TAG! 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę.

11:42


Kilka dni temu zostałam otagowana przez Sprada Makeup w nowej zabawie - chodzi tu o to, aby wymienić 5 kosmetycznych rzeczy, na które się wcale nie ma ochoty, mimo zachwytów na ich temat w blogosferze. Powiem szczerze, że wśród powszechnych zachwytów i przechwalania się, ten TAG jest ciekawy, bo jest inny - mówi o tym, co wg nas jest negatywne w wybranych przez nas kosmetykach. Stwierdziłam więc, że chętnie odpowiem na ten tag. ;)


Jakie są zasady?
1. Napisz, kto Cię otagował, zamieść zasady i baner. 
2. Wymień 5 kosmetyków, które Twoim zdaniem są całkowicie zbędne.
3. Uzasadnij swój wybór. 
4. Zaproś do zabawy inne blogerki. 

I tyle! Wszystko jasne, prawda? No to lecimy! 


1. Kolorówka, która jest kosmicznie droga z nieuzasadnionych powodów. 
Miałam wiele takich kosmetyków - z powyższych nie miałam jedynie pomadki z MACa, ale podziękuję. Melted cudowna? Serio? Zbiera się na ustach tak brzydko, jak stare pomadki matowe z Essence, a mam najładniejszy podobno kolor, bo Melted Peony. They're Real Push Up Liner - masakra! Tak samo tusz. Jak można wyceniać takie kosmetyki na tak kosmiczne pieniądze? Za 5 czy 10 razy mniej możecie mieć cudowne pomadki z Golden Rose, identyczny, a nawet lepszy liner z Maybelline... Po co wydawać TYLE kasy? Za logo?


2. Palety z MILIONEM cieni w środku.
Słyszałam, że są uniwersalne. Serio? Z perspektywy wizażystki, która maluje Panny Młode i jeździ z kufrem po całej Polsce powiem szczerze, że takie palety są najmniej wygodne ze wszystkich. Wielkie, nieporęczne, ciężkie. Sto razy bardziej wolę 10tki z Zoevy, gdzie mam pewność, że cienie w środku są genialne, a sama paleta zajmuje bardzo mało miejsca. 


3. Kółeczka kamuflaży z Kryolanu.
Miałam "przyjemność" pracować na tych produktach i obiecałam sobie, że nigdy ich nie kupię. Ciężkie, wyglądają nienaturalnie, a przy tym BARDZO drogie. 


4. Pilnik Scholl Velvet Smooth. 
Naprawdę tak trudno jest zamoczyć stopy i zetrzeć skórę zwykłą tarką? Trzeba wydawać 150zł na przedmiot, który nie poradzi sobie ze zgrubieniami? Dla mnie niewypał. ;) Jestem fanką klasycznego pedi, który nie kosztuje wiele, a daje świetne efekty.


5. Pielęgnica.
Urządzenie, które wyglądem przypomina prostownicę, a tak naprawdę wytwarza promieniowanie podczerwone i ultradźwięki, które ułatwiają wnikanie składników odżywczych z masek w strukturę włosa. Szczerze? Nie wierzę w to, a cena jest kosmiczna.

TAGuję:

A Wy, co myślicie o tych kosmetykach? Zgadzacie się ze mną?

You Might Also Like

0 komentarze