Tangle Teezer x 4! Który jest najlepszy DLA CIEBIE?

20:36



Moja  kolekcja Tangle Teezerów bardzo Was ostatnio zainteresowała, gdy wstawiłam na pejdża jej zdjęcie. Wiele osób jednak wątpi w fenomen tej szczotki i w sumie trudno się dziwić w takie powątpiewania - no bo co szczególnego może mieć w sobie szczotka? Dziś więc przychodzę z obszerną recenzją wszystkich czterech modeli, jakie posiadam w swoim malutkim zbiorze. Dowiecie się, komu je polecam, ile kosztowały, jakie mają wady, a jakie zalety. Na końcu znajdziecie jeszcze podsumowanie cech, które występują w każdym TT. 


Salon Elite to pierwszy Tangle Teezer, jaki trafił w moje dłonie. Dostałam go rok temu od rodziców. Taki sam, tylko wersję "arbuzową" otrzymała moja siostra. Jest to bardzo intensywnie przeze mnie eksploatowany przedmiot, co nawet po nim widać - w jednym miejscu ma małe wgniecenie, ale tyle razy lądował na podłodze z wysokości 168cm, że trudno się dziwić, iż w końcu się coś wyszczerbiło. Mimo wszystko, uważam tę szczotkę za bardzo solidną. Nosiłam ją ze sobą wielokrotnie w torebce, a "włoski" nie uległy żadnemu odkształceniu. Rozczesuję nią włosy i na sucho, i na mokro, i po spaniu, i po koczkach, i przed myciem. Tej sztuki używam najczęściej. Jest wygodna, bo największa ze wszystkich, które posiadam, a co za tym idzie, najlepiej mi się nią "operuje" (co nie znaczy, że reszta jest gorsza - nie, po prostu pozostałe szczotki są inne). Plus za ładny wygląd - osoby, które nie znają TT, zawsze są nią zainteresowane, bo jest ładna. 

Plusy: 
- matowa "obudowa", dzięki czemu szczotka się nie rysuje.
- duża, dobrze leży w dłoni dzięki ergonomicznej budowie. 
- szczotka jest wyprofilowana w banana, dobrze dopasowuje się do głowy.
- ładnie wygląda na toaletce. 

Minusy:
- jej obły kształt sprawia, że łatwo się wyślizguje z dłoni, zwłaszcza mokrej. 

Dla kogo?
Wydaje mi się, że głównie dla kobiet - ta wersja jest najlepsza do czesania długich włosów, właśnie przez jej wielkość i fakt, że jest wyprofilowana. 

Koszt:
Około 35zł w sieci, około 40 stacjonarnie.


The Original to szczotka mojego męża. Jej kształt sprawia, że bardziej nadaje się do krótkich włosów. Mój mąż czesze nią także swoją brodę. Wg niego, mogłaby być nieco większa, skoro jest dedykowana męskim głowom, bo w dużych, męskich dłoniach nie leży tak dobrze, jak Salon Elite. Jej kształt sprawia za to, że jest mniej podatna na niekontrolowane wypady na podłogę. ;)  Jak widać po obudowie, jest podatna na rysy i swoje już przeszła. 

Plusy:
- mniejsza, bardziej poręczna. 
- dobry kształt, zapobiega wypadaniu z dłoni. 
- dobrze czesze krótkie włosy i męską brodę. 
- najtańsza ze wszystkich.

Minusy:
- za mała do męskiej dłoni. 
- łatwo się rysuje.
- nie jest wyprofilowana. 

Dla kogo?
Podobno najlepsza dla mężczyzn, ale producent mógłby pomyśleć o oddzielnym modelu, nieco większym i dopasowanym do męskich dłoni. Dedykowałabym ją osobom z włosami średniej gęstości, które nie wymagają tyle pracy, co włosy grube i bardzo długie. 

Koszt:
W sieci od 25zł, stacjonarnie około 35zł. 


Flower Pot to seria szczotek dla dziewczynek. Występuje w zestawie z kubeczkiem, w którym można trzymać spinki, gumki i zamknąć go szczotką. Sama szczoteczka ma kształt kwiatka, jest najmniejsza ze wszystkich TT, idealna do małych, dziewczęcych łapek. Jak nietrudno się domyślić, jest to szczotka mojej córeczki - uważam ją za genialną, bo moje dziecko uwielbia się czesać i być czesaną, ze względu właśnie na tę szczotkę. 

Plusy:
- idealna wielkość dla dziecięcych łapek. 
- odporna na zarysowania. 
- śliczne, soczyste kolory, fajny design. 
- wygląd zachęca dziecko do czesania włosków. 
- w zestawie z kubeczkiem.

Minusy:
- cena. 

Dla kogo?
Oczywiście - dla dzieci. Choć dorosły na upartego też się nią uczesze. ;) 

Koszt:
W sieci 50zł, stacjonarnie 60zł.


Compact Styler to mój najnowszy nabytek. Stwierdziłam w końcu, że potrzebna mi jednak wersja z zatyczką, abym mogła zawsze ją mieć przy sobie na mieście - oprócz tego, że włoski są zabezpieczone, szczotka jest także znacznie mniejsza od klasycznych modeli, dzięki czemu zmieści się nawet do kopertówki. Tak naprawdę jest to gadżet, ale wg mnie, przydatny.

Plusy: 
- zatyczka, która zabezpiecza włoski szczotki. 
- wygodny, kompaktowy rozmiar. 
- wiele wzorów do wyboru. 

Minusy:
- cena. 

Dla kogo?
Dla każdego, ale jako szczotka podręczna, na wyjazd, do torebki, do schowka w samochodzie. 

Koszt: 
50zł online, 60zł stacjonarnie.


Wszystkie szczotki TT charakteryzują się włóknami tej samej miękkości, grubości, długości i o takim samym ułożeniu, niezależnie od modelu. Włókna te świetnie ułatwiają rozczesywanie włosów, ale polecałabym je raczej osobom z nisko- lub średnioporowatą czupryną, do takiej są najlepsze. Nie zauważyłam, aby włókna deformowały się na stałe lub wyłamywały. 

Ja osobiście uwielbiam te szczotki - czesanie włosów jest bułką z masłem, a włókna tak przyjemnie masują skalp, że czasem czeszę się tylko po to, aby pomasować sobie skórę głowy (mam bardzo wrażliwą i takie masaże są dla mnie czasem ogromnym ukojeniem). Włoski czeszące są miękkie, nie drapią, nie drażnią, świetnie dopasowują się do głowy. 

Ogromny plus dla wersji Flower Pot - zanim ją kupiłam, moja córka niezbyt lubiła czesanie, szczotki drapały ją w głowę, a grzebienie ciągnęły jej włoski. Po zakupie kwiatka sprawa uległa diametralnej zmianie, choć Oliwia potrzebowała czasu, żeby się do niego przekonać, bo była zniechęcona wcześniejszymi przyrządami do czesania (dedykowanymi dla dzieci). 


Macie TT? Która wersja najbardziej się Wam podoba?

You Might Also Like

0 komentarze