Hit za dychę? Lovely Curling Pump Up.

09:47


Cześć!

Pozostaniemy w temacie tuszowym. Dziś o kolejnej maskarze z najniższej półki cenowej - tym razem weźmiemy pod lupę siostrzaną firmę Wibo, czyli Lovely, a konkretnie Curling Pump Up Mascara.


Curling Pump Up to tak znana w blogosferze maskara, że w sumie nie do końca jestem pewna, czy moja recenzja jest potrzebna w tym ogromie. Z drugiej jednak strony, sama potrzebowałam trochę czasu, żeby się do niej przekonać. Być może dlatego, że mój pierwszy kontakt z tym tuszem nie był zbyt udany, prawdopodobnie dlatego, że trafiłam na niezbyt świeżą sztukę (halo, kosmetyki w Rossmannie powinny  być zafoliowane, bo nigdy nie ma pewności, czy nie zostały wcześniej otwarte, nienawidzę tego!). Drugie podejście było o wiele bardziej udane. Teraz mam już trzecie opakowanie i myślę, że nie będzie to ostatnia buteleczka tego produktu w moim życiu. ;)


Jeśli chodzi o opakowanie, to nie jest najgorsze - prosta, wygodna i niewielka buteleczka w soczyście żółtym kolorze, z niebieskimi, połyskującymi napisami. Minimalistycznie, ale jednak o wiele ładniej, niż recenzowana wczoraj Boom Boom Mascara od Wibo, której szata do mnie nie przemawia. 


Szczoteczka jest tutaj wygodna. Nie jest największych rozmiarów, dzięki czemu nie ma aż takiego ryzyka ubrudzenia się, jak przy większych szczotkach. Bardzo lubię jej bananowy kształt, pozwala na precyzyjne dotarcie do każdego zakątka oka. Dodatkowy plus za fakt, że szczoteczka jest silikonowa - o wiele bardziej wolę taką formę aplikatora w tuszach, niż klasykę z włosia. 

Tusz ma komfortową, kremową formułę, która nie usztywnia rzęs i nie powoduje żadnych nieprzyjemnych odczuć na oku. Nie tworzy grudek i nie skleja rzęs. 

Po lewej - jedna warstwa tuszu bez zalotki, po prawej brak tuszu. 
Efekty są super. Rzęsy są podkreślone, pogrubione, a jednocześnie efekt nie jest przerysowany. Tusz bardzo przyjemnie się nakłada, nie skleja rzęs, nie powodując tym samym pajęczych nóżek. Można spokojnie nałożyć więcej warstw tuszu, niż jedną, ale mi wystarcza taki efekt, jaki daje jednokrotne pomalowanie rzęs. Tusz nie osypuje się, przez 16h (bo tyle najdłużej go nosiłam) wygląda tak samo dobrze, jak wyglądał od razu po aplikacji. 

Czy można znaleźć lepszy tusz za 10zł? Nie. Z pewnością zakupię kolejną butelkę podczas zbliżającej się promocji w Ross, ponieważ wtedy koszt takiego tuszu będzie oscylował w granicach 5-6zł, aż żal nie kupić za taką kwotę. ;) Ten tusz mogę Wam szczerze polecić. 

A Wy, znacie go? Lubicie? 


You Might Also Like

0 komentarze