Rimmel Match Perfection - hit czy kit?

16:28


Cześć!

Obiecałam Wam, że opowiem Wam co nieco na temat podkładu, który trafił do mojej kolekcji podczas promocji w Rossmannie - mowa oczywiście o tytułowym Match Perfection firmy Rimmel. Dlaczego zdecydowałam się właśnie na jego zakup? To był raczej przypadek, niż celowe działanie. Chciałam kupić któryś z podkładów rozświetlających, a jedynie w przypadku Match Perfection pozostał na magazynie w Rossmannie najjaśniejszy odcień - wszystkie inne podkłady zostały wykupione pierwszego dnia promocji, a ja byłam "dopiero" drugiego. Match Perefection 100 Ivory wydał mi się wystarczająco jasny, a przy tym jego odcień jest dość neutralny, dlatego byłam pewna, że raczej się dopasuje do mojej skóry. Testowanie rozpoczęłam następnego dnia i... Czytajcie dalej! 


Pierwszą zaletą tego produktu jest jego opakowanie - estetyczna, szklanka, dość ciężka butelka. Lubię porządne opakowania, w przypadku podkładów jest to dla mnie ważna kwestia. Najbardziej na nerwy działają mi te, które producent postanowił zapakować w tubkę - kojarzą mi się z całkowitą tandetą, takimi podkładami za kilka złotych. Tu na szczęście otrzymujemy fajną buteleczkę. 


Butelka jest wyposażona w pompeczkę, co z kolei jest dla mnie kolejną zaletą. Nie cierpię podkładów, które nie mają żadnych aplikatorów, dzióbków ani pompek - przykładem jest chociażby owiany złą sławą "otwór" w Revlonie Colorstay, który dla mnie jest pomyłką i wielu osobom "obrzydza" ten podkład i jego aplikację. W przypadku Match Perfection pompeczka dobrze "chodzi", wypluwa z siebie odpowiednią ilość produktu, aby delikatnie pokryć nim calutką buzię. 


Odcień 100 Ivory jest blady, neutralny. Nie ma w nim zbyt wielu chłodnych tonów, może nieco więcej ciepłych, jednak jest to dość wyśrodkowany odcień. Będzie pasował wielu osobom. Podkład ma delikatnie kremową konsystencję, przyjemnie się go rozprowadza na buzi. 

Jeśli chodzi o krycie, to dla mnie - na ten moment - kryje odpowiednio. Poziom określiłabym jako średni, może nawet lekki w kierunku średniego. Na poniższym zdjęciu nie zastosowałam żadnej obróbki, abyście mogły zobaczyć, w jaki sposób produkt pozakrywał moje plamy po hormonalnym wysypie (wysypu już nie ma, są tylko przebarwienia, yay!). Delikatnie spod niego przebijają, jednak dla mnie efekt końcowy jest wystarczający, nie dokładam już korektora na nie. 


Jeśli chodzi o trwałość, to na mojej - suchej - buzi trzyma się calutki dzień. Powyższe zdjęcie zostało zrobione po 9 godzinach noszenia makijażu na twarzy w ciepły dzień (powyżej 20 stopni), więc możecie zobaczyć, że po takim czasie wciąż ładnie wygląda. Po godzinie od aplikacji, gdy podkład ładnie scali się już z buzią, nabiera on delikatnie połyskującego wykończenia (mimo przypudrowania, ja zawsze pudruję całą buźkę w celu utrwalenia podkładu). Dla mnie - jest to po prostu taki zdrowy glow. Mi to oczywiście odpowiada, jednak na pewno nie spodoba się to osobom, które mają tłustą cerę - będą się po prostu mocno błyszczały. Podkład ten nie jest matujący i producent nie składa nawet takich obietnic. Na opakowaniu wyraźnie jest napisane, że jest to lekki, upiększający i rozświetlający podkład. W to mi graj!, ponieważ ja właśnie takie lubię. 

Kosmetyk nie ma w sobie wyraźnych drobin. Pięknie pachnie. Jego regularna cena to w Rossmannie 35zł, jednak na promocji udało mi się go złowić za 18zł. W internecie jego cena waha się w granicach 20-25zł, więc też nie jest wysoka. 

Dla mnie jest to świetny produkt. Wygląda naturalnie, zdrowo, dobrze się trzyma na buzi, nie tworzy efektu maski, nie zapycha. Wiem, że w sieci można kupić jeszcze odcień 010, który na pewno pojawi się w moich zbiorach zimą, gdy zejdzie mi opalenizna po lecie. Jestem zadowolona z tego wyboru.

A Wy, znacie Match Perfection? Z jakiego podkładu jesteście aktualnie zadowolone?

You Might Also Like

0 komentarze