Luty w zdjęciach! Mobile Mix #2 2015.

15:06

Hej!

Zapraszam Was na drugi w tym roku mobile mix - tym razem z lutego.

Luty jest dla mnie od wielu lat bardzo intensywnym miesiącem, pełnym pracy, nauki, obowiązków domowych, często cały ten miesiąc jest dla mnie bardzo nerwowy, stresujący, ale jednocześnie szybko mija, więc na szczęście cały ten pęd nie trwa długo. 

W tym mobile mixie postanowiłam się skupić na przyjemnych momentach lutego, choć tych nieprzyjemnych było równie dużo, ale po co wracać wspomnieniami do tego, co już nie ma znaczenia? Luty się kończy, zaraz będzie marzec, a w marcu - wiosna. <3 


A propos wiosny - słońca coraz więcej! Dziś też było, ale już się schowało - szkoda. Uwielbiam słońce, uwielbiam ciepło, lato i wiosnę... Chcę tego, już, już, szybciutko!


Ostatnio moje ukochane śniadanko - serek grani, banan i łyżeczka płynnego miodu. Przepyszne, bardzo sycące, a jakie zdrowiutkie! I hamuje ochotę na słodycze. ;)


Jak dla mnie - najlepsze mydełko do prania blenderów i pędzli. W przypadku tych drugich korzystam również z płynnych detergentów, ale blendery jednak najlepiej współpracują z mydłem w kostce. ;)


Karton nowiutkich butów, których nie noszę. Cholerny zakupoholizm! Dwie pary możecie wygrać na moim pejdżu, a resztę - nie wiem, chyba sprzedam, bo po co mają stać?


W oczekiwaniu na męża - kawa w Subwayu. Tym razem sama kawa była okropna! Piłam wiele razy kawę z Subwaya, ale ta była przeeepaskudna. Dobrze, że chociaż ciastko świetnie smakowało i było gratisem, który jako tako wynagrodził mi ból picia (a potem oddania mężowi) ohydnej kawy. 

Na nogach sneakersy - uwielbiam takie buty, a Wy? Dla mnie - wygodne, uniwersalne, wspaniałe.


Rozrywka w dniu urodzin mojego męża - odprężające (słowo daję!) prasowanko w duecie z filmem, który uwielbiam. Mega czasochłonne, ale ja lubię prasować, więc co tam. ;)


Śniadanie mistrzów z przyjaciółką, której nie widziałam kawałek czasu. Jadłyśmy je chyba z 2 godziny, bo dzioby nam się nie zamykały od gadania. ;) Było pyszne, choć niezdrowe, ale czasem można sobie pozwolić na jakieś odstępstwo od zdrowego jedzenia. :D 


Moja cera znów polubiła micele! Niezmiernie mnie to cieszy. A ten powyżej wyjątkowo jej odpowiada, w dodatku świetnie zmywa mejkap, jest tani i... ogromny. Naprawdę, ogromny!


Moja walentynkowa home made kolacja. Kolorowe sałaty, kurczak i krewetki smażone na maśle, kawałki blue brie, a do tego słodko - ostry sos. Coś wspaniałego. 


Pogaduchy + przepyszne lody z górą bitej śmietany = udane popołudnie.




Kuchnia mojej małej kuchareczki. 1,5 godziny składania, ale się opłacało, moje dziećko uwielbia swój prezent na 2. urodziny, a najbardziej zlew i kran, z którego leci woda. ;)


Selfie z moją modelką. <3 


A tu - pierwsze wspólna zabawa w kuchni. Po lewej i prawej dzieciaki siostry, Staś i Zosia, a w środku oczywiście moja Oliwa. ;) Od największego, do najmniejszego gałgana. ;)


Ten OOTD mogliście obejrzeć kilka notek wstecz. ;) W dalszym ciągu rozważam pozbycie się tej kurtki, bo na mnie totalnie nie pasuje, dodaje mi troszkę kilogramów. Ktoś chce? :D


Byłam sceptyczna. Naprawdę. BYŁAM. I już nie jestem. 100% efektów nastąpiło po 7 dniach od użycia maski i teraz mam stopy w idealnym stanie. Na pewno powtórzę kurację w okolicach ciepłych dni, kiedy będzie już czas na odkryte buty. ;)


Przerwa na uczelni - spacer z mężem na starówkę, gdzie zatrzymaliśmy się na kawkę i ciacho. Brownie z gruszką było cudowne, mokre, słodkie... Mniam, mniam!


Coś wspaniałego. Zupełnie inna wersja ice tea. Pyszna! Piłam kilka razy i jest naprawdę świetna. Delikatnie cynamonowa, lekko gazowana, odpowiednio słodka i w dodatku made in Poland!


Obiadek z przyjaciółką. Jak rozmawiać, to tylko przy jakimś dobrym jedzonku! ;) 

I tak wyglądały przyjemne momenty mojego lutego. Zabrakło tutaj jakiejś fotki z urodzin mojego męża, a potem z urodzin naszej córki, ale były to zbyt intensywne i zbyt fajne momenty, abym je fotografowała telefonem. ;) 

A jak wyglądał Wasz luty?

You Might Also Like

27 komentarze