleta, jednak często konsystencja i krycie pozostawiają sporo do życzenia. Czy kupię jeszcze jakieś kolory w przyszłości? Pewnie tak, bo jest kilka odcieni, których nie widziałam u innych producentów (033, 048), ale to jedyny powód, dla którego się na nie zdecyduje.

Aktualnie testuję hybrydy Focallure Color Tale, które kupowałam po 0,99 dolara na Aliexpressie. Jak dla mnie, nie są ani trochę gorsze od Semi, mają bardzo podobne opakowania, tylko wewnątrz jest 12ml (sprawdziłam nawet strzykawką ostatnio i się zgadza!) lakieru. Skoro mogę kupić baaaaaaardzo fajne hybrydy za 0,99 dolara, to nie widzę sensu inwestowania w lakiery po 30zł. Co innego baza czy top, ale jeśli kolor jest dobry, dobrze się nakłada, a przy tym płacę za niego 4zł, to chyba wiadomo, które wybiorę - zwłaszcza, że są to lakiery tylko do mojego prywatnego użytku. 


A Wam, podobają się Semi, czy macie podobne zdanie do mojego? 

You Might Also Like

0 komentarze