MITY i BZDURY na temat PAZNOKCI.

11:58


Dziś przychodzę do Was z nietypowym postem - długo zastanawiałam się nad tytułem dla niego, do głowy  przychodziły mi trochę ostrzejsze, ale jednak zostaniemy przy takim, dość łagodnym, aby nikogo nie urazić. :D O co chodzi? O najgłupsze mity i bzdury na temat stylizacji paznokci, z jakimi kiedykolwiek się spotkałam. A takich mitów widziałam baaaaaardzo dużo - niestety. Odkąd nastała moda na "kupię SE lampę i będę STYLISTKĄ", różnego rodzaju przekonania i pytania są powielane, powtarzane i utrwalane przez osoby, które mają niewielką wiedzę teoretyczną na temat stylizacji paznokci. To co, lecimy? ;) 


Samouk nie może dobrze robić paznokci. 
Głupota. Liczy się TALENT i WIEDZA. Wiele kosmetyczek po szkołach ma mniejszą wiedzę, niż samouczące się dziewczyny, które niejednokrotnie mają ogromny talent i precyzję w dłoniach. Sama zaczynałam od bycia samoukiem, aby w końcu zrobić szkołę w tym kierunku - a teraz zastanawiam się, czy nie zmienić branży, ale o tym opowiem Wam w jednym z następnych postów.

Narzędzia nie muszą być sterylne, a pilniki nie muszą być jednorazowe. 
Nawet jeśli robicie paznokcie w domowych warunkach, Wasze narzędzia MUSZĄ być wysterylizowane. MUSZĄ. Na cążkach do skórek bardzo łatwo coś przenieść, ponieważ często dochodzi do przerwania ciągłości naskórka podczas ich używania. Nigdy nie macie pewności, czy osoba, której akurat robicie paznokcie, jest w 100% zdrowa. Stosujcie więc zasadę ograniczonego zaufania i dbajcie o sterylność cążków. Nie musicie kupować autoklawów, są inne maszyny do sterylizacji, o wiele tańsze - np sterylizator kulkow. Pilniki wyrzucajcie po użyciu lub dawajcie klientkom, ewentualnie zakładajcie specjalne koperty na ich osobiste przybory, jeśli są to Wasze stałe klientki.

Wcale nie trzeba pracować w rękawiczkach.
No jak nie? To wszystko działa w dwie strony - skąd klientka ma pewność, że stylistka jest "czysta", nie przenosi żadnych chorób, chociażby głupiej kurzajki? Nigdy nie ma takiej pewności, a rękawiczki są dobrą barierą. Chronią także paznokcie stylistki przed uszkodzeniami spowodowanymi w sposób mechaniczny i przed przebarwieniami od lakierów. Ja w salonach robiłam WSZYSTKO w rękawiczkach - miałam wtedy poczucie sterylności, moja klientka tak samo, jednocześnie nie bałam się, że moje paznokcie w jakikolwiek sposób ucierpią, nawet od henny.

Ten lakier kolorowy ma słabą trwałość.
Trwałość hybrydy w żaden sposób nie jest uzależniona od lakieru kolorowego. Nie i już. Znaczenie ma odpowiednia preparacja płytki, dobrana do jej potrzeb, stan paznokcia oraz - oczywiście! - odpowiednia baza. Te czynniki mają wpływ na trwałość. Do tego dochodzi jeszcze odpowiednia aplikacja całości, czyli zabezpieczony wolny brzeg, brak rozlanego na skórki lakieru itp itd. Ale kolor nie ma znaczenia - a mimo to wszędzie padają pytania "czy ten kolor jest trwały?". Hybryda to nie jest zwykły lakier, aby kolor był decydującym czynnikiem.

Do każdej firmy lakieru kolorowego musi być inna baza. 
Nie. Wystarczy jedna baza, a lakiery kolorowe mogą być różne. Tak samo top. Nie trzeba dobierać bazy tej samej firmy do lakieru kolorowego. Ja używam bazy i topu Gelish, a kolory mam przeróżnych firm i wszystko się ze sobą dobrze zgrywa. Także nie - nie ma potrzeby, aby kupować całą serię tej samej firmy.

Jeśli wycinasz skórki, to narastają w większej ilości.
Urban legend, jak w przypadku podcinania włosów dla zwiększenia ich objętości. Wycinanie skórek nie ma wpływu na ich ilość. Ma raczej wpływ na nasze poczucie estetyki. Raz wycięte skórki dają nowy obraz paznokcia, do którego się przyzwyczajamy. Potem skórki wracają, a nam się wydaje, że jest ich więcej, niż było kiedykolwiek. ;) Ot, taki efekt wizualny tak naprawdę. Mało tego - odpowiednio usuwane i pielęgnowane skórki przestają być tak widoczne i odczuwalne, jak wcześniej Trzeba jednak nałożyć nacisk na słowo "odpowiednio", bo aż mnie przechodzą ciarki, gdy widzę te wystrzępione, pokrwawione wały paznokciowe, bo ktoś nie umiał odpowiednio obsłużyć cążek...

Hybrydy można "mrozić" - wkładać do lampy na kilka sekund i wyciągać.
NIE MOŻNA. Widzieliście, co się dzieje z mocno napigmentowaną hybrydą, jeśli nie dotrze do niej wystarczająca ilość światła UV? Marszczy się. Dosłownie. A nawet jeśli się nie pomarszczy, to istnieje ryzyko, że światło nie dotarło do głębszej warstwy koloru. Jeśli nałożymy na to kolejną warstwę, to ta pierwsza nie dostanie już tego światła - i w najlepszym przypadku będzie pływać, tzn będzie ruchoma, gdy dotkniemy zrobionego paznokcia. W najgorszym - przy pierwszej możliwej okazji pęknie lub wyjdzie bokiem. Nie można wypuścić klientki do domu z takim bublem na paznokciach! Dlatego NIE, hybryd NIE MROZIMY.

Lakierów hybrydowych nie można kłaść na żel lub akryl.
Oczywiście, że można. Stosujemy zasadę twardy podkład - miękka góra, tzn hybryda na żel lub akryl, a nie odwrotnie, bo wtedy nasz mani popęka. Nie wykańczamy także manicure hybrydowego topem przeznaczonym do manicure żelowego - również popęka.

Hybrydy nie można rozpuszczać w zmywaczu z acetonem.
Bzdura. Zmywacz z acetonem jest tak samo skuteczny, jak sam aceton, a może być przy tym mniej destrukcyjny dla płytki i skóry naokoło paznokcia, ponieważ czasem takie zmywacze zawierają dodatkowo substancje odżywcze czy nawilżające, co niweluje biały nalot, jaki wytwarza się podczas kontaktu czystego acetonu ze skórą.

Paznokcia przed aplikacją hybrydy nie trzeba matowić ani odtłuszczać, bo po co?
No jak - po co? Żeby stworzyć odpowiednią przyczepność dla lakieru hybrydowego. Jeśli płytka nie będzie odpowiednio przygotowana, to mani nie utrzyma się na niej zbyt długo. Nie ma też co przesadzać w drugą stronę - nie używamy ostrych pilniczków do preparacji powierzchni płytki, bo o przepiłowanie bardzo łatwo. Płytka musi być odpowiednio przygotowana, ale trzeba to zrobić delikatnie i z wyczuciem, jednocześnie dobierając rodzaj preparacji do stanu paznokcia.

Nie ma czegoś takiego, jak tłusta/trudna płytka.
Oczywiście, że jest, jednak nie należy tych określeń interpretować dosłownie. Jeśli mówimy, że płytka jest tłusta, to wynika to z zachowania skóry naokoło paznokcia. Sama płytka jest tworem martwym, więc jej tłustość może być tylko i wyłącznie nabyta. Jeśli na skórze naszych dłoni wydziela się mikroilość sebum, to bardzo łatwo jest o przeniesienie go na płytkę. Z kolei trudna płytka istnieje - czasem ma ciężki do obrobienia kształt, a czasem jakość płytki jest bardzo niska, co przekłada się na przyczepność lakieru. Paznokieć to delikatny twór, trzeba do niego odpowiednio podejść, aby odnieść sukces, po prostu.

Płytka paznokcia wcale nie jest martwa.
Jest. Czy naprawdę muszę pisać o czymś, co jest faktem biologicznym? 

Przy przedłużaniu paznokci nie trzeba budować krzywej C. 
Nie buduj, pewnie. Tylko ciekawe, co uchroni paznokieć przed złamaniem - bo cienka, prosta warstwa żelu na pewno nie zapewni mu odpowiedniej twardości. Krzywa C jest obowiązkowa, gdy przedłużacie paznokcie - chociażby najmniejsza, ale musi być.

Manicure hybrydowy/żelowy niszczy paznokcie.
Bzdura nad bzdurami. Poprawnie wykonany mani nie niszczy paznokci. Oczywiście czasem może wystąpić np uczulenie na hybrydę, które sprawia, że cierpi macierz i wały paznokciowe, a to przekłada się na kondycję paznokcia. Jednak samo wykonanie mani nie niszczy płytki nawet w najmniejszym stopniu. Naprawdę. Wpływ na kondycję mogą mieć inne czynniki - przepiłowanie płytki, nieodpowiednie zdejmowanie lakieru bądź żelu (zdzieranie na siłę) itp itd. 


A Wy, znacie jakieś mity na temat manicure hybrydowego? ;) 

You Might Also Like

0 komentarze