Ulubione w ostatnich tygodniach!

12:04


Cześć!

Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami ostatnich tygodni. Dawno nie pisałam nic o kosmetykach, które przypadły mi do gustu w poprzednich miesiącach, a wiec czas to nadrobić. Lecimy?


Z racji tego, że takich notek nie było tu przez jakiś czas, ulubieńców zebrało się całkiem sporo.


Garnien, płyn micelarny 3w1 - ten produkt polecila mi moja siostra. Zapewniła mnie, że zmywa wszystko do czysta i nie szczypie w oczy. Gdy przyuważyłam promocję w którejś drogerii, to oczywiście wrzuciłam do koszyka. I potwierdzam! Zmywa totalnie, nie szczypie ani troszkę, nie podrażnia, no cudo. Cieszę się, że zdecydowałam się na zakup tego płynu.


Byly, antyperspirant bezzapachowy - już dawno szukałam produktu, który zapewni odpowiednią ochronę, a dodatkowo nie będzie się kłócił z zapachem moich perfum. Do zakupu tego konkretnego zachęciła mnie promocja w Naturze - 2 sztuki za 9zł. Taki sam powędrował do mojego męża i on też jest zadowolony z działania. Chroni w 100%, łatwo się go zmywa, a do tego zapach zerowy.


Yves Rocher, Jardins du Monde, Orzechy Makadamia z Gwatemali - cudowny i wspaniale pachnący żel pod prysznic. Niezwykle kremowy, otulający, łagodny dla skóry. W użyciu już druga butelka, a w zapasach kolejna. Zakochałam się w tym pięknym zapachu! 


Paloma, cukrowy peeling do stóp - cudo. W dodatku  bardzo, bardzo tanie, a przy tym mega wydajne. Świetnie wspomaga pielęgnację stóp, wygładzając i złuszczając martwą skórę. 


Hegron, Creme Voeding - legendarna odżywka bez spłukiwania, która ma tak prosty skład, że można ją dowolnie wzbogacać. Ja stosuję solo, bez dodatków i moje włosy bardzo ją lubią, można powiedzieć, że piją każda jej ilość. Dotarły jednak do mnie sygnały, że jak ktoś ma nieco mniej "mięsiste" włosy, to może łatwo i mocno obciążać. ;) 


Cien, krem do rąk Anti Age - kupiłam go ratunkowo, gdy jechałam do przyjaciółki, a moje ręce wyglądały na koszmarnie wysuszone i potrzebowały ratunku "tu i teraz". Kosztował 3,45zł, a bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Ma przyjemną konsystencję miękkiego masła, świetnie się wchłania, doskonale nawilża, a efekt ten nie mija nawet po umyciu rąk. 


Yves Rocher, tusz Sexy Pulp - ulubieniec od dawien dawna. 


Mariza, krem do stóp nawilżająco-wygładzający - bardzo fajny, treściwy i mocno nawilżający krem, za który zapłaciłam jedynie 4zł. Skład przyzwoity, choć z parafiną, ale w przypadku pielęgnacji stóp absolutnie mi ona nie przeszkadza. Krem nawilża na długo, a do tego przepięknie pachnie. 


La Luxe, eyeliner w płynie - minęło parę ładnych lat od mojego ostatniego eyelinera w płynie, a więc widząc ten za 7,99zł, wrzuciłam go do koszyka. La Luxe Paris to nic innego, jak Eveline, tylko w trochę tańszej odsłonie, niż Eveline w drogeriach. Liner jest trwały, kreski robi się szybko, łatwo i komfortowo - czego chcieć więcej, w dodatku za taką cenę? 


Wibo, Eyebrow Stylist - ostatni raz miałam styczność z tym produktem jakieś 2 lata temu. Kupiłam go, gdy wykończyłam żel z Catrice. Wydaje mi się, że producent trochę pracował nad tym produktem, bo utrwala włoski o wiele lepiej, niż kiedyś. Kolor też jakby nieco ciemniejszy, nie wspominając o świetnej, precyzyjnej szczoteczce, która zastąpiła poprzednią, gigantyczną.


Catrice Long Lasting Lip Pencil, Hey Macadamia Ahey! - szukałam czegoś trwałego, bezdrobinkowego i brązowego. Trafiłam na tę kredeczkę, która nie kosztowała dużo, a odcień zapowiadał się bardzo obiecująco - bo jesiennie. Kredka wygląda świetnie zarówno solo, jak i w połączeniu z nieco jaśniejszą pomadką, dając jednocześnie efekt trójwymiarowych ust. Jest bardzo trwała i komfortowa w noszeniu, nie czuć jej wcale na ustach. Chyba kupię inne odcienie. 


MAC, korektor Pro Longwear - idealny na moje sińce pod oczami. Kryje totalnie już przy minimalnej ilości, trzyma się od rana, do wieczora. Produkt niezawodny.


Inveo, serum do rzęs - stosuję je równe 2 miesiące. Kuracja ma trwać podobno 3. Zdecydowałam, że pokażę Wam dopiero pełne efekty, czyli na porównanie musicie poczekać jeszcze miesiąc. Mogę tylko powiedzieć, że działa i to doskonale. Na pewno kupię kolejne opakowanie. 


Mariza, mineralny podkład pudrowy - był bardzo tani, bo 8zł/4g dla konsultantek Marizy, a ja posiadam konto na ich stronie już z rok i dopiero ten podkład zachęcił mnie do skorzystania z niego. ;) Kupiłam sobie od razu 2 opakowania. Jestem bardzo zadowolona z działania. Na pewno będzie jego recenzja, także wtedy pokażę Wam krycie i powiem co nieco o trwałości. 


Vichy, odświeżający żel Purete Thermale - zdecydowałam się na zakup, bo moja cera przechodzi w ostatnim czasie jakiś bunt, więc potrzebowałam czegoś, co ją uspokoi. Żel nie zawiódł. Uspokaja idealnie, do tego wspaniale odświeża, pięknie pachnie i jest  bardzo wydajny. Te wszystkie czynniki wynagradzają jego wysoką cenę (zapłaciłam 53zł w aptece stacjonarnej). Warto! 

I to  by było na tyle. Znacie te produkty? 

You Might Also Like

0 komentarze