Pomadki ochronne - hity i kity.

13:15


Dziś post, który przyda się tak naprawdę każdemu w najbliższym czasie. Wielkimi krokami zbliża się do nas zima, a co za tym idzie - mroźne i wietrzne dni. Niech podniesie rękę ten, kto nie ma żadnych problemów z ustami podczas takiej aury. Brak chętnych? ;) W takim razie zapraszam do lektury mojego posta, z którego dowiecie się, co polecam, a czego nie.


Pomadki ocenię w skali od 1 do 5, gdzie 1 = źle, 5 = rewelacja. Dowiecie się też, gdzie można je kupić i ile musicie za nie zapłacić. Większość kosmetyków to produkty do 10zł. 


Tisane, wersja w pomadce. Legenda legend. Swojego czasu ubóstwiałam wersję słoiczkową, która ma nieco lepszy skład, ale ostatecznie chęć higienicznej aplikacji zwyciężyła i po zużyciu jednego ze słoiczków, zdecydowałam się na wersję w pomadce. Działanie jest identyczne, a nakłada się ją o wiele wygodniej, bo nie trzeba używać do tego palców.

Działanie tej pomadki oceniam na 5, kupicie ją w prawie każdej aptece za ok 8zł.


Joanna, Oleje Świata, balsam 3w1 na suche miejsca z masłem pomarańczowym. Miałam go kiedyś w beGlossy i trochę czasu minęło, zanim zdecydowałam się otworzyć ten produkt - tutaj plus za higieniczne opakowanie, dzięki któremu nie można produktu otworzyć i pomacać w sklepie. Ostatecznie, gdy już zaczęłam go używać, nie porwał mnie ani trochę. Bardziej natłuszcza, niż pielęgnuje, a już na pewno nie użyłabym go na inne miejsca, niż usta. Ładnie pachnie, ale działanie jest mierne. Do tego minusik za słoiczek, który jest wypełniony po brzegi produktem i łatwo się nim przez to umazać, nie wspominając już o przyklejonych do niego włosach zimą. 

Moja ocena - 2,5. Nie widziałam tego balsamu w sklepach, ale w sieci kosztuje około 5zł.


Organique, balsam do ust Pomarańczowy Sorbet - przyjemne mazidełko. Lubię je na tyle mocno, że nie przeszkadza mi tutaj nawet forma opakowania, czyli odkręcany słoiczek. Balsam działa bardzo dobrze, świetnie koi usta, fajnie je nawilża, a do tego pięknie pachnie i słodko smakuje. Jedyny minus, jaki posiada ten produkt, to oczywiście cena - Organique to nie są niestety tanie kosmetyki. 

Ten balsam oceniam na 5. Kupicie go w sklepach Organique za 30zł.


Isana, balsam do ust Wanilia i Mentol. Produkt dobrej firmy, jednak działanie jest raczej średnie. Po Isanie spodziewałabym się czegoś o wiele, wiele lepszego. Balsam raczej się nie nadaje na zimę, ponieważ bardzo mocno chłodzi usta. Wielokrotnie używałam produktów pielęgnacyjnych z dodatkiem mentolu, jednak nigdy chłód na ustach nie był aż tak mocno wyczuwalny. Plus za skład i zapach. Mimo sympatii do Isany, tego produktu nie polecam. 

Oceniam na 3. Kupicie w Rossmannach za około 6 złotych. 


Lovely, pomadka z alosem i mentolem to produkt, który lubię na tyle mocno, że w każdej torebce mam po jednej jego sztuce. Zdecydowanie wygrywa - pod względem działania, ceny, formy aplikacji i wydajności. Nie topi się, nie mrozi ust, za to doskonale je nawilża i koi. Ogromny plus za filtry przeciwsłoneczne w składzie. Ideał? Chyba tak. 

Ten balsam oceniam na 5. Kupicie go w Rossmannach za około 4zł. 


Maybelline, Baby Lips, czyli produkty, o których w swoim czasie było bardzo głośno w blogosferze. Szczerze mówiąc, nie rozumiem zachwytu nad nimi. Ani dobrze nie nawilżają, ani nie są odżywcze, ani tym bardziej nie koją popękanych ust. Ot, taka pomadka - gadżet. Jedną kupiłam, drugą dostałam, bo na więcej sztuk bym się nie skusiła. 

Produkt oceniam na 2. Kupicie go w drogeriach za około 15zł.


Laura Conti, winogronowy balsam do ust to produkt, który mnie nie porwał. Nie radzi sobie nawet z lekko przesuszonymi ustami, a co za tym idzie - nie nadaje się na mrozy. Ma w sobie niby jakieś wyciągi i witaminy, a mam wrażenie, że smaruję się wazeliną. Moje usta lubią wszelkiego rodzaju oleje i masła, dlatego ten produkt się u mnie nie sprawdził.

Oceniam go na 2. Kupicie za około 4 złote w różnych drogeriach.


A Wy, jaki balsam do ust lubicie najbardziej?


You Might Also Like

0 komentarze