Ulubieńcy Listopada!

13:21



Jak co miesiąc, przyszedł czas na uwielbianych przez Was ulubieńców. Które kosmetyki podbiły moje serce w tym miesiącu? Dowiecie się poniżej. 


Zacznijmy od perfum. W tym miesiącu moim sercem władają Tendre Jasmin z Yves Rocher. Zapach wyjątkowy, spokojny, relaksujący, słodki. Nie do opisania. Nadające się na każdą porę roku, subtelne dla otoczenia, choć intensywne dla osoby noszącej je i bardzo długotrwałe. Zaraziła mnie nimi przyjaciółka. Są naprawdę wspaniałe! 


W kwestii podkładu wróciłam do dobrej, sprawdzonej klasyki. Jeśli czytacie mojego pejdża, to może nie umknęło Waszej uwadze to, iż pisałam o problemach zdrowotnych. Odbiły się one między innymi na mojej cerze - już jest dobrze, bo biorę leki, ale blizny na buzi są i trzeba je zamaskowywać, dopóki nie zbledną. Skin Balance (klik!) jest niezawodny. Mój odcień to 20 Champagne, najjaśniejszy w gamie o neutralnych tonach. 


Jeśli chodzi o puder, to musiałam postawić na coś lekkiego, skoro mój podkład jest nieco cięższy. Tak się składa, że na początku listopada do moich zbiorów dołączył lekki i rozświetlający puder z Yves Rocher. Drobinek w nim nie ma, cera jest delikatnie zmatowiona, ale wygląda świeżo i rześko, a podkład jest dobrze utrwalony i aksamitny w dotyku. Piękny odcień, wspaniały pędzelek (używam go!), śliczne opakowanie, a sam puder bardzo drobno zmielony i wygląda rewelacyjnie na buzi.


O serum Golden Skin Care z Marionu (klik!) pisałam całkiem niedawno. Kupione za 6zł, a czyni cuda. Świetnie nawilża, jest idealne pod makijaż, wszystkie suche skórki znikają po zastosowaniu. Nie zostawia na buzi żadnej klejącej czy tłustej warstwy, wchłania się błyskawicznie. No cudo! W dodatku tanie, jak barszcz. 


Pielęgnacja ciała jest u mnie ważna przez cały rok, dlatego również i w chłodne pory roku nie zapominam o codziennej dawce porządnego balsamu. W tym miesiącu króluje u mnie balsam BeBeauty Oil Care (klik!). Piękny zapach, szybkie wchłanianie się, rewelacyjne nawilżenie i wydajność to te cechy, które znajdziecie w tym produkcie za, bagatela, 6zł. Nic, tylko pakować do koszyka w Biedrze i lecieć do kasy.


Uczucie świeżości, trwające przez cały dzień, to dla mnie całkowita niezbędność. Stosowałam wiele antyperspirantów, ale każdy miał wady - a to śmierdział, a to podrażniał, a to zmycie go z ciała graniczyło z cudem... Jestem osobą, która poci się naprawdę w minimalnym stopniu, dlatego ałun Crystal (klik!) okazał się dla mnie idealnym rozwiązaniem. Aplikuję go rano, czasem dokładam przed treningiem, zdarza mi się też aplikować go po wieczornej kąpieli - dzięki temu czuje się świeżo przez 24h, a moja skóra nie jest obciążona. 


Ostatni już kosmetyk to mój ulubieniec do demakijażu. Płyn micelarny z Garniera (klik!) to produkt, którego używam już jakiś czas i naprawdę bardzo go lubię. Zużyłam już ponad połowę opakowania - jest cholernie wydajny! Używam do wszystkiego, do czego tylko mogę - do zmywania makijażu, do odświeżania buzi i dekoltu, do zmywania farby z brwi. Produkt wszechstronny, delikatny, bezzapachowy. Nic dodać, nic ująć. 


Tak prezentują się moi ulubieńcy z poprzedniego miesiąca. 
A jak wyglądają Wasi?

You Might Also Like

0 komentarze