Puchacze z BornPrettyStore - czy warto kupić?

14:31


Obiecałam Wam recenzję pędzli z BPS. Przeszły już trzy prania, kilkanaście użyć, a więc postanowiłam, że podzielę się z Wami wstępną opinią na ich temat - choć nie uważam, aby z czasem uległa ona zmianie. Czy jestem nimi zachwycona? Dowiecie się poniżej. 


Set składa się z dziesięciu pędzli - pięciu do twarzy i pięciu do oczu, teoretycznie. Wiadomo jednak, że można ich używać w taki sposób, w jaki jest nam wygodnie. Pędzle nie mają numerków ani nazw, zatem nie przytoczę Wam ich. Pięć małych pędzli to dokładne klony pięciu dużych pędzli - tylko pomniejszone. Wszystkie pędzle są wykonane z dokładnie takiego samego włosia, różnią się pomiędzy sobą jedynie kształtem i wielkością. 


Duże pędzle to kolejno: skośnie ścięty flat top, klasyczny flat top, tapered, skośnie ścięty kabuki i klasyczny kabuki (o zaokrąglonym czubku). Jak widać, można tymi pędzlami wykonać tak naprawdę cały makijaż twarzy - są bardzo wielofunkcyjne. Nadają się zarówno do podkładu, do różu, do bronzera, jak i do rozprowadzania korektora na dużych partiach twarzy lub rozcierania konturowania na mokro. Moim ulubieńcem jest tapered, który fantastycznie rozciera korektor pod oczami - a ja nakładam go tam sporo, więc taki duży, precyzyjny pędzel to jest to, co lubię. 


Pędzle są dobrze wyważone, odpowiedniej długości, fajnie się je trzyma w dłoni. Nie wypadają z ręki, nie są plastikowo lekkie. Rączki są odpowiednio grube. Dodatkowo, pędzle bardzo ładnie wyglądają - wolałabym co prawda inny kolor, ale w BPS takowego nie było, gdy mi je wysyłali, więc zadowolę się pędzlami w odcieniu baby pink. ;)


Włosie w pędzlach jest bardzo miękkie, odpowiednio zbite - mniej lub bardziej, zależnie od pędzla. Najmiększe są zdecydowanie flat topy, najbardziej zbity jest tapered. 


Set do oczu to, tak jak wyżej pisałam, te same pędzle, ale w wersji miniaturowej. Teoretycznie są dedykowane do oczu, natomiast ja ich do takowego makijażu nie używałam. Dla mnie, idealnie się sprawdzają w makijażu twarzy, tak samo, jak ich większe wersje. 


Ja używam tych pędzelków do nakładania korektora, kamuflażu, rozświetlacza, czasem do konturowania nosa - mój jest dość mały i wszelkie pędzle dedykowane do tego celu są dla mnie zbyt duże. Te są idealne wielkością. 


Włosie jest tu równie miękkie (w końcu jest identyczne), a na zdjęciu powyżej możecie zauważyć, że jest dość dobrze ścięte i ułożone. Nic nie odstaje, nie wystaje. Jak na tanie pędzle, ich wykonanie jest naprawdę przyzwoite. Włosie nie wypada także podczas kąpieli - prałam je trzy razy i w tym czasie pędzelki nie uroniły ani jednego włoska. 


Jedyny minus to fakt, że jeden z pędzli mi się rozkleił - sam z siebie. Umiem prać pędzle, robię to już parę ładnych lat i wiem, że to nie jest wina nieodpowiedniego czyszczenia. Woda nie dostała się między trzonek, a skuwkę. Po prostu się rozkleił i tyle - nie był to jednak duży problem, ponieważ wystarczyła kropelka Kropelki, aby pędzel powrócił do odpowiedniej formy. I dotyczy to tylko tego jednego - cała reszta jest dobrze sklejona, mocno się wszystko trzyma. Za taką cenę jestem w stanie mu to wybaczyć, tym bardziej, że po sklejeniu wszystko jest okej, a więc mogę go dalej używać z powodzeniem. 


Pędzle możecie kupić tutaj - KLIK. Cena jest w tym momencie zbrodnią, ale gdy je zamawiałam, to kosztowały 11 dolarów, a potem 8, także ciągle się to zmienia. 

Zachęcam także do skorzystania z kodu rabatowego, jaki otrzymałam dla moich czytelników od BPS - znajdziecie go po prawej stronie bloga. Uprawnia Was do 10% zniżki na calutki sklep. Dodatkowo, macie darmową wysyłkę na cały świat.

I jeszcze na koniec - czy polecam?
Owszem. Zoeva to to nie jest, ale są przyjemne i fajnie się nimi pracuje. Chętnie wyposażę się w jeszcze jeden lub dwa takie zestawy.

Jak się Wam podobają te puchacze?

You Might Also Like

0 komentarze