TANI, ale przepiękny bronzer - My Secret.

11:17

Hej!

Większość ludzi, podczas zakupu kosmetyków, patrzy na cenę. Zazwyczaj wychodzimy z założenia, że to, co droższe = lepsze. Nierzadko omijamy fantastyczne, tanie perełki przez takie przekonanie (przykładem jest chociażby rozświetlacz z Wibo, o którym pisałam w tamtym tygodniu). Dziś będzie o podobnym produkcie - bardzo tanim, ale fantastycznym jakościowo i kolorystycznie. 


Bronzer My Secret kupiłam tylko dlatego, że zużyłam swój osobisty produkt tego typu i chciałam coś nowego. Nie mogłam trafić na bronzery z Kobo, a czytałam, że My Secret wyprodukowało coś w równie neturalnym, fajnym odcieniu - i o ile Kobo były wykupione, o tyle My Secret znalazłam bez problemu w Naturze na olsztyńskiej starówce. 

Cena była kusząca - 11,99zł, więc niezbyt dużo, a produkt nie jest malutki - bo ma 11g, starczy więc na długo. Nie trzeba jednak się martwić tą kwestią, bo nawet jeśli się skończy, to zakup nowego nie nadszarpnie zbyt mocno naszych funduszy. ;)


Co prawda, opakowanie tego bronzera nie powala na kolana - jest raczej słabe, delikatne, zapewne mocno by ucierpiało w kontakcie z podłogą, podczas upadku. Nie testowałam, ale mam nadzieję, że w razie czego nie będę musiała go zbierać z podłogi... ;)

Niemniej jednak, nie przeszkadza mi to jakoś specjalnie - tak jak wyżej pisałam, jest to mój osobisty bronzer, którego nie używam w pracy do charakteryzacji (od tego mam Bahama Mamę). Używam go jedynie sama na sobie, a w takiej sytuacji opakowanie nie ma aż takiego znaczenia.


Bronzer jest miękki, dość kremowy, ma przyjemną konsystencję. Gdyby był ciemniejszy, mógłby na pewno robić plamy, bo dość dużo się go nabiera na pędzel, ale przy jego faktycznym nasyceniu kolorystycznym nie jest to żaden problem. 

Tak jak opowiadałam w którymś z moich filmików, jest to inna wersja bronzera z Miyo. Zarówno My Secret, jak i Miyo produkowane są przez Pierre Rene, więc jest to jak najbardziej możliwe. ;) Konsystencja obu bronzerów jest identyczna, tak samo zapach - na szczęście różnią się kolorem, bo ten z Miyo mi się nigdy nie podobał, a z My Secret w zupełności mi odpowiada.


Kolor od razu mi się spodobał. Neutralny, z oliwkową nutką, niezbyt ciemny, więc dobry dla bladziochów. Z początku wydał mi się dość jasny, ale na szczęście na buzi okazał się odpowiedni. 

Jest to oczywiście całkowicie matowy produkt, nie ma w nim żadnych drobinek.


Z produktem bardzo przyjemnie się pracuje. Dobrze się rozciera, nie robi plam, można stopniować kolor - ja nakładam go następująco: po 2 warstwy pod kości policzkowe i po jednej na pozostałe obszary twarzy, które akurat zamierzam wykonturować. Nie zauważyłam, żeby bronzer nierównomiernie się ścierał w ciągu dnia, nie znika też z twarzy - trwa od rana, do wieczora. Wygląda naturalnie, nadaje twarzy zdrowy, miękki światłocień. 

Reasumując, z czystym sercem mogę polecić ten tani, ale świetny bronzer. W ostatnim czasie jest to jeden z moich ulubieńców do konturowania, nie widzę w nim wad. Jeśli więc szukacie dobrego i taniego bronzera, który będzie miał ładny odcień - polecam z czystym sercem. 



Jak się Wam podoba ten produkt?

You Might Also Like

13 komentarze