Peeling za 70zł - czy warto?

13:00


Cześć.

Dziś przychodzę do Was z troszkę inną recenzją. Po przetestowaniu produktu z nieco wyższej półki cenowej, postanowiłam podzielić się moimi spostrzeżeniami - czy warto wydać większe pieniądze na produkt pielęgnacyjny? Czy może jednak nie jest on tego wart? Dowiecie się poniżej. 

Dziś mowa o Orientalnym Peelingu Do Ciała Tradition de Hammam z Yves Rocher. 


Zacznę od tego, że oryginalna cena tego kosmetyku to niemal 70zł - bo aż 67zł/150g. Jest to bardzo dużo, zwłaszcza na produkt, który tak naprawdę nie jest niezbędnikiem w naszych łazienkach. 

Ja miałam okazję zakupić ten produkt za niecałe 24zł, co też nie jest wcale taką malutką ceną, ale stwierdziłam, że skoro ten kosmetyk jest tak luksusowy, jak zapewnia nas producent, to bardzo chcę go wypróbować - tym bardziej, że serię Hammam z YR uwielbiam i spodziewałam się, że peeling mnie nie zawiedzie, jak pozostałe kosmetyki z tej gamy. 

Skład: Aqua, Glycerin, Rosa Damascena Distillate, Prunus Armeniaca Seed Powder, Moroccan Lava Clay, Mehylpropanediol, Coco-Caprylate/Caprate, Argania Spinosa Oil, Argania Spinosa Shell Powder, Ammonium Acryloyldimehyltaurate/VP. Copolymer, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Parfum, Xanthan Gum, Methylparaben, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Ceteareth-33, Ethylparaben, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Propylparaben, Sodium Hydroxide, Tetra-Sodium EDTA.

Pozycje pogrubione to interesujące składniki, cała reszta to chemia. ;)



Po otwarciu opakowania w nos uderza charakterystyczna dla całej serii woń miodu - piękna. Uwielbiam ten zapach, jest otulający, przyjemny, relaksujący. Wewnątrz opakowania widzimy multum drobinek, które są zatopione w... no właśnie, i tu się zaczynają schody. ;) Drobinki są zatopione w czymś o konsystencji budyniu. Peeling jest rzadki, zawiesisty, delikatnie się ciągnie, a nabieranie go na dłoń to nic przyjemnego, bo połowa produktu ucieka z powrotem do opakowania. Nie wspominając już o ryzyku wylania ze środka całej zawartości, gdy przechylimy pudełko... Przekłada się to oczywiście na wydajność produktu - po dwóch użyciach widać już solidny ubytek w słoiczku, starczy mi jeszcze maksymalnie na 3-4 razy przy peelingu całego ciała. 
Peeling za 70zł na 5-6 razy? 

Skład, jak widzicie wyżej, ujdzie w tłoku i można przypuszczać, że peeling nie będzie wysuszał skóry - cóż, nic bardziej mylnego, po jego zastosowaniu skóra na moim ciele zamienia się w wiór. 


Peeling dobrze zdziera, ładnie pachnie, ale ma konsystencję gluta, który ucieka z palców, a do tego kosmicznie wysusza skórę i ubywa w zastraszającym tempie. Czy tego oczekujemy od produktu za prawie 70zł? No chyba nie. Gdybym wydała na niego pełną kwotę, to byłabym na siebie bardzo zła. Dobrze, że zapłaciłam za niego tak naprawdę 1/3 jego ceny, bo za takie pieniądze może być, choć używałam produktów tańszych i lepszych, a przede wszystkim większych i bardziej wydajnych. 

Podsumowując, na plus: zapach, ilość drobinek i właściwości ścierające.
Na minus: konsystencja, wydajność, przesuszanie skóry, CENA. 

Temu produktowi mówię nie. ;) Nie widzę w nim naprawdę niczego na tyle szczególnego, aby wydawać na niego takie ciężkie pieniądze. Za tę kwotę można mieć kilka peelingów innych firm.
 Pozostanę przy maseczce z glinką, olejku pod prysznic i olejku do masażu z serii Hammam, które wielbię całym sercem. Peeling już więcej nie trafi do moich zapasów. 

A wy, znacie ten produkt? Kupiłybyście peeling za 70zł? Bo ja nie. ;)

You Might Also Like

0 komentarze