MAC Face&Body - jak kryje? Czy warto?

20:52


Cześć.

Notkę na temat mojego ulubionego (no, może inaczej - jednego z ulubionych) podkładów obiecałam Wam już dawno. Przyszedł jednak taki czas - cięższy dla mojej cery ;) - że nie mogłam tego podkładu używać, bo nie wyglądał on na mnie zbyt dobrze. Koszmar mam już za sobą, a więc Face&Body wrócił do łask. Jak kryje? Czy warto wydać na niego 150zł? 


Zacznijmy może od tego, że podkład ten ma genialne opakowanie - butelka z miękkiego plastiku jest idealna, bo ani się Wam nie zbije, ani nie sprawia trudności w dozowaniu produktu. Do tego szata graficzna - jak na klasyczne produkty MACa przystało - bardzo prosta, minimalistyczna. 

Face&Body występuje w dwóch pojemnościach - 50ml za 129zł oraz 120ml za 150zł. Od razu wiadomo, który deal się bardziej opłaca. Ja się nie zastanawiałam nawet przez chwilę, którą pojemność wybrać - postawiłam na tę większą. Mniejsza zwyczajnie się nie opłaca. Tutaj jednak ważna sugestia - kupujcie tylko w autoryzowanych salonach MACa lub na ich oficjalnej stronie online. W internecie aż roi się od podróbek tych kosmetyków!


W przypadku Face&Body nie mamy problemu z dozownikiem (tak jak jest w przypadku Revlonu Colorstay, którego "dziura" jest już legendarna...). Tu mamy mały "dzióbek", dzięki czemu podkład nie rozlewa się ani nie wylewa w zbyt dużej ilości z tej pokaźnej buteleczki. 


Kosmetyk ma przyjemną konsystencję - jest lekki, z początku wodnisty, a po dłuższym "wsmarowywaniu" zachowuje się na buzi jak krem do twarzy, robi się gęsty, tępy i mocniej kryje, a co za tym idzie - lepiej stapia się z buźką. To jest w nim niesamowite - ta zmiana konsystencji i właściwości po kontakcie ze skórą i ciepłem ciała. Nie znam drugiego podkładu, który by się tak zachowywał. 

Jak widać na powyższym obrazku, odcień N1 (bo taki posiadam) jest jasny, neutralny i ogólnie bardzo ładnie wyśrodkowany. Nie tworzy na buzi świnki ani córki młynarza, ładnie stapia się z praktycznie każdą karnacją, wyrównując jej koloryt i upiększając ją. 


Powyżej widzicie krycie przy jednej warstwie, lekko zapudrowanej pudrem transparentnym. Moja buzia ma jeszcze mnóstwo blizn, które na żywo nie są tak mocno widoczne, jak te na zdjęciu po lewej - ale mimo wszystko widać je. Face&Body ładnie je zakrywa, koloryt cery jest wyrównany, nie mam potrzeby użycia korektora (co najwyżej pod oczy, czego akurat na powyższym zdjęciu nie zrobiłam). Efekt końcowy bardzo mi się podoba, jest naturalny, zdrowy.

W poprzednim sezonie ślubnym F&B był moim ulubionym podkładem, bo wygląda naturalnie, zakrywa to, co ma zakryć, pięknie odbija światło, stapia się z cerą i jest bardzo trwały.  Wszystkie Panny Młode, które miały go na buzi podczas swojego ślubu i wesela, były bardzo zadowolone z makijażu twarzy, bo trzymał się do bladego świtu i wyglądał bardzo naturalnie, co potem korzystnie odbiło się na zdjęciach - a zdjęcia ze ślubu są bardzo ważne. ;)

Moim zdaniem, warto w niego zainwestować. Zwłaszcza jeśli pracujecie tak jak ja, malując dużo osób w sezonie. Taka pojemność jest opłacalna, bo podkład starczy Wam na wieki i będzie Wam bardzo dobrze służył przez ten czas. Szkoda tylko, że wycofali biały odcień z obiegu, bo miałam ochotę go sobie dokupić, aby rozjaśniać zbyt ciemne podkłady. 

Jak się Wam podoba F&B? Macie coś z MACa, czy nie lubicie tej marki?

You Might Also Like

0 komentarze