Moje MUST HAVE na lato: kolorówka.

19:37


Hej!

Dziś drugi post z serii must have na lato. Tym razem o kolorówce - jesteście ciekawe, jakie kosmetyki kolorowe wiodą u mnie prym podczas upałów? Czytajcie zatem dalej! 


Latem stawiam na lekki makijaż. Produkty, których używam, są delikatne, odporne na wodę lub ścieranie, nie tworzą maski na buzi i nie spływają, a do tego wyglądają naturalnie i ładnie. 


W ostatnim czasie stosuję mój ulubiony podkład na przemian z kremem BB. Od tych drugich odeszłam jakiś czas temu i na dłuższy czas o nich zapomniałam, do maja tego roku, gdy zdecydowałam się na zakup kremu z Yves Rocher. 

Peau Parfaite, bo o nim mowa, jest bardzo przyjemnym produktem. Delikatnie kryje, nie tworzy maski, jest trwały, wygląda bardzo naturalnie. Sprawia wrażenie drugiej cery, upiększa i wyrównuje koloryt. Do tego wyraźnie nawilża buzię i jest jaśniutki. Jego kolor jednak nie wszystkim będzie pasował, ponieważ ma w sobie wyraźnie chłodne tony.  Minus za brak filtra, ale nie stanowi to dla mnie problemu, ponieważ tak czy inaczej nakładam pod spód krem z spfem. 

Match Perfection 100 to z kolei mój ulubieniec od dłuższego już czasu. Jest to naprawdę bardzo dobry podkład, świetny dla suchej i matowej cery. Ma w składzie spf18, za co plus, bo razem z kremem ochronnym daje mojej buzi dobrą ochronę przed promieniowaniem. Jest jasny, ma neutralny odcień, świetnie się trzyma i naturalnie wygląda na buzi. Nie czuję go na sobie w ciągu dnia. 


Po podkładzie, czas na korektę cieni pod oczami i utrwalenie. Korektory w płynie to zazwyczaj mój pierwszy wybór, tym bardziej latem, a delikatny, sypki puder jest niezbędny, bez niego ani rusz. ;)

Astor Perfect Stay Concealer to bardzo dobry produkt. Jest lekki, trwały, ma jaśniutki odcień. Świetnie rozświetla okolice pod oczami, nie obciąża ich, nie roluje się. Ideał na lato. 

Puder fixujący z Wibo to fantastyczny i niezwykle tani kosmetyk. Jest bardzo miałki, mega delikatny. Jeśli nie potrzebujecie mocnego matu, to będziecie zadowolone. Nie obciąża twarzy, nie zamienia podkładu w ciężką tapetę, za to fantastycznie go fixuje i uodparnia na czynniki zewnętrzne. 


Latem bardzo lubię mocne konturowanie. Jestem chłodnym typem urody, w związku z czym opalam się na oliwkowy brąz, dlatego bardzo lubię nadać sobie troszkę cieplejszej opalenizny, ocieplić policzki - chłodniejsze bronzery i róże zostawiam na zimne pory roku. ;)

Trio do konturowania z Lovely to mój aktualny hit. Używam go dzień w dzień. Bronzer jest delikatny, ma naprawdę fajny, biszkoptowy odcień, a jego pigmentacja pozwala na stopniowanie przybrązowienie. Konturuję nim policzki, czoło, nos i żuchwę, a dzięki temu, że jego odcień nie jest chłodny, ożywia on moją buźkę. Pudru (środkowego paska) przeważnie nie odżywam, natomiast rozświetlaczem uzupełniam ocieplone wcześniej policzki. 

Cindy Lou Manizer to kolejny kosmetyk, który idealnie wpisuje się w letnią aurę. Ma niesamowity odcień - z jednej strony ciepły, brzoskwiniowy, a z drugiej delikatnie różowawy, chłodniejszy. Z pewnością nie każdemu się spodoba, ale ja go bardzo lubię, bo jest delikatny, a jednocześnie ożywia i rozświetla buzię, a promienie słońca bardzo ładnie się od niej odbijają. 


W przypadku brwi i rzęs dbam o to, aby produkty były trwałe, odporne na ścieranie, a najlepiej przy okazji jeszcze wodoodporne. Podkreślone brwi i rzęsy to stały element mojego makijażu - zdarza mi się ominąć róż do policzków, pomadkę, makijaż oka, ale nigdy nie omijam rzęs i brwi. 

Od dłuższego już czasu moim ulubieńcem do brwi jest Maybelline Color Tattoo w odcieniu Permanent Taupe, który jest dla mnie perfekcyjnym kolorem. Świetnie się go nakłada, jest piekielnie trwały, woda go nie rusza, palce go nie ruszają, a wyrysowanie nim brwi trwa chwilkę. Możecie nałożyć go na brwi i iść nad jezioro - nic Wam nie spłynie. 

Tusz Yves Rocher Volume Vertige jest równie trwały i ciężki do zmycia - mimo że producent nigdzie na opakowaniu nie zaznaczył, że jest on wodoodporny. Jest bardzo czarny, mocno pogrubia rzęsy, ładnie je unosi rozczesuje, a do tego nawet najgorszy upał go nie rusza, czego chcieć więcej? 


Zazwyczaj stawiam na balsam i "gołą", jedynie przypudrowaną powiekę z mocno podkreślonymi rzęsami, ale czasem przychodzi mi ochota na czarną kreskę lub intensywniejsze, trwałe usta.

Eyeliner Maybelline Lasting Drama Pen jest wybawieniem. Mogę nim narysować kreskę nawet w plenerze, jak i nanosić poprawki w ciągu dnia, bo nie potrzeba do niego pędzelka - jest zakończony silikonowym, skośnie ściętym dzióbkiem,  który pozwala na precyzyjne wyrysowanie kreseczki. Do tego jest bardzo mocno czarny, bardzo odporny na ścieranie i w 100% odporny na wodę. Perfekcja na lato!

W ostatnim czasie, gdy mam ochotę na intensywne usta, sięgam po matową pomadkę w płynie Sleek Matte Me w odcieniu Fandango Purple. Jest to naprawdę piękny kolor, choć na moich ustach wychodzi zupełnie inaczej, niż na swatchach w necie. U większości dziewczyn wygląda na rożowawy fiolet, a na mnie wychodzi jak ciemna, bardzo intensywna fuksja - taki odcień pasuje do każdej pory roku, więc sprawdza się także i latem. A sama pomadka jest nie do zdarcia! 


Ostatnim już produktem jest zwieńczenie mojego makijażu, czyli spray fixujący z Avonu. Używam go w najgorsze upały - mam wtedy pewność, że mój makijaż przetrwa dłużej i będzie wyglądał jeszcze lepiej, jeszcze naturalniej. Nie zapycha ani nie przesusza buzi, nie jest mocno alkoholowy i  nie powoduje takiego dyskomfortu na twarzy, jak prawdziwe spraye fixujące, np z Kryolanu. 

Te produkty sprawiają, że jestem w 100% pewna swojego makijaż i wiem, że nawet w najgorsze upały mogę na nie liczyć. Mój makijaż jest w stanie przetrwać wszystko, a buzia wygląda świeżo, naturalnie i pięknie przez cały dzień, nawet w 35 stopniach - przetestowałam! ;) 

A Wy, na jaką kolorówkę stawiacie latem?

You Might Also Like

0 komentarze