Ulubieńcy KWIETNIA!

14:42


Cześć!

I mamy już maj. Jak szybko zleciał ten poprzedni miesiąc! Aż ciężko mi w to uwierzyć. Za to maj zaczyna się całkiem miło - dobrze nastraja. Codziennie spotykają mnie ostatnio jakieś miłe niespodzianki i sukcesy zawodowe. Mam nadzieję, że to zwiastun dobrej passy. ;) 

A teraz - skoro mamy za sobą kwiecień - czas na ulubieńców minionego miesiąca! Jesteście ciekawi, co się u mnie sprawdzało przez ostatnie 30 dni? Czytajcie dalej! 


Tym razem sięgnęłam po różne nowości (i powroty) z kolorówki. Wiele produktów ostatnimi czasy wykończyłam (z związku z tym będą w najbliższym denku), trzeba się było więc zaopatrzyć w nowe egzemplarze. To co, zaczynamy? Zatem zacznijmy (standardowo) od lewej:

1. Puder prasoway Makeup Revolution, odcień Porcelain - najjaśniejszy w gamie, neutralno-chłodny odcień o delikatnym kryciu i delikatnym odcieniu. Nazwałabym go półtransparentnym. Bardzo delikatny, lekki i fajny puder. Raczej nie jest wydajny, bo używam go od 2 tygodni i już widzę w nim spory ubytek, ale kosztował mnie 6zł, zatem nie będę płakać, jak się skończy. ;) Dobry do torebki. Ma fajne, poręczne opakowanie z lusterkiem z tyłu (był też "puszek", ale ja nie używam takich gadżetów, także usunęłam go stamtąd zaraz po zakupie). Nie matuje ani mocno, ani na długo, ale mnie to nie przeszkadza, bo nie lubię matowego wykończenia makijażu. 

2. Alantan Dermoline Krem Głęboko Nawilżający - nowa wersja. Bardzo podobna do Lekkiego Kremu (klik!), jednak wzbogacona o dodatek mocznika. Nawilżenie faktycznie głębsze, krem nieco dłużej się wchłania i zostawia delikatnie lepką warstewkę na skórze, ale używam go przeważnie na noc, więc absolutnie mi to nie przeszkadza. Postawiłabym go na równi z Lekkim Kremem, ale o tamtym wspominałam już tyle razy, że nie widzę sensu, aby kolejny raz pojawiał się w ulubieńcach. Zarówno pomarańczowy, jak i błękitny Alantan nie ma w sobie parafiny, więc jeśli Wasza skóra jej nie lubi - polecam te kremiki. 

3. Avon, Tomorrow - mało wiosenny, a tym bardziej letni zapach, jednak mimo wszystko go uwielbiam i to właśnie on najczęściej na mnie gościł w poprzednim miesiącu. Kwiatowo-orientalny, słodko-ciężki, bardzo trwały, wspaniały. Jako jedyny z trójcy TTA z Avonu nie powoduje u mnie alergicznego kataru - właśnie z tego powodu rozstałam się z przepięknym Today, który ma w składzie coś, co zwyczajnie mnie uczula. Today trafił więc do mojej siostry, a ona na wymiankę oddała mi Tomorrow - dla mnie był to idealny deal. 

4. Tusz do rzęs Big&Daring, Avon - już kiedyś go miałam. Fajny, trwały, mocno podkreślający rzęsy tusz. Ma dużą szczotkę, ale mimo wszystko dobrze się go aplikuje. Używam go w zestawie z włóknami do rzęs, o których szykuję Wam film, ponieważ jest bardzo mokry i dużo się go nabiera na szczotkę. Lubię go praktycznie za wszystko. Do tego był tani - 10zł to żadna kwota. 

5. My Secret, paletka Nude Look - jeden z zaprojektowanych przez Daniela Sobieśniewskiego kwartetów cieni do powiek. Dostępny w Naturze, kupiony przeze mnie na promocji -40%. Startowa cena tej paletki nie jest wygórowana (12,99), a co dopiero ta po zniżce. Muszę Wam więcej o niej napisać, bo jest przepiękna! Jeśli lubicie połączenie różu, brązu i szarości, to jest to paletka idealna dla Was. Niby neutralne odcienie, a jednak lekko podbite różem. Perfekcyjne dla zielonych oczu. 

6. Pomadka Makeup Revolution, odcień Nude - przepiękny, jasny nudziak, bardzo trwały o satynowo-matowym wykończeniu. Za 5zł nie wymagam więcej, idealny dzienniak do torebki. 

7. Kobo, bronzer Nubian Dessert - cóż za cudowny produkt. Tak chłodny, że aż na pograniczu sinego, brudnego wykończenia, jednak odcień jest perfekcyjnie wyważony. Dla takich typów urody, jak mój, jest idealny. I wcale nie jest taki ciemny, jaki się może wydawać, jednak laikom polecałabym tę jaśniejszą opcję (Sahara Sand). Świetnie się nakłada, blenduje, nie robi plam. Solidny i o wiele tańszy konkurent dla Bahama Mamy. ;)

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moich ulubieńców.

A jak przedstawiają się Wasi?

You Might Also Like

0 komentarze