Zapach miłości.

22:00


Cześć!

Jak wiecie, uwielbiam perfumy. Wszelkiej maści. Moim nozdrzom pasują wonie słodkie, z nutami wanilii, piżma, karmelu czy pieprzu, który pięknie przełamuje słodycz. Cytrusy, świeże herbaciane wonie czy gorzkie kwiatowe nuty to nie moja bajka. 

Jakiś czas temu dostałam w prezencie zapach Quelques Notes d'Amour z Yves Rocher. Podeszłam do niego z rezerwą, bo nie znałam go, a opisy w internecie były różne. Pomyślałam, ze jeśli nie podpasuje mojemu nosowi, to wypuszczę go świat - tak się jednak nie stało. Zapach pokochałam. Dlaczego? Dowiecie się, oczywiście, poniżej. 


Quelques przychodzi do nas w pudroworóżowym kartoniku. Opakowanie jest eleganckie, sztywne, porządne - ja nie mam zwyczaju przechowywać perfum w kartonikach, jednak ten jest tak mały i tak uroczy, że na razie nie mam sumienia go wyrzucić. ;)


W środku znajdujemy uroczy flakon z wygrawerowanym napisem oraz wyciętym sercem. Dawno nie widziałam tak pięknej, całkowicie pozbawionej tandety butelki perfum! Już sama ta otoczka sprawia, że mam ochotę na ten zapach. Tu nawet korek jest piękny i dopracowany. Mam różne perfumy, i tańsze, i droższe, ale te są jednymi z ładniejszych. 


Quelques to woń niezwykła. Na początku nadchodzą potężne akordy róży. Zaraz po nich, wchodzi benzoes, który delikatnie orzeźwia ten mocny kwiat. Następnie pojawia się słodycz i ciepło paczuli, która otula i wprawa w błogostan, a na końcu czuję różowy pieprz, który dodatkowo nadaje pikanterii. W oddali czuć gwajak, bergamotkę i drzewo cedrowe, ale nie biją one tak mocno po nosie, są uzupełnieniem tych czterech nut zapachowych. 

Ta kompozycja jest jedyna w swoim rodzaju, a przy tym niezwykle intensywna i nieprzeciętnie trwała. Wystarczy jedno psiknięcie, aby czuć ją na sobie cały dzień, w dodatku jej projekcja jest niezwykle silna i szeroka - to nie jest bliskoskórny zapach. To woń, która zdobywa całe otoczenie osoby noszącej ją. 


Quelques jest dla mnie zapachem miłości. Słodkim, czasem nieco przytłaczającym, ale kojącym w gorsze dni, wprawiającym w błogostan. To taka woń, którą chętnie psiknęłabym się przed upojną nocą, choć naturalny zapach ciała jest jeszcze piękniejszy. Wg mojego męża jest to zapach romantycznej, walentynkowej kolacji przy świecach - czyli w dalszym ciągu miłość. 

Quelques Notes d'Amour z pewnoscią nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie zdobył całkowicie. Gdy go wącham, nie mogę się doczekać jesieni i zimy, aby pryskać się nim bez obawy, że rozboli mnie głowa, by mógł dać mi dodatkowego ciepła, być uzupełnieniem kurtki i szalika. 

A Wy, jakie lubicie zapachy?

You Might Also Like

0 komentarze