Co mnie wkurza w blogosferze? 5 kwestii.

00:04

Cześć!

Dziś troszkę ponarzekam. Zazwyczaj tego nie robię, ale myślę, że od czasu do czasu nie zaszkodzi. ;) Wszakże dziś najbardziej przygnębiający (tudzież depresyjny) dzień w roku - blue monday - chociaż, pewnie zanim to napiszę, będzie już po północy, no ale trudno. 

Zastanawia mnie, co to się dzieje ostatnio w blogosferze. A dzieje się, uwierzcie mi, dużo złego (albo raczej - negatywnego). Zresztą, jeśli siedzicie w środku, czyli również jesteście blogerami, to na pewno sami zauważyliście to, o czym zaraz napiszę. 

1. Obrabianie sobie wzajemnie tyłków za plecami, a słodzenie w oczka.
Na pewno nie jeden raz słyszeliście niepochlebne słowa na swój temat, które wyszły z ust kogoś, kto w Waszym mniemaniu raczej Was lubił. Nie? No to macie szczęście, bo w moim przypadku tak było. Jedna z moich "blogowych koleżanek" usiłowała mi zrobić czarny PR tylko dlatego, że mieszkamy dość niedaleko od siebie i prowadzimy blogi o podobnej tematyce. Na szczęście, ludzie mają oczy i to się odbija na wszystkim - zarówno na statystykach, jak i na osiągnięciach (nie mówiąc już o zarobkach - ja przynajmniej zarabiam na czysto, bo mam firmę, a Ty, droga koleżanko?). To jest powszechne zjawisko. Blogerzy się często nie lubią dla zasady. Bo konkurencja, bo coś tam. Kopią pod sobą dołki, żeby komuś zaszkodzić. Po co, się pytam - po co? 

2. Ból dupy. 
I kolejna sprawa! Taki przykład. Blogerka A nie lubi blogerki B, bo blogerka B ma więcej wyświetleń, lepsze współprace (do tego też zaraz dojdziemy...) i śmie się nazywać artystką, więc blogerka A zjeżdża ją w każdy możliwy sposób, w każdym możliwym miejscu, nawet w rozmowach z ludźmi, którzy mają ten temat kompletnie gdzieś. Te blogerki nie mieszkają koło siebie, nie stanowią dla siebie konkurencji zawodowej (zresztą, blogerka A nie prowadzi firmy, więc o czym my w ogóle mówimy...), ale mimo wszystko A obrabia tyłek B. Ma wobec niej konkretny ból dupy, bo B więcej osiągnęła i wciąż osiąga. A sprawia wrażenie, jakby temat B był dla niej bardzo ważny - na tyle, że opowiada o niej śmieszne historie innym blogerkom. Dziecinada? Bardzo! A to przecież dorosłe, zamężne kobiety. Blogerka B zachowuje kulturę, twarz i odcina się od tego tematu. Brawo. Bądźmy poważni, bądźmy dorośli, akceptujmy to, że ludzie mogą być od nas lepsi i doceniajmy talent innych, nie tylko swój. Pilnujmy własnego tyłka i nie zaglądajmy nikomu w portfele, życie zawodowe i prywatne, jeśli się nim te osoby nie dzielą na blogu. 

3. Brak poszanowania dla siebie nawzajem.
I tu zarówno do blogerów, jak i do czytelników. Blogerka A (nie, nie ta sama, co wyżej) pomalowała sobie włosy na czerwono i pokazała efekty na blogu. Do tej pory była blondynką. Co widać w komentarzach pod notką? Ano: "Brzydko wyglądasz, nienawidzę czerwonych włosów!" zamiast "To nie moja bajka, ale jeśli Ty się z tym dobrze czujesz, to fajnie!". Kolejny przykład - blogerka D pokazuje się w sukience na blogu. Nie jest szczuplutka, jest taką typową Mką, zarówno wzrostowo, jak i wagowo. Co widzi w komentarzach? "Źle wyglądasz, sukienka uwydatnia fałdy na brzuchu." - jak można komuś napisać, że ma fałdy? Zwłaszcza kiedy ich nie ma? Idziemy dalej. Blogerka E pokazuje makijaż, uśmiecha się przy tym. Co można przeczytać wśród komentarzy? "Makijaż piękny, ale niestety, Ty masz bardzo krzywe zęby!" - ale blogerka E wcale nie ma krzywych zębów! Może nie są odrysowane od linijki, ale są bardzo ładne, więc co poeta miał na myśli z tą krzywizną i po co w ten sposób to wyrażał? Tego nie wie nikt, ale oczywiste jest z pewnością to, że braków w kulturze i wychowaniu nie da się tak łatwo nadrobić. ;)
Jednak do rzeczy - dlaczego ludzie nie umieją w odpowiedni sposób opisać swojego zdania? Tak, aby nie urazić innych? Aby nie było w tym aż tak niegatywnego wydźwięku? Po co aż tak manifestować swoje życiowe smutki? Nie rozumiem tego, kompletnie. 

4. Daj mi ochłap, a zrobię dla Ciebie wszystko!
I tu - wyczekiwane współprace. Śmiać mi się chce, jak widzę blogerki, które poświęcą 2 godziny na notkę (liczę tutaj zrobienie zdjęć, obrobienie ich, zredagowanie poprawnej treści posta) za kosmetyk, który kosztuje w sklepie 5zł. Przez takie osoby blogerzy nie są szanowani. Potem przychodzą maile o treści "Gratuluję! Jest Pani super blogerką! W ramach tego, proszę sobie wybrać z naszego sklepu książkę za 2zł i wspomnieć o niej na blogu. To niebywały prezent!". Blogerzy stali się tanią siłą roboczą w kwestii marketingu i reklamy. Wiem, że moje słowa i tak nic tutaj nie dadzą, bo w dalszym ciągu znajdą się osoby, które wezmą gifta za 5zł i będą go wychwalać pod niebiosa. Już abstrahując od tego, że ludzie mają to do siebie, iż prezentów nie umieją krytykować... Więc jeśli już coś dostaną, to będą to chwalić, nawet wtedy, kiedy okaże się bublem. Choć tak naprawdę nie jest to prezent, bo w końcu musicie poświęcić trochę czasu na notkę, więc to tak, jakbyście pracowali. Smutne? Tak. Ale prawdziwe. 

5. Zerowa estetyka i brak poprawności językowej.
Szlag mnie trafia (ale taki siarczysty!), jak widzę blogi, gdzie brak podstawowej interpunkcji, a blogerki robią błędy ortograficzne (nazwijmy je dalej "bykami"). Takich blogów jest na pęczki. I to nawet wśród osób, które coś tam już osiągnęły w blogosferze. Czy tak trudno jest skorzystać ze słownika w przeglądarce? No chyba tak, bo blogerzy klepią te byki, klepią, klepią i klepią, a u niektórych końca nie widać. Okej, ja rozumiem - czasem każdemu się zdarzy błąd, ale żeby ciągle? I czy to takie trudne, aby zapamiętać podstawowe zasady interpukcji? Zdanie kończymy KROPKĄ, a nie spacją. Stawiamy przecinki. 
Z kolei estetyka to ciężki orzech do zgryzienia. Blogerzy kupują sobie lampy, aparaty, ciężkie sprzęty foto, a nawet nie umieją z tego skorzystać. Na co Wam lustrzanka, skoro nie wiecie, co oznaczają cyfry na obiektywie? Żeby strzelać foty z automatu? Skoro już macie ten sprzęt, to poświęćcie mu kilka godzin i nauczcie się go obsługiwać... A jak już macie lampę pierścieniową, to zróbcie z niej użytek i zacznijcie używać jej poprawnie, aby dawała jakieś efekty na tych zdjęciach, a nie podkreślała pory i niedoskonałości Waszej skóry (choć nie wiem, co dziwnego trzeba zrobić, aby takie dawała efekty, no ale nie trzeba szukać daleko, aby znaleźć blogi, gdzie dziewczyny nie umieją się tym kompletnie obsługiwać). Instrukcje obsługi nie gryzą, naprawdę. 

To wszystko sprawia, że blogosfera staje się takim delikatnym bagienkiem. Blogerzy nie są już kimś szczególnym, są powszechnym zjawiskiem. Teraz przecież bloguje każdy, bo można wyrwać gifta za piątaka od czasu do czasu i dobra, można tak żyć. Kolorowo. Tylko gdzie w tym wszystkim szacunek dla własnej pracy, kupy poświęconego czasu i palców, które klikają, klikają, klikają...

Ufff. Żale wylane! Wiem, że jest to nietypowa notka, jak na mojego bloga, ale cóż. Dlaczego mam się zamykać na tematy stricte kosmetyczne, kiedy czasem mam ochotę poruszyć coś bardziej ogólnego? Wszakże od tego są blogi, aby na nich coś pisać. ;)

Ps. Nie myliłam się, jest 00:04, a więc już minął smutny poniedziałek. Trudno. ;)

Czekam teraz na Wasze zdanie na ten temat. Dajcie znać, czy się ze mną zgadzacie. 

You Might Also Like

33 komentarze