Idealne róże za grosze - MUR Vivid Baked Blushes.

13:00


Czy są tu fanki róży o rozświetlającym wykończeniu? Jeśli tak - dzisiejszy post się Wam spodoba. Jeśli czytacie mnie dłużej to zapewne wiecie, że nie spotkacie mnie z matowymi policzkami. Nie ma takiej opcji. Nie lubię matowych róży, a jak już zdarzy mi się takiego użyć, to wykańczam policzki mocnym rozświetlaczem. Są jednak róże, które rozświetlają tak mocno, że rozświetlacz nie jest już potrzebny - i dziś własnie o nich. 


Vivid Baked Blushes to seria przepięknych, intensywnych, błyszczących róży firmy Make Up Revolution. W gamie jest 6 kolorów, od baaaaardzo chłodnych, po cieplutkie, złociste. Wszystkie są mocno rozświetlające. Ja w swojej kolekcji mam 4 odcienie - uważam, że to najlepiej świadczy o tym, jak bardzo lubię te róże. 


 Vivid Baked Blushes to róże wypiekane, jak sama nazwa wskazuje. Produkty tego typu są zazwyczaj drogie - tu jednak otrzymujemy 6g piekielnie wydajnego kosmetyku za 10-12zł. Warto wypróbować nawet wtedy, kiedy wydaje Wam się, że nie przepadacie za błyszczącymi policzkami. Uwierzcie mi na słowo, że taki róż starczy Wam na lata. Ja używam odcienia Hard Day bardzo intensywnie i bardzo często, a jest jedynie nieco bardziej płaski, niż reszta róży - mam go już 1,5 roku. Teoretycznie mamy 12 miesięcy na zużycie kosmetyku, ale jeśli po tym czasie nic się nie dzieje z Waszym suchym produktem, to spokojnie możecie go dalej używać - prawdziwa data przydatności jest o wiele dłuższa (około 36 miesięcy).


Jak wyżej pisałam, posiadam 4 kolory. Idziemy od lewej. 

Bang Bang You're Dead - bardzo chłodny, delikatnie fioletowy róż o srebrzystym wykończeniu. Jego odcień jest mocno widoczny. Jest to produkt, który będzie pasował TYLKO osobom o chłodnym typie urody. 

Hard Day - róż o odcieniu lekko przybrudzonym, z odrobiną brązu. Kojarzy mi się z Africą z W7. Najjaśniejszy i najbardziej delikatny kolorystycznie z całej czwórki. Wykończenie ma neutralne, pasujące do każdego typu urody. 

All I Think About Is You - truskawkowy róż o wykończeniu lśniącym na biało z niewielką domieszką szampana. Ładny, raczej neutralny, dla każdego. Jego kolor jest bardziej intensywny, niż w przypadku dwóch pozostałych. 

Loved Me The Best - mój najnowszy nabytek, jak widać zresztą po opakowaniu. W tym różu jest najwięcej koloru. Wykończenie jest szampańskie, a sam w sobie kolor to śliczny, cukierkowy róż, trochę jak rose gold.  

All I Think About Is You.

Trwałość tych róży to caaaaalutki dzień. Lśnią na policzkach od samego rana, do samego wieczora. Najdłużej nosiłam je 16h i po tym czasie kolor delikatnie bladł, ale rozświetlenie policzków było wciąż widoczne. 

Hard Day.

Minusy? Widzę tylko jeden - opakowania szybko się wycierają. ;)

Za tę cenę - taka jakość kosmetyku, pojemność, kolory, wykończenie to aż niemożliwe do osiągnięcia. A jednak, Make Up Revolution dało radę! 

A Wy, jakie lubicie róże?

You Might Also Like

0 komentarze