HYBRYDY - przygotowanie i wykończenie.

11:09


Cześć.

Obiecałam Wam, że pociągniemy  dalej temat hybryd - to pociągniemy. Dziś postanowiłam krótko omówić produkty potrzebne do przygotowania płytki oraz te, którymi wykańczamy paznokieć - czyli bondery, bazy, topy, oliwki i inne produkty tego typu. Co polecam? Czego nie polecam? Dowiecie się poniżej. :) Odsyłam Was także do postu o lampach, jeśli macie dylemat w tej kwestii (klik).


1. Baza. 

Tak naprawdę najważniejszy element porządnego manicure hybrydowego. Od bazy zależy trwałość i ogólny wygląd naszych hybrydek. Przetestowałam wiele, wielokrotnie się rozczarowując, ostatecznie zainwestowałam trochę więcej w ten element, niż z początku planowałam - kupiłam bazę Gelish. Nie jest to mały wydatek, bo cena tej bazy oscyluje w granicach 70-90zł, ale jest to produkt bardzo wydajny, ponieważ nakłada się go w niewielkich ilościach, a butelka jest duża. Jak widzicie na powyższym zdjęciu, mam już w zapasach drugą butelkę tej bazy - pierwsza dobija dna, a nie wyobrażam sobie mojego mani bez tego produkt. Dla mnie, jest to najlepszy produkt i mogę go z czystym sercem polecić. Starczy Wam naprawdę na długo, a lakier trzyma się na paznokciach od pomalowania, do zdjęcia, niezależnie od marki - bo baza jest niezawodna.

W kwestii baz nie polecam wszelkiego rodzaju połączeń - 2w1, 3w1. Takie produkty z reguły się nie sprawdzają. Nie kupujcie także tanich baz no name na allegro - baza za 10zł po prostu nie może być dobra. Testowałam takie, nie nadają się do niczego, nie wiążą się w ogóle z płytką.

Z tańszych produktów możecie wypróbować bazę z Semilaca, Effective Nails, Tiffton. Nie jest to taki "mur beton", jak Gelish, ale też nie są złe. Oczywiście płytkę trzeba wcześniej odpowiednio przygotować, ale o tym przeczytacie niżej. 


2.  Bonder/primer.

Produkt, który jest różnie nazywany - bonder, primer itp itd. Ogólnie, produkt ten ma za zadanie wyrównać pH naszej płytki - oznacza to, że eliminuje zakwaszenie i zatłuszczenie płytki, dzięki czemu baza hybrydowa lepiej się zwiąże z płytką. Jest to produkt teoretycznie opcjonalny, jednak ja uważam, że należy go zaliczyć do niezbędnika - wiele kobiet ma problematyczną płytkę i bez odpowiedniego przygotowania hybryda nie utrzyma się długo na takich paznokciach. 

Na powyższym zdjęciu widzicie pH Bond z Gelisha. Świetnie się dogaduje z bazą tej samej marki, a mani idealnie się wiążę z pazurkiem - nie ma szans na odpryski. Nie jest to drogi produkt - jego cena waha się w granicach 25-30zł, a starczy Wam na wieki, bo jest go dużo, a nakłada się go w niewielkich ilościach na paznokieć. 

Bardzo dobry bonder produkuje także firma SPN, tam macie podział na kwasowy i bezkwasowy - pod hybrydy nakładamy ten drugi, kwasowy nadaje się bardziej pod żel lub akryl. 

Mimo, że jestem fanką firmy Silcare i chwalę sobie wiele produktów z ich oferty, to primery tej marki omijajcie szerokim łukiem - bazy podpowietrzają się po ich użyciu i mani bardzo szybko odpryskuje - a nie o to nam przecież chodzi, prawda? ;) 


3. Top Coat. 

Top coat to bardzo ważny produkt - wykańcza nasz manicure, nadaje paznokciom fantastycznego połysku, utwardza hybrydę kolorową i chroni ją przed ścieraniem się. Przez długi czas byłam fanką topu z Semilaca, ale po zużyciu dwóch butelek stwierdziłam, że czas na coś innego - top z Semi nie jest wydajny, bo jest go malutko i szybko gęstnieje w butelce, przez co trudniej się go nakłada i dłużej się poziomuje na paznokciu. Sięgnełam więc po niezawodny (;))) Gelish i jest to najlepszy top coat, jakiego kiedykolwiek używałam. Przepięknie nabłyszcza, ładnie się poziomuje, szybko się utwardza, a paznokcie lśnią przez bardzo długi czas. Top coat nie traci swoich właściwości, nie wyciera się i nie staje się matowy po tygodniu noszenia, jak wiele produktów tego typu. Dodatkowo, chroni lakiery przed blaknięciem na słońcu - przetestowałam jego właściwości podczas najgorszych upałów, lakier do samego końca był tak samo napigmentowany, jak na początku, a paznokcie nie straciły swojego blasku po 2,5 tygodnia noszenia (nie oszczędzam swoich pazurków). Nie jest to tani produkt, bo jego cena oscyluje w granicach 70-80zł, ale znów - jest wydajny i niezawodny. 

Z topów polecam Wam także top SPN, top Indigo, top Shellac oraz całkiem fajny, ale już o wiele tańszy top Effective Nails - jest bardzo podobny do topu z Semi, ale jego go więcej i nie gęstnieje.


4. Oliwka do skórek. 

Oliwka do skórek jest ważnym elementem wykańczającym manicure - podczas piłowania, matowienia, utwardzania czy chociażby rozpuszczania w acetonie nasze skórki bardzo cierpią. Robią się suche, matowe, a ich wygląd psuje całą estetykę naszego manikiuru. Aby je trochę podleczyć, wystarczy je posmarować niewielką ilością oliwki do skórek. Produkty tego typu są zazwyczaj lekkie, szybko się wchłaniają i świetnie odżywiają naszą skórę. 

Na powyższym zdjęciu przedstawiam Wam moje aktualne oliwki - Indigo, Gelish i Silcare. 
Oliwka Indigo jest najdroższa pod względem cena/pojemność. Zapłaciłam za nią 10zł w salonie kosmetycznym. Jest jej 5ml, szybko się wchłania, pachnie nieziemsko - słodką, perfumeryjną (nie spożywczą) malinką, a zapach jest intensywny i długotrwały. 
Oliwka Gelish to lepszy deal - za 15ml produktu zapłacicie około 17zł. Szybko się wchłania, skórki są nawilżone na długo. Pachnie herbatą earl grey, więc można ją z powodzeniem stosować w manikiurze męskim, bo ma uniwersalny zapach. Ma bardzo lekką konsystencję. 
Oliwka Silcare wypada zdecydowanie najlepiej cenowo - za 11,5ml zapłacicie około 5zł. Ja mam wersję Crimson Strawberry z kwiatkami. Jest nieco tłustsza i cięższa, niż Gelish i Indigo, dłużej się wchłania, ale ostatecznie nawilża skórki tak samo dobrze, jak jej droższe koleżanki. 


5. Płyn zmiękczający skórki - cuticle remover. 

Nie jest to niezbędnik, ale jeśli jesteście poczatkujące w usuwaniu skórek, to zdecydowanie przyda Wam się produkt tego typu. Cuticle remover zmiękcza skórki i w dużym stopniu ułatwia ich usuwanie, wytniecie je nawet tępymi cążkami. Ja bardzo lubię go używać, bo wtedy skórki odchodzą szybciej i łatwiej, zdecydowanie uprzyjemnia i ułatwia moją pracę. 

Wypróbowałam całkiem sporo produktów tego typu - Silcare, Lovely, Wibo, raczej te tańsze. W międzyczasie czytałam wiele dobrego o żelu Sally Hansen i w końcu go kupiłam. Powiem szczerze, że bije wszystkie żele tego typu na głowę. Rozpuszcza skórki prawie do zera, niemal same odchodzą od palca po zastosowaniu tego produktu. Nie jest on drogi, a jest go dużo - za prawie 30ml zapłacicie 13 zł w sieci, a około 20 stacjonarnie - ja swój kupiłam w Rossmannie. 


6. Aceton i cleaner. 

Całkowicie niezbędne produkty. Ja kupuję zawsze z Silcare - litrowe butle kosztują 15-17zł, starczają na wieki. Nie dajcie się nabierać na produkty "firmowe", za które zapłacicie o wiele więcej, niż za czysty aceton czy zwyczajny cleaner. To nie ma sensu. ;) 

Tak wygląda mój niezbędnik do przygotowania płytki i wykończenia manicure. Mam nadzieję, że ten post przyda się Wam w kompletowaniu swojego zestawu do paznokci. Wiem, że część produktów, które polecam, to nie są produkty najtańsze, ale uwierzcie mi - są to produkty całkowicie niezawodne, dogadujące się nawet z problematyczną płytką. Opłacalna inwestycja. 

A Wy, jakie produkty polecacie?  



You Might Also Like

0 komentarze