Moje MUST HAVE na lato: pielęgnacja.

13:37


Cześć!

Stwierdziłam, że zrobię dla Was serię postów, w których opowiem Wam, jakie kosmetyki są moim zdaniem niezbędnikiem w letniej kosmetyczce. Dziś pod lupę weźmiemy pielęgnację. Jeśli zatem szukacie pomysłu na skompletowanie swojej kosmetyczki na nowo - zapraszam! 


Lato to taki okres roku, kiedy nasze ciało jest narażone na wiele szkodliwych czynników zewnętrznych. Wzmożone promieniowanie UV działa szkodliwe zarówno na skórę, jak i włosy. Przyspiesza starzenie się naszego ciała, wysusza je. Nie wolno więc lekceważyć pielęgnacji w tym czasie, ponieważ to właśnie ona chroni nasze ciało przed fotostarzeniem. 


Obowiązkowym elementem są dla mnie produkty, które obficie nawilżą moje ciało, a jednocześnie nie będą obciążające, kleiste i tłuste. W tym roku postawiłam na suchy olejek i mgiełkę aloesową z Yves Rocher. Oba produkty świetnie nawilżają, a jednocześnie szybko się wchłaniają i nie zostawiają na niczym brzydkich plam. Mam pewność, że moja skóra jest ukojona i nawilżona. 

Mgiełka towarzyszy mi w ciągu dnia, dowilżam się nią co kilka godzin, a olejek nakładam na całe ciało wieczorem, po kąpieli. Ogromny plus za wygodną formę opakowania - te atomizery naprawdę ułatwiają sprawę! Do tego buteleczki są poręczne, a produkty bardzo wydajne. 


Kolejnym, stałym punktem w mojej kosmetyczce jest coś do twarzy - krem z filtrem i odświeżająca mgiełka. W tym roku wyjątkowo podpasowały mi produkty z serii Liście Zielonej Oliwki firmy Ziaja. Nie obciążają, nie zapychają, a krem nadaje się pod makijaż. 

Jeśli nie nakładam w ciągu dnia niczego na buzię, psikam swoją twarz oliwkową wodą tonizującą co kilka godzin i przecieram wacikiem - mam pewność, że wszystkie powierzchowne toksyny nie przebywają zbyt długo na mojej skórze i nie szkodzą jej. Dodatkowo, czuję porządne odświeżenie i bardzo przyjemne ochłodzenie. Polecam trzymać w lodówce! ;)

Skoncentrowany krem oliwkowy z kolei szybko się wchłania i dobrze chroni skórę twarzy przed promieniowaniem - to właśnie dlatego moja twarz jest zawsze najjaśniejsza z całego ciała i o wiele jaśniejsza od np dłoni. ;) Najwolniej się opala, bo zawsze dbam o filtry. 


Lato to także ten moment, kiedy trzeba zadbać o dodatkową ochronę naszej skóry w postaci wysokiego filtra UV oraz czegoś, co odstraszy od nas wszelkiego rodzaju paskudy. ;) 

Płyn Ziaja Antybzzz przetestowałam już w tamtym roku, w formie dla dorosłych - był skuteczny i odganiał ode mnie owady nawet podczas spływu kajakowego, gdzie się od nich wręcz roiło. W tym roku postawiłam na wersję dla całej rodziny, abym mogła także psikać moją córcię. Spray działa, komary i  meszki trzymają się z daleka od nas. 

Mleczko z filtrem Farmona Sun Balance na pewno doczeka się recenzji - wg mnie jest to najlepszy produkt tego typu i o tak wysokim filtrze, jaki kiedykolwiek stosowałam. ;)


Latem nie można zapominać o pielęgnacji dłoni i stóp. Te drugie są narażone na potworne wysuszenie, ponieważ nosimy odkryte buty, chodzimy po piasku, po rozgrzanej nawierzchni, a to wszystko działa destrukcyjnie na skórę stóp. 

Pierwszym krokiem do ich pięknego wyglądu były dla mnie złuszczające skarpetki, których użyłam jakiś czas temu, a teraz regularnie nawilżam je czystym masłem shea - nakładam wieczorem grubą warstewkę i zakładam bawełniane skarpetki na godzinkę. Masło w tym czasie wchłania się w skórę i zmiękcza ją, a stopy są odżywione i nie pękają. 

W przypadku dłoni jest podobnie - jest gorąco, one są wiecznie na słońcu, łatwo więc ulegają wysuszeniu i przy okazji najbardziej się opalają - pamiętam zatem o kremie, który nakładam minimum 2 razy dziennie na łapki, aby je odżywić i napoić skórki naokoło moich paznokci. Moim ulubieńcem w tym temacie jest już od jakiegoś czasu krem Eveline Argan&Vanilla. Ten zapach! 

Pamiętajcie, piękne stopy i dłonie to wizytówka zadbanej kobiety, nie lekceważcie tego! 


Na koniec zostawiłam 3 kosmetyki, które są uzupełnieniem mojej pielęgnacji. 

Suchy szampon to coś, co jest totalnym niezbędnikiem latem, ponieważ głowa mocniej się poci, a nie ma nic gorszego, niż tłuste strąki na łebku. Szampon jest więc ratunkiem, kiedy Wasze włosy są jeszcze świeże, ale już nie tak bardzo, aby obejść się bez pomocnika, który je lekko odświeży. 

Woda toaletowa Kwiat Wiśni Yves Rocher to mój ulubieniec od maja. Używam jej dzień w dzień, odświeża, poprawia humor, jest lekka i niezobowiązująca. To właśnie nią najczęściej pachnę w ostatnim czasie, bo pasuje do upałów i nie powoduje migreny - nie jest ciężka ani dusząca. Jest odpowiednia zarówno do pracy, jak i na luźne wyjścia z domu - nie użyłabym jej jedynie na wieczór, bo jest zbyt delikatna i za mało... wieczorowa. ;)

Ostatnim już produktem, który naprawdę kocham, jest oliwka bezzapachowa BabyDream. Wycofali ją na prawie 3 lata ze sprzedaży, ale ostatnio znów pojawiła się na półkach - jestem wniebowzięta! Jest to bardzo nietypowe połączenie olejków, bo w składzie mamy tutaj olejek shea oraz olejek z dzikiej róży. Oliwka jest bardzo delikatna, a jednocześnie wyjątkowo dobrze pielęgnuje zarówno skórę, jak i włosy czy twarz. Używam jej, gdy potrzebuję się mocniej dowilżyć lub jakoś intensywniej odżywić którąś partię mojego ciała. Duża butla kosztuje 9,99zł. 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje must have pielęgnacyjne na lato. Napiszcie mi koniecznie, jakie są Wasze typy na gorącą pogodę - może podpowiecie mi coś fajnego. :)  

You Might Also Like

0 komentarze