Denko 2015 #2.

21:18

Hej!

To już drugie denko w ciągu ostatniego miesiąca - wow, jestem pod wrażeniem swoich zużyć i mam nadzieję, że szybko uda mi się wykończyć wszelkie zapasy kosmetyczne, bo niektóre kosmetyki czekają i czekają na swoją kolej... ;)

W każdym razie - w tym denku tylko pielęgnacja. Lecimy!


Intimea, żel do higieny intymnej - żel z Biedry. Fajny i zawsze go lubiłam, bo nie jest to moja pierwsza buteleczka, choć mają też (chyba od niedawna) wersję bez sls, która mi bardziej odpowiada - dedykowana jest młodym dziewczynom i dziewczynkom, więc używam jej z powodzeniem razem z córcią. ;) Aczkolwiek, niebieską wersję na pewno jeszcze kupię niejeden raz. 

Kaufland, Shower Cream Tropical Fruits - taki tam, średniaczek, zużyty do mycia rąk, bo do ciała był raczej kiepski i jego zapach nie powalał na kolana. Na plus przemawia fakt, że był bardzo tani - kosztował 2,49zł. Mam jeszcze jedną butelkę na stanie. 

Avon, peeling do stóp Foot Works - też średniaczek. Do stóp się kompletnie nie nadawał, bo był zbyt drobnoziarnisty, ale udało mi się go zużyć do dłoni i w tej roli fajnie się sprawdzał (zresztą, wszystkie nieudane peelingi zużywam do dłoni). 

Joanna, Naturia, peeling porzeczkowy - od czasu do czasu kupuję te peelingi, głównie do peelingowania buzi. W tej roli sprawdzają się świetnie i są całkiem wydajne. Mam w szufladzie świeżą butelkę, jeszcze nie ruszaną, ale o zapachu kiwi. 

Avon Naturals, szampon nabłyszczający - raczej badziew. Moim włosom nie pasował - ale im akurat nie pasuje każdy szampon, który ma w sobie silikony i inne oblepiaczce. Tu ich nie brakowało, więc niestety, kosmetyk nie dogadał się z moją wymagającą czupryną. Na plus pojemność w stosunku do ceny (chyba 6zł za 750ml) i cudowny zapach. 

Avon, On Duty, Invisible Protection - moje ulubione kulki! Ta wersja z początku irytowała mnie swoim zapachem, który wydawał mi się męski, jednak z czasem ją polubiłam. W tej chwili używam wersji Light Bloom, a następnie kupię Tropical Burst. 

Pasty do zębów Colgate, Aquafresh - przeciętniaki. Myły, robiły swoje, ale nie dawały żadnych spektakularnych efektów. Zużyte, no bo zużyte, ale raczej nie kupię ich ponownie. 

On-line, żel pod prysznic Olejek Arganowy - cuuuuudownie pachnący żel pod prysznic, który mocno wysuszał skórę... :( Szkoda! Był bardzo tani, bo zapłaciłam za niego chyba z 4zł i męczyłam, męczyłam... Ale zapach - przepiękny. 

Avon, mleczko do mycia twarzy Gentle Aloe - całkiem fajny produkt, który nie wysuszał skóry, pozostawiał ją przyjemnie ukojoną, ale makijażu nie zmywał. Lubiłam go latem. 

Corine De Farme, żel myjący dla dzieci 2w1 - dostałam go na spotkaniu blogerek w Bajkowym Zakątku i polubiłam, choć z początku podchodziłam sceptycznie. Drugą butelkę (którą jeszcze mam) kupiłam w Krasnymstawie, gdy skończyła mi się podręczna ilość tego płynu. Nie widziałam go nigdzie w drogeriach w Olsztynie, ale jeśli kiedyś trafię, to chętnie po niego sięgnę. 

Isana, balsam po goleniu - fajny i faktycznie dobrze sobie radził z podrażnieniami, zwłaszcza okolic bikini. Na butelce jest napisane, że to wersja limitowana, ale nie wydaje mi się, aby to było prawdą, bo cały czas widzę ten balsam na półkach w Rossmannie. 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje denko. Nie jest tego może jakoś spektakularnie dużo, ale cieszę się, że udało mi się zużyć już drugi kartonik kosmetyków w ciągu ostatniego miesiąca - oby tak dalej! ;) 

Znacie te produkty? Jak wygląda Wasze aktualne denko?

You Might Also Like

12 komentarze