WYPRZEDAŻE!

11:07


Hej!

Wracam do żywych po krótkiej przerwie, spowodowanej problemami zdrowotnymi całej mojej rodzinki - kto obserwuje pejdża, ten wie, że moja córka miała anginę ropną, mąż anginę, a ja zapalenie gardła. Wszyscy jesteśmy na antybiotykoterapii. Cóż, takie życie - najważniejsze, że wszyscy mają się już dobrze. Ja chyba najlepiej z całej ferajny, potem córa, na końcu mąż. 

Obiecałam Wam, że będzie więcej lifestylu, no to będzie. ;) Dlatego dziś moje zakupy z wczoraj. Było tego trochę więcej, jednak reszta produktów to rzeczy raczej domowego użytku, których nie będę Wam pokazywać - bo jaki to ma sens? ;) Kto chciałby oglądać lekarstwa, płyny do naczyń itp itd? :D No właśnie, skupmy się więc na ciekawszych rzeczach. 

Wpadłam wczoraj na moment do Biedronki z moją Gosią. Naszym oczom ukazała się półka z książkami kulinarnymi. Nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy do niej nie podeszły i nie zobaczyły, co jest w ofercie. A było w czym wybierać! Przede wszystkim, w książeczkach za 2,49zł - każda z tematycznymi przepisami. 


Po dłuższej chwili zastanawiania się, zdecydowałam się na 6 tytułów: 


Wszystkie już obejrzałam i znalazłam tam mnóstwo inspiracji, które na pewno wykorzystam w najbliższym czasie. Potrawy są łatwe i ciekawe, więc polecam każdemu, nawet laikowi kuchennemu. 

Następnie udałyśmy się do Galerii Warmińskiej, gdzie wstąpiłyśmy do New Yorkera. Gosia chciała wymienić spodnie, a ja udałam się w stronę promocji. Oczom moim ukazał się wieszak z przecenionymi kurtkami - i to mocno przecenionymi! Grzebałam, grzebałam, aż wygrzebałam przecudowną budrysówkę. Bardzo elegancką, miękką, cieplutką, z ogromnym, futrzastym kapturem, idealna na bardzo zimną pogodę (która przecież wróci za kilka miesięcy, to pewniak ;)). Zobaczyłam cenę i nie mogłam uwierzyć, więc poleciałam do przymierzalni, gdzie oczywiście okazało się, że kurtka jest perfekcyjna. Mam w niej trochę luzu, bo to Lka, ale to taki krój, który mimo wszystko dobrze wygląda, bo jest po prostu oversize. 




I teraz najlepsze, czyli cena. TAK! 19,95, przeceniona z 239zł! 


Oprócz niej, było całkiem sporo innych, ładnych kurteczek, ale były to głównie parki, które do mnie kompletnie nie pasują. Jedną z nich wybrała sobie moja przyjaciółka, również za 19,95 - wyglądała prześlicznie, a parka była bardzo ciepła, więc też zdecydowała się na zakup.

Oprócz kurtki, w moje niecne łapki wpadła jeszcze bardzo elegancka sukienka. 


Ten ciuch to doskonały  przykład tego, że minimalizm czasem popłaca. Połączenie obcisłego dołu z lekko połyskującą mgiełką na górze, jest strzałem w dziesiątkę! Całość prezentuje się mega, mega elegancko i jest to kolejna propozycja w mojej szafie na nadchodzące wesela. Jeden outfit mam już skompletowany, kompletuję jeszcze drugi. ;)


I oczywiście cena. ;) 9,95zł za porządnie uszytą sukienkę. Uwielbiam takie przeceny! ;)


Capnęłam jeszcze sweterkową sukienkę w liliowym kolorze - z myślą już o następnym sezonie jesienno-zimowym. Na razie poleży więc w szafie, ale mimo wszystko, za taką cenę aż żal było przejść obok i nie zainteresować się. ;) 

Sukienka jest fajnie skrojona, długa, z przyjemnego materiału. Na pewno będę nosić jesienią. 


No i oczywiście - cena! Znów niziutka. ;) 3,95zł. 


Ostatni ciuch z New Yorkera to spodnie. Możecie się zdziwić, bo nie są czarne i do takich bardzo im daleko, ale od dawna miałam ochotę na jasne, porwane jeansy w stylu boyfriend. Kolejna okazja cenowa, ponieważ kupiłam je za 19,95zł - przecenione z 159zł. Super materiał, bez streczu, świetnie się układa na ciele. Wyglądają na porządne. 


Bardzo mi się podoba, jak na mnie leżą. Mój mąż z początku spojrzał na nie sceptycznie, gdy wróciłam do domu po zakupach, jednak gdy je założyłam, był zachwycony. ;) Stwierdził, że bardzo mi pasują - a kto zna mnie lepiej, niż on? Nikt. ;) 


Kolejna rzecz to buty ze Stradivariusa, które wylicytowałam na allegro. Zapłaciłam za nie 26zł i odbierałam w Olsztynie, ponieważ okazało się, że ja i sprzedająca jesteśmy z tego samego miasta. Zaoszczędziłam więc na przesyłce, a 26zł to groszowa sprawa. Buty będą dodatkiem do niebieskiej, plisowanej sukienki, którą mogliście widzieć w moim haulu ciucholandowym - zdecydowałam, że będzie to mój outfit na wesele kuzyna mojego męża. Do tego jeszcze srebrne dodatki i będzie cudnie.


Wczoraj przyszła też do mnie mała blenda. Postanowiłam, że kupię jeszcze jedną, bo moja blenda-potwór o wymiarach 120x180cm nie jest zbyt poręczna, służy przeważnie jako tło. Potrzebowałam czegoś małego, co będę mogła bez problemu zabrać w plener. Padło na zwykłą, okrągłą blendę, z jednej strony srebrną, z drugiej białą. 


Średnica tego kółeczka to 60cm - jak widać, w porównaniu do mojej łapki nie jest taka mała, ale jak na blendę - nie jest też duża. Jest poręczna i ładnie odbija światła. O to chodziło. ;)

Ostatni już zakup to okulary. 2 pary dla mnie, 2 dla mojego męża. Kupione po taniości na allegro, ale ja nie kupuję firmowych okularów. Raz takie miałam, zabuliłam za nie naprawdę sporo i ktoś mi je zniszczył (długa historia...) - od tamtej pory nie wydaję grubych kwot na okulary, bo mam do nich po prostu pecha. Moje okulary są w stanie przeżyć tylko jeden sezon, zawsze pod koniec lata lub zaraz po nim ktoś mi je przypadkowo niszczy. Cóż. ;) Marzą mi się Ray Bany, ale obawiam się, że źle skończą i to mnie powstrzymuje przed zakupem. 


Ja i mój małżon zdecydowaliśmy się na ten sam model - klasyczne aviatory, pilotki, policjantki, jakkolwiek by ich nie nazwać. Wiadomo, o jakie chodzi (zresztą, widzicie je na zdjęciach). 


Mój mąż wybrał sobie czarno-czarne i srebrno-grafitowe, a ja zdecydowałam się na różowo-niebieskie w złotej oprawce i czerwono-żółte w czarnej oprawce. Są przepiękne!


I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje łowy wyprzedażowe. ;) 

A Wy, kupiłyście coś na wyprzedażach?

You Might Also Like

28 komentarze