Pół na pół, tak i nie, czyli Blush Duo z Avonu.

13:39

Hej! 

Dziś znowu o produkcie z Avonu. Ostatnio ta marka wprowadziła kilka fajnych nowości, a ja lubię sprawdzać takie produkty, dlatego zaraz po tym, jak ukazały się w katalogu, znalazły się u mnie w domu. O paletce mogłyście przeczytać przedwczoraj (klik) i jutro postaram się nagrać dla Was test na żywo, bo akurat mam zajęcia na uczelni, a dziś o duecie Blush Duo, czyli róż i rozświetlacz w odcieniu Positively Ethereal (w Polsce jest dostępny tylko taki, ale w innych krajach jest kilka opcji do wyboru, jak zawsze). Mam jeden sypki rozświetlacz z Avonu, z jakiejś staaaaarej serii i jest piękny, a najbardziej jako rozświetlający dodatek do makijażu oka. Dlatego zaryzykowałam i kupiłam ich nowość, zwłaszcza że bardzo przypadł mi do gustu odcień różu. 

Z jednej strony jestem zadowolona, z drugiej - już niestety nie. Jeśli chcecie wiedzieć więcej - czytajcie dalej. ;) 


Zacznijmy jednak od początku, czyli od opakowania, za które Avonowi należy się plus, bo jest ładne, eleganckie i porządne. W środku znajdziemy duuuuże lusterko, które ułatwia nakładanie produktu na twarz, gdy jesteśmy poza domem. 

W środku znajdziemy 12g kosmetyku, na zużycie którego mamy aż 24 miesiące. Cena waha się w okolicach 20zł, czyli jest średnia na jeża, ale duet ten na pewno nie należy do najdroższych. 

Dostaniecie go oczywiście u konsultantek, bo Avon w dalszym ciągu nie ma takiego klasycznego sklepu internetowego (chyba że ma, a ja nie mam o tym zielonego pojęcia - wyprowadźcie mnie w takim razie z błędu ;)). 


Wewnątrz znajdziemy duet. Z pozory śliczny, bo po jednej stronie rozświetlacz w neutralnym kolorze, a po drugiej róż w neutralnym kolorze. Wychodzi na to, że produkt jest odpowiedni tak naprawdę dla każdego, no bo w końcu 100% neutralności. 

Jak jednak wyobrażacie sobie rozświetlacz idealny?  Ja mam kilka takich w swojej kolekcji i są to piękne rozświetlacze, tworzące cudowną, intensywną taflę na policzku, pozbawioną drobinek. 


No i tutaj niestety tak nie jest. Avon nie podołał zadaniu, gdy tworzył rozświetlacz, bo to nie jest rozświetlacz. To żółty puder matujący z ogromną ilością dużych drobinek - cóż, rozświetlacz to to na pewno nie jest, a przynajmniej nie dla mnie... 

Jeśli chodzi o róż, to faktycznie jest śliczny. Ma w sobie trochę drobinek, to fakt, ale zdecydowanie mniej i też są one bardziej subtelne, mniejsze, a sam róż mieni się na złoto. Jego pierwotny odcień to taki brudny, neutralny róż, ale pod odpowiednim kątem wychodzi z niego właśnie ta odrobinka złota. Mimo, że produkt jest bardzo suchy, to do skóry bardzo fajnie się przylepia i wygląda naprawdę ładnie, tworzy taki dość naturalny rumieniec. Długo się trzyma i nie blednie. 

Z jednej strony jestem więc na tak - bo róż jest przyjemny, trwały i wygląda bardzo naturalnie, natomiast rozświetlacz - cóż... Nie wiem, jak mam go wykorzystać. Może da się uzyskać jakiś ciekawy efekt, mieszając oba odcienie? Muszę to sprawdzić podczas jutrzejszego testu na żywo.

A Wy, co myślicie o tym produkcie? Jak się Wam podoba odcień różu?

You Might Also Like

2 komentarze