Spotkanie Blogerów w Bajkowym Zakątku.

17:06

Hej!

Nadszedł czas na relację ze szczególnego weekendu - a mianowicie, z weekendowego spotkania blogerek w Bajkowym Zakątku, które zostało zorganizowane przez Mazurskie Spotkania Blogerów (klik) (klik). Od razu zaznaczę, że moja relacja będzie akurat szczera, więc przeczytacie tu wszystko, co chciałabym przekazać szerszej publiczności. Głównie dobre rzeczy. :)

Było to pierwsze spotkanie tego typu, na jakim byłam - do tej pory zdarzało mi się uczestniczyć w zwykłych, kilkugodzinnych spotkaniach blogerów, a tutaj - był to cały weekend, od piątkowego popołudnia do niedzielnego popołudnia! W dodatku, każda z nas przyjechała ze swoimi rodzinami. 

Spotkanie odbyło się w Bajkowym Zakątku, czyli tuż koło mojego miasteczka - miałam najbliżej z wszystkich uczestników, bo tylko jakieś 10 minut jazdy samochodem w jedną stronę. ;) A część blogerek przyjechała spoza naszego województwa, czyli łatwo można obliczyć, że musiały pokonać setki kilometrów wraz ze swoimi rodzinkami.

My zajechaliśmy na miejsce w piątek, trochę po godzinie 17:00. Nasz pokój znajdował się w Pensjonacie Zapiecek, gdzie oprócz nas znajdowały się także Tulanki, Świat Leny, Panienka Anna oraz Świat w Oczach Mamy


Wieczór zaczęliśmy od rozpakowania się i zapoznania się z programem, jaki na nas czeka następnego dnia. W piątek nie przewidziano żadnych atrakcji, jedynie kolację - ale to dobrze, bo wiele blogerek przyjechało z daleka i miały przynajmniej trochę czasu, aby odpocząć. ;)


W drodze do Bajkowego Zakątka moje dziecko tak bardzo się cieszyło naszym wspólnym wyjazdem, że aż zasnęło - 5 minut przed dojechaniem na miejsce... ;) Na szczęście spała na tyle mocno, że udało się nam ją wnieść do pokoju, rozebrać z kurtek, swetrów, spodni i jeszcze podrzemała przez jakiś czas. Obudziła się krótko przed kolacją. ;)


Po kolacji był czas na krótką integrację, a raczej poznanie się, a potem odpoczynek - film z mężem w łóżeczku. Było ciepło, cicho i sympatycznie, a za oknem można było zobaczyć piękny, nocny widok. ;) Na żywo wyglądało to bardzo klimatycznie - prawie że świątecznie!


Następnego dnia rano, szybki mejkap i śniadanko. ;) A potem - spacer i atrakcje:

Oliwka polubiła wujka i ciocię - w tym czasie Tymek, synek Klaudyny i Tomka, szedł za rączkę z moim mężem. ;)
A oto nowy model rodziny: Tymek, Łukasz, Oliwia i Tomek. ;))) :D


Moja duża dziewczynka. <3

Miłość do kwadratu. <3
<3 <3 <3 <3 <3 
Tatusiu, poczekaj na mnie! 
A tu dzieci mogły się pobawić z tatusiami, gdy mamusie były na wykładach i prezentacjach.



Po drodze była możliwość skorzystania z atrakcji w postaci parku linowego. Założyłam uprząż, kask, rękawiczki, ale nie weszłam - niestety, musiałam zdjąć płaszcz, bo był za długi, a pod nim miałam tylko ażurowy sweterek... Zanim przyszła moja kolej, palce zdążyły mi całkowicie skostnieć i zesztywnieć z zimna, więc chodzenie po parku linowym byłoby bezsensowne, bo nawet nie mogłabym się porządnie złapać - zrezygnowałam więc, bo nie widziałam innego wyjścia... Do tej pory mi smutno z tego powodu, uwielbiam adrenalinę... :/ Ale Klaudyna weszła - brawo! 


W międzyczasie, na spacerze, zbieraliśmy elementy układanki, tworzące Koguta Złotopióra - po zebraniu 5 części, każda rodzina mogła wymienić je w restauracji na książeczkę z bajkami i lizaka. Uroczy gest ze strony hotelu. :)



Bajek jest dużo i są to miejscowe legendy, których - mimo że tu mieszkam - nie znałam. Będziemy czytać, na dobranoc i w wolnej chwili. ;)

Potem były wykłady i prezentacje - Herbalife, Zblogowani oraz Wiola z bloga Mama Bloguje

O ile wszystkie wykłady były fajne, o tyle prezentacja Herbalife była... słaba. Pozwolę sobie nie pisać dokładnie o szczegółach, ale nie wiedziałam, że fekalia tak zgrabnie łączą się z pielęgnacją twarzy - ehhh... Czuję lekki niesmak, a przecież nie o to chodziło...

W międzyczasie, dzieci i tatusiowie siedzieli w bawialni, gdzie towarzyszyła im Grupa Happy - dzieci szalały, rysowały (moja córka nie omieszkała pomalować sobie ust czerwonym flamastrem, ehhh), a tatusiowie uczyli się, jak skręcać baloniki w różnego rodzaju zwierzątka. ;)

Następnie, udaliśmy się z Oliwką i Łukaszem na basen, który bardzo mi się podobał - byliśmy tam tylko we 3, panował tam przyjemny nastrój, kolorowe LEDy pięknie odbijały się od falującej wody, co bardzo się podobało mojej córce. Mała miała niezwykłą radochę z "pływania" - wsadziliśmy ją w specjalne kółeczko dla maluchów, które miało zabezpieczenie pod pachami, w wyniku czego dziecko nie mogło z niego wypaść, ale i tak mała cały czas była przyczepiona do mnie, albo do tatusia. Basen nie był ani głęboki, ani duży - ale był czysty i ładny, podobał mi się.

Natomiast jacuzzi - no cóż, pozostawiało wiele do życzenia, ale to już tak na marginesie... 

Niestety, po zabawie w basenie (albo pewnie po minucie w jacuzzi) wysypało mnie niemiłosiernie na twarzy, muszę unikać chlorowanej wody w przyszłości... :( 

Połowa Zapiecka. ;) 

Następnie przyszedł czas na kolację i prezenty, których się absolutnie nie spodziewałam... Wiedziałam, że mamy dostać koszulki i coś z Palmersa, ale ilość toreb, z którymi wyjechałam z Bajkowego Zakątka przerosła moje najśmielsze oczekiwania... O tym niżej, dla zainteresowanych. ;) 

Była także możliwość zakupu cegiełki dla Olsztyńskiego Domu Dziecka - warto tutaj wspomnieć o tym, że udało się zebrać aż 1320zł! A było nas tylko 25 (blogerek + rodziny). Uważam to za bardzo pokaźny wynik. :) 


Z kolacji wróciłam z taką ilością toreb - WOW! 


Jednym z prezentów był spersonalizowany, wiśniowy termoforek od Tulanek, który już teraz kochamy! ;) Oliwa non stop go miętosi, na pewno przyda się w bardzo chłodne dni i podczas przeziębień (ale mam nadzieję, że tych będzie jak najmniej!). 


Następnie, jak dzieci poszły spać, przyszedł czas na integrację międzyblogową - zostaliśmy w zapieckowym gronie, bo było tutaj dobrze, ciepło, miło i - przede wszystkim - śmiesznie. ;)

Gwiazdą zdjęcia - Sylwek, mąż Karoliny. ;)

Rozmowom nie było końca - a przewijały się naprawdę różne tematy. Do pokoi rozeszliśmy się w okolicach 2:00 (nad ranem, rzecz jasna), bo wszyscy już padali na twarze po tym intensywnym dniu. 

Następny dzień rozpoczął się śniadaniem, zamkiem dla dzieci i wykładami. My jednak najpierw spakowaliśmy się i oddaliśmy pokój, żeby mieć to z głowy i na luzie spędzić ostatnie godziny, a potem dopiero dołączyliśmy do towarzystwa. Ja poszłam na wykłady, a Łukasz z Oliwią - najpierw na dmuchany zamek, a potem do bawialni. 

Tył autobusu... ;)


Kasia z bloga Ile d'Amour opowiadała o współpracach. 




High 5! ;)
Potem przyszła pora na pielęgnację z Mary Kay, a ja - w międzyczasie - robiłam chętnym dziewczynom brwi. Nie miałam na to zbyt dużo czasu, ale Bożena z bloga Mama Trójki i Iza z Nianio Born To Be Wild trafiły pod moje narzędzia pracy. 




W międzyczasie znalazła się chwilka na wspólne zdjęcie: 


Potem był jeszcze pyszny obiad. Wybrałam sobie soczystą pierś z kurczaka, do tego carbonara i sałatka. Nie zjadłam wszystkiego - mężuś musiał dokończyć, było tego zbyt wiele... ;)


Po obiedzie spotkanie dobiegło końca. Po pożegnaniach zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy do (jakże odległego... ;)) domu, gdzie wieczorem miałam trochę czasu, aby wreszcie się rozpakować i zobaczyć, co dokładnie znalazło się w moich torbach:





Podsumowując, bardzo się cieszę, że byłam uczestniczką tego spotkania. Miałam okazję poznać wiele świetnych dziewczyn, które tworzą wspaniałe blogi - jako jedyna nie byłam blogerką parentingową, także przy okazji poznałam też trochę tę sferę blogerską. :) 

Zapiecek bawił się świetnie, chociaż było tam nas jedynie 5 rodzinek. Na naszym "pięterku" wszyscy się dobrze ze sobą dogadywali, dzieci były w bardzo zbliżonym wieku, więc umiały się ze sobą bawić. Było dużo śmiechu, radości, były zawzięte dyskusje - ogólnie, czas bardzo miło spędzony, można się było zrelaksować i odpocząć od codzienności. :) Bardzo ważne było dla mnie samopoczucie mojego dziecka, a ona świetnie się bawiła podczas tego weekendu.

Warto zaznaczyć, że nasz pokój był bardzo czysty, pachnący i ładny, standard mi bardzo odpowiadał. Mieliśmy do dyspozycji duuuże łoże małżeńskie z piękną, białą i pachnącą świeżością pościelą, do tego telewizor, gdzie w nocy mogliśmy obejrzeć "Oszukać Przeznaczenie" ;)), szafy, biurka, lustra - niczego tam nie brakowało (no, może kuchni, ale bez przesady :D). 

Bardzo podobały mi się także posiłki - zarówno śniadanie, obiad, jak i kolacja obfitowały różnorodnością jedzenia. Wszystko było pyszne, było tego dużo (można było jeść do woli), ale także było to wszystko ładnie podane - wyglądało smacznie i zachęcająco. Moim hiciorem były placuszki, które mogłam zjeść na śniadanie zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Ciepłe, świeże, posypane cukrem-pudrem, mmmmmniam! ;) 

Żeby jednak nie było tak idealnie i słodziutko, było też kilka drobnych minusów - przede wszystkim, mało atrakcji i zajęć dla tatusiów. W momencie, gdy my siedziałyśmy na wykładach, piłyśmy kawę i jadłyśmy ciasto, oni siedzieli w bawialni z dziećmi o "suchym pysku", a panom na pewno byłoby bardzo miło, gdyby też dostali ciacho i ciepłą kawkę. :)

Były momenty, że przepływ informacji był słaby i trzeba się było dopytywać o różne rzeczy.

Nie było też takiej ogólnej integracji, wszyscy tylko między sobą - a szkoda, bo można by było się jeszcze lepiej poznać. Nikt nie skorzystał z naszego zaproszenia do Zapiecka. No ale trudno. ;) Może będzie jeszcze okazja do czegoś takiego. :)

Zabrakło też wspólnego zdjęcia wszystkich rodzin, a nie tylko samych blogerek. Byłoby ono naprawdę świetną pamiątką i byłoby wiadomo, kto był od kogo. ;))) 

Ale, jak to się mawia, pierwsze koty za płoty. Wiele rzeczy przychodzi do głowy w trakcie trwania takich spotkań, a nie przed nimi, więc organizatorki i tak zrobiły kawał dobrej roboty. Im należą się największe podziękowania, bo żeby zorganizować takie spotkanie, to też trzeba mieć trochę czasu, pomysłu i... siły na to wszystko. ;) Także dziewczyny - jak to się mawia - SZACUN! ;)

Podziękowania dla: 


Bajkowy Zakątek http://www.bajkowyzakatek.pl/ 


I to by było chyba na tyle... Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję uczestniczyć w podobnych spotkaniach, ale przede wszystkim - mam nadzieję, że ponownie się spotkamy w przyszłości! :)

Do zobaczenia! :)

You Might Also Like

37 komentarze