Mobile Mix z ostatnich tygodni.

12:38


Cześć Dzióbki! 

Wracam na bloga pełną parą, z całą masą nowych pomysłów na notki i filmy. Będzie więcej poradników, więcej energii, mniej nudnych recenzji. Nadchodzi jesień, zatem trzeba się przeciwstawić chandrze z nią związanej i utrzymać słońce jak najdłużej przy życiu. ;) 

A dziś mobile mix z ostatnich tygodni. Zapraszam do oglądania! 


Moja Myszka. ;) Dziś siedzi ze mną w domu. ;) 


Moje brwi polubiły hennę. ;) Na zdjęciu po prawej widzicie mieszankę na moich brwiach (i głupią minę) - jest stosunkowo ciemna, jednak po zmyciu ich brwi wyglądają naprawdę świetnie. 


Relaks po ciężkim dniu - wanna do stóp, sól lawendowa, gorąca woda i bąbelki. Ahhh. ;) 


Brand new kamaszki. ;) Dostałam od mamy i bardzo je polubiłam. Kilka lat temu nie przypuszczałabym, że kiedykolwiek założę złoto-czarne adaśki, a tu proszę... ;)


Vanille Noire zawładnął moim sercem! Taki mój, taki idealny! Słodki, ale subtelny, bliskoskórny, nie dusi, nie mdli. Bardzo trwały, przepiękny. Polecam fankom wanilii. ;)


Ciasteczko i ploteczki z moją Gosią. Nie widziałyśmy się 2 miesiące, więc rozmowom nie było końca, a pyszności ze Złotego Klucza idealnie się zgrywały z atmosferą. ;)


Tesori d'Oriente - już dawno chciałam je wypróbować. Gdy nadarzyła się okazja, wybrałam 2 zapachy - Ambra Indiana, który miał być ambrowo-waniliowy i Africa, korzenno-drzewny, rześki, słodkawy. Tak były opisywane w sieci, a okazały się ciężkie i typowo męskie. ;) Tak się jednak złożyło, że mój tata w ostatnim czasie narzekał, że jego Fahrenheit się kończy, a więc obie wody powędrowały do niego i bardzo mu się spodobały. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. ;)


Przyjaciółeczki od najmłodszych lat. ;)


Walizeczka spakowana - można ruszać. ;) W ten weekend byliśmy na weselu kuzyna, wyjechaliśmy z domu o 1:00 w sobotę, a wracaliśmy o 1:00 w poniedziałek. 500 km w jedną stronę. Nie powiem, taki brak snu (w moim przypadku, bo mąż oczywiście musiał się zdrzemnąć przed podróżą) bardzo męczy, co oczywiście od razu widać po mojej cerze - dwie niespodzianki na brodzie... :/ 


A takiego "malucha" spotkałam w drodze do sklepu. Brrr, fuj. ;)


Mamy jesień, a to oznacza ciemniejsze pomadki. Kocham intensywne usta! ;) 


Idealnie zawiązany krawat - kto mnie pobije ładniejszym węzłem? ;) 


Moje aktualne pazurki. Lakier z Indigo, na to syrenka i taśma do zdobień. ;)


A tu zoom na "genialny" top coat z Silcare. Quick Finish, czyli bez przecierania. Szkoda tylko, że pęka jak zbita szyba, mimo że moje paznokcie "nie pracują", tzn są sztywne... Niezły bubel.


A to mój outfit na wyżej wspomniane wesele. Prosta, morelowa sukienka, do tego kwiecista kopertówka i złoto-czarne dodatki. Czułam się świetnie w takim zestawieniu. ;)


Selfie z mężusiem musi być. ;) <3 


Droga powrotna. Przed nami jeszcze 280km. Zdjęcie zrobiłam wczoraj o 3:11. Ciemna noc, Ski puste, można było sunąć spokojnie do domku. Lubię podróże nocą, choć męczą. ;)


I jeszcze jedno z mężem, tym razem z poprawin. ;)

A Wam, jak minęły ostatnie tygodnie? 

You Might Also Like

0 komentarze