Sprzedam bloga za buty!

18:25


Cześć. 

Dziś nie o kosmetykach, nie o moim życiu, a o... przemyśleniach na temat blogosfery. 

Blogowanie robi się coraz bardziej wtórne, tzn każdy bloguje i większość osób stara się z tego jak najwięcej wyciągnąć. Ja wielokrotnie powtarzałam, że do tej grupy nie należę, dużą część współprac (powiedziałabym, że zdecydowaną większość) odrzucam, bo nie brakuje mi kosmetyków, a jak mam ochotę sobie coś kupić, to kupuję i tyle. Nie widzę sensu zaśmiecania mojego bloga jakimiś oderwanymi od tematyki postami... No i co w związku z tym, zapytacie. 

No i właśnie tutaj zaczyna się tak w zasadzie temat, który chcę dziś poruszyć, mianowicie: 
SPRZEDAJNOŚĆ. 

Czytam wiele blogów. Oglądam wiele kanałów na YT. Co widzę? Że blogerki, które kiedyś pisały fajne posty kosmetyczne czy też ogólnie urodowe, wstawiają multum stylizacji z jakimś badziewiem z Chin, albo recenzują produkty za 2 dolary ze słynnego BPS - nazwa w skrócie, bo nie będę nikogo reklamować. I to non stop. To naprawdę jest taka rewelacyjna okazja, kiedy sklep proponuje Ci bon na 10 dolarów, a Ty masz zrecenzować każdy pojedynczy produkt, kupiony w ramach tej szalonej kwoty? Nie wiem, ja nie widzę w tym sensu i nie zgodziłabym się (a raczej nie zgodziłam, bo BPS nie jeden raz już do mnie pisał) na taką współpracę. Czy naprawdę w tych czasach zdjęcia, obróbka, poświęcony czas kosztują tak niewiele? Dostajesz produkt za 5 dolarów i poświęcasz jego recenzji 3h, bo chcesz zrobić ładne zdjęcia, dobrze je obrobić i szczerze, poprawnie opisać produkt. To jest darmowa reklama dla sklepu, a żadne profity dla blogerki. Nic dziwnego, że firmy składają takie propozycje, skoro i tak znajdzie się ktoś, kto się zgodzi na ich warunki... Nie Ty, to inna, "nowa" w branży zrobi mega ekstra super recenzję za piątaka. No bo czemu nie?! Po co się szanowac, no po co?! 5zł piechotą przecież nie chodzi, to taka okazja!

Jednak ostatnio miarka się chyba przebrała. Na wielu blogach, które bardzo szanuję i naprawdę często tam zaglądam, widzę "Przegląd kurtek w ABC", a pod postem "PROSZĘ O KLIKI W LINKI!". Serio?! Ale że serio?! Czy to nie jest żenujące? Nigdy w życiu nie zamieściłabym takiej noty na swoim blogu. Przegląd to jedno, ale proszenie, błaganie wręcz o "kliki"? A potem te same blogerki, 2 tygodnie później, wstawiają zdjęcia z jakimiś badziewnymi butami czy ciuchami, które zostały za te lajki wyszarpane z reklamowanego sklepu. Dla mnie, jest to żenujące i bardzo smutne, bo najczęściej są to blogi, po których  bym się tego nie spodziewała. 

Szok. Dla mnie jest to niepojęte. Gdzie zmierza szanowana kiedyś blogosfera? Coraz częściej mam ochotę porzucić ten temat, bo blogerzy zaczynają być traktowani niepoważnie - i trudno się dziwić... Jak taki ktoś, kto błaga o lajki, wypada w oczach swoich czytelników? No jak?

Dla mnie, mój blog jest miejscem, które wypracowałam własnymi rękoma i oczami, gdzie budowałam przez długi czas szacunek czytelnika do moich postów. Nie wyobrażam sobie, aby pojawiały się tutaj takie śmieciowe treści. To nie jest coś, co ludzie lubią czytać i oglądać.

Skończyłam. Pamiętajcie, że praktycznie wszystkie posty, jakie u mnie czytacie, są pisane na bazie produktów czy ubrań, które sama kupiłam, za własne, zarobione pieniądze. Takiej komercji i sprzedajności blogów mówię stanowcze NIE. Szanujmy siebie, swoją pracę i czytelników. End. 

You Might Also Like

0 komentarze