ABC Olejowania + moje ulubione oleje.

13:05


Cześć!

Postanowiłam napisać Wam co nieco na temat olejowania włosów. Zwolenniczką tego typu pielęgnacji jestem od 2012r. Przerobiłam całe mnóstwo olejków i oliwek, w różnej postaci - zarówno czystej, jak i mieszanej. Niektóre mi pasowały, niektóre wcale. Stwierdziłam więc, że zrobię listę moich ulubionych olejków i napiszę Wam, jak ja pielęgnuję olejami moje włosy - na pewno są wśród moich czytelników takie osoby, które dopiero chcą zacząć przygodę z olejowaniem i taki poradnik im się przyda. Zacznijmy od kilku faktów.

1. Włosy mają różną porowatość - co to znaczy? Już tłumaczę w najprostszy sposób. Jeśli macie sztywne, szorstkie włosy, to są one wysokoporowate. Jeśli Wasze włosy są naturalnie gładką taflą - są niskoporowate. Porowatość to odchylenie łuski włosa od jego "serca" - w przypadku niskoporowatych te łuski przylegają do włosa, a w przypadku wysokoporowatych - są odchylone od włosa. ;) Czasem porowatość ulega zmianie, jeśli włosy są mocno zniszczone, a czasem włosy są naturalnie porowate w dany sposób. Odpowiednią pielęgnacją można poprawić ich kondycję i przymknąć łuski włosa. Są jeszcze włosy średnioporowate,  czyli np proste, ale szorstkie i bez połysku. 

2. Różna porowatość = różne oleje. Zazwyczaj jest tak, że niskoporowate włosy lubią olej kokosowy, a wysokoporowate arganowy. Nie jest to jednak zasada (choć często się tak zdarza), bo preferencje włosów zależą konkretnie od nich samych, są indywidualne. Włosy potrafią być naprawdę kapryśne i zdarzają się takie przypadki, kiedy włosy raz lubią dany olej, a raz nie lubią. ;) 

3. Odpowiednie mycie ma znaczenie. Jeśli olejujecie włosy - nie zmywajcie oleju szamponem napakowanym silikonami. Silikony oblepiają i obciążają włosy, przez co nie zobaczycie efektów, jakie na włosach dał olej. Sięgajcie po proste szampony, bez składników, które tworzą sztuczną, gładką otoczkę naokoło włosa. Unikajcie zatem produktów, które mają w składzie methicon i siloxan oraz wszystko, co brzmi podobnie. 

Jak ja to robię?
1. Nakładam olej na kilka godzin - najlepiej i najczęściej na całą noc. Pokrywam CAŁĄ głowę, łącznie ze skalpem - mój skalp jest wrażliwy i łatwo ulega przesuszeniu, dlatego olejowanie wpływa na niego zbawiennie, pomaga mi uniknąć łupieżu i podrażnień oraz przedłuża świeżość mojej czupryny. Olej dokładnie rozprowadzam i rozczesuję włosy, aby uniknąć poplątania ich w czasie mycia. Następnie, zwijam włosy w luźny koczek albo kucyk i tak zostawiam. 
2. Po upływie pożądanego czasu, zmywam wszystko. Używam w tym celu szamponu o prostym składzie. Pokrywam nim całe (wcześniej zmoczone) włosy i delikatnie je "rozczesuję" palcami, aby szampon wszędzie dotarł, żeby nigdzie na mojej głowie nie pozostał olej, co mogłoby doprowadzić do mało estetycznej i pozornie nieświeżej fryzury. ;)) Następnie zmywam szampon i olej z włosów za pomocą średnio ciepłej wody. Jeśli mam wrażenie, że w którymś miejscu moje włosy są niedomyte, powyższą czynność powtarzam, żeby mieć pewność, że włosy będą w 100% czyste. 
3. Na koniec włosy odciskuję z wody w suchy i miękki ręcznik. Nie trę ich, nie szarpię, staram się robić to jak najdelikatniej, aby żaden włos nie ucierpiał (nie połamał się) i aby nie uszkodzić końcówek. 

Opcjonalnie, możecie włosy zawinąć w czapkę albo folię, gdy macie na głowie olej. Ciepło otworzy łuski włosa i pozwoli na to, aby olej głęboko wniknął. Ja rzadko tak robię, ponieważ spanie w czapce albo folii nie byłoby najprzyjemniejszym doświadczeniem dla mojej głowy. ;) 

Jakie oleje lubię najbardziej?


1. Kokosowy, rafinowany. Wiem, że ma w sobie mniej drogocennych wartości i składników, niż tłoczony na zimno, ale moje włosy niezwykle dobrze się z nim dogadują. Po jego zastosowaniu są miękkie i bardzo gładkie, niezwykle lśnią, choć przy okazji trudniej je ułożyć. 


2. Kokosowy, nierafinowany. Ten olej nakładam na końce włosów. Bardzo je odżywia i zapobiega przyszłym zniszczeniom prostownicą czy lokówką, których używam do robienia fal. Czasem nakładam go na suche końcówki, gdy już ułożę włosy - doskonale je zabezpiecza przed pocieraniem.


3. Oliwka BD, wersja extrasensitive, bezzapachowa - kochałam tę oliwkę, gdy byłam w ciąży. Smarowałam nią wtedy mój brzuch i olejowałam włosy. Potem została wycofana, ku mojej rozpaczy. Gdy ostatnio znów ujrzałam ją na półce, padłam ze szczęścia i od razu włożyłam ją do koszyka w Rossmannie. Mam nadzieję, że już nigdy jej nie wycofają. Ta oliwka to mieszanka olejku shea i oleju z dzikiej róży.


4. Olejki Loton Oil Therapy - rewelacyjne produkty. W składzie zero silikonów i zapychaczy. Są to oleje mieszane - każdy z nic ma w składzie, oprócz wspomnianego na etykiecie oleju arganowego, kokosowego lub makadamia, olej słonecznikowy. Moim włosom pasują wszystkie 3 opcje, choć każda działa inaczej - kokosowy zmiękcza, arganowy nadaje lekkości, a makadamia odświeża.
  

5. Odżywka w sprayu Gliss Kur Ultimate Oil Elixir - na 4. miejscu jest tutaj olejek arganowy. Używam tej odżywki po myciu, gdy nie mam czasu na długie olejowanie. Włosy są po niej gładkie i pachnące, łatwo się je układa i są dobrze zabezpieczone przed temperaturą. Taka ratunkowa opcja. ;)

W przyszłości  na pewno przetestuję masę innych olejków. Będę Was na bieżąco informować, co mogę polecić, a czego nie. W ostatnich bublach (klik!) wspominałam o jednym olejkowym niewypale, więc póki co odsyłam Was tam. 

A Wy, czym pielęgnujecie swoje włosy?

You Might Also Like

0 komentarze