Haul poświąteczny.

14:45

Hej!

Tym razem czas na krótki haul kosmetyczny. Króciutki, bo zebrałam w nim jedynie drobne zakupy, jakie poczyniłam będąc tutaj, w rodzinnych stronach mojego męża. ;) 

Mam tutaj drogerię Jawa pod ręką, w której jest pełno tanich, polskich kosmetyków, o które ciężko w moim rodzinnym Olsztynie - odwiedzam ją przy każdej wizycie tu. 


Kupiłam: 

- 2 lakiery Full Color w Biedronce (chyba produkowane przez Bell) - śliczne kolory! Perłowy, różowawy nude i subtelnie perłowy, bardzo jasny (ale kryjący) róż. Oba po 4,50zł.

- pasta bez fluoru, Ziaja - fajne rozwiązanie dla rodziny z małym dzieckiem. Polubiłam tę pastę, cała nasza trójka jej używa. Dobrze czyści, ma fajny smak. Czego chcieć więcej? ;) Cena to 5,30zł. 

- tusz do rzęs 4D Extension Volume, Eveline - zachwalny na KWC, ale mnie nie powalił na kolana. Może muszę go trochę lepiej poznać? Kosztował chyba 10,99zł.

- tusz do rzęs I <3 Extreme, Essence - wersja różowa, którą znam i lubię. Cena około 11zł.

- truskawkowy balsam do ust, Eveline - zapomniałam balsamu do ust i musiałam się wyposażyć w jakiś produkt. Ten poleciła mi koleżanka i jak na razie jestem zachwycona. Kosztował 4,99zł.

- kredka wodoodporna Essence, 18 Berry Merry - piękny kolor, idealny dla zielonej tęczówki. Takie ciemne, głębokie, perłowe bordo. Muszę sobie kupić taki eyeliner w żelu. Kredki z tej serii także znam i lubię, są bardzo trwałe i dobrze się z nimi pracuje. Kosztowała 6,99zł. 

- puder All About Matt!, Essence - kupiłam, bo wzięłam ze sobą resztkę sypkiego Inglota i już mi się skończył, więc potrzebowałam zastępstwa. Tym razem nie zdecydowałam się jednak na nic sypkiego, tylko wybrałam wersję prasowaną - taka jest wygodniejsza w podróży czy do noszenia w torebce. Dodatkowo, puder jest biały (prawie 100% transparentny, ale jednak delikatnie rozjaśnia podkład) - dla mnie to zaleta, bo nie lubię kolorowych pudrów. Kosztował 12,99zł.

- krem Kozie Mleko 1, Ziaja - kupiłam z myślą o używaniu na dzień, bo na noc jest dla mnie zbyt delikatny - nie nawilża mojej buzi aż tak intensywnie. Pod makijaż jest za to świetny. Kosztował 8,99zł, był przy tym opakowany w ładny kartonik i folię. 

- krem Masło Kakaowe, Ziaja - tym razem nie lekka formuła, a ta klasyczna. Gęsty, treściwy, mocno nawilżający krem, perfekcyjny na zimę dla cery tak suchej, jak moja. Wg mnie, wcale nie jest jakiś wybitnie ciężki - powiedziałabym, że jest idealny na noc, na mojej twarzy dość szybko się wchłania. Kosztował jedynie 4,99zł. 

- płyn 2w1 Corine de Farme - pamiętacie moją wyjazdową kosmetyczkę (klik), w której pokazywałam miniaturowe buteleczki z płynem? No właśnie... Tego do mycia ciała nie starczyło na cały wyjazd, skończył się chyba po trzech dniach - kupiłam więc pełną butelkę, choć nie jest ona tak duża jak ta, którą mam w domu (tutaj 500ml, w domu mam aż 750ml). Polubiłam ten płyn, jednak nie wysusza skóry i jest delikatny, nie piecze w oczy. Kosztował 10,99zł (albo 9,99zł). 

- kalendarz/terminarz 2015 - kupiłam w Biedronce i wybrałam wersję z Minnie. Nie jest infantylny, wręcz przeciwnie - w środku jest po prostu  ślicznie zdobiony, każdy miesiąc jest inny, jest to miła odmiana od klasycznych, niezbyt ciekawych kalendarzy książkowych. Jest po prostu uroczy! Dodatkowo, był zapakowany w folię, więc miałam pewność, że nikt go w środku nie naruszył. Kosztował 12,99zł. 

- krem kakaowy, Isana - jeden z najlepszych balsamów do ciała, jakie w życiu miałam. Do dobrych rzeczy się po prostu wraca, co innego mogłabym napisać? Kupiłam za 6,99zł (w Rossmannie, rzecz jasna, no bo gdzie indziej? ;)). 

- odżywka w sprayu NaturaSilk, wersja rozjaśniająca włosy - taka silikonowa pomoc dla włosów. Mój skalp nie cierpi silikonów, podrażniają mi skórę głowy i powodują łupież oraz okropnie dokuczliwe swędzene, dlatego nie mogę stosować szamponów z silikonami. Na długości włosów się jednak przydają, zwłaszcza teraz, zimą - dlatego wyposażyłam się w taką zmiękczającą i ujarzmiającą odżywkę w sprayu. Pryskam nią włosy mniej więcej od ucha w dół i na razie jestem zadowolona z efektów, jakie daje. Ułatwia rozczesywanie, układanie, włosy są gładkie i ujarzmione, a do tego cudownie i długo pachną. Nie obciąża ich. Kosztowała 5,99zł na promocji.

- mgiełka termoochronna, Marion - zachwalana w internecie i chyba najtańsza na rynku skuteczna mgiełka przeciwko wysokiej temperaturze. Kupiłam ją, bo ostatnio wyposażyłam się w prostownicę do kręcenia loków i nie chcę zniszczyć moich włosów. Kupiłam za 5,29zł. 




I tak się prezentują moje drobne zakupki. 

Znacie te produkty? Używałyście? 

You Might Also Like

20 komentarze