Not So Neutral.

22:10

Hej!

Czy Wy, podobnie jak ja, uwielbiacie wszelkie palety w neutralnych odcieniach? Mam na myśli palety cieni, rzecz jasna. ;) Często jest tak, że jak widzę jakąś nowość, która jest w zasięgu ręki, to od razu mam ochotę ją kupić - tak jest w tej chwili z Naked 3, którą nareszcie można nabyć w Sephorze, podobnie jak inne kosmetyki marki Urban Decay, jednak to nie o nich dzisiaj będzie mowa. 


Dziś pod lupą stosunkowo nowa paletka - ja nie miałam z nią jeszcze zbyt intensywnego kontaktu, ale zapowiada się całkiem obiecująco. ;) Owa paletka zachęciła mnie przede wszystkim odcieniami - oprócz klasycznych brązów, znajdziemy w niej bordo oraz taupe, którego często brak w tanich paletkach - bo tak, ta paletka jest tania. Dziś nie mówimy o niczym wysokopółkowym. ;) 


Dobrze widzicie. Ta ładna paletka to dzieło Avonu, w dodatku tanie dzieło - bo jej koszt oscyluje w okolicach 25zł. Jest co prawda mniejsza (zarówno gramaturowo, jak i gabarytowo) od wielu paletek dostępnych na rynku, ale w dalszym ciągu uważam, że warto ją wypróbować.


Paleta ta nosi nazwę Not So Neutral (którą widzicie w tytule... ;)), gramatura cieni to 6g, a na zużycie kosmetyku mamy aż 24 miesiące, za co ogromny plus dla firmy Avon. Lubię produkty, które mają dłuższą ważność - taką, aby faktycznie można było zużyć produkt. 

Plus także za opakowanie - paleta przychodzi zapakowana w kartonik, w którym znajdziemy folię bąbelkową i woreczek, a dopiero w nich - samą paletkę. Jest więc małe prawdopodobieństwo, że paletka pokruszy się w transporcie - jest ładnie zabezpieczona. 


Ale przejdźmy do najważniejszego, czyli do zawartości. Paleta Not So Neutral to - wg producenta - ciepła tonacja, ale nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ są tutaj także neutralne i chłodne odcienie. W katalogu jest dostępna także druga wersja, opisana jako chłodna, ale nie do końca mi się podoba, ponieważ są tam odcienie niebieskości, których na co dzień nie używam - dlatego zdecydowałam się właśnie na Not So Neutral.

W środku znajdziemy 8 cieni o różnym wykończeniu - jest mat, jest perła. Wykończenie cieni jest ogólnie bardzo ładne, nie wieje tandetą. W górnym rzędzie mamy dwa maty i dwie perły, w dolnym - to samo, tyle że w odwrotnej kolejności. Cienie mają przy tym przyjemną konsystencję - te matowe są leciutkie, pudrowe, a te perłowe - bardziej mokre, nieco kremowe. 


Jak widzicie, pigmentacja jest całkiem fajna - wg mnie, jest to taka paletka na co dzień, dobra do makijaży dziennych, choć coś wieczorowego na pewno też można nią zmalować. Generalnie, pigmentację ciężko odzwierciedlić na ręku, na oku cienie prezentują się lepiej i ładnie się ze sobą łączą (już wypróbowałam, nawet nagrałam dla Was test na żywo, ale ostatecznie nie spodobało mi się oświetlenie i test znalazł się w koszu...). 

Moim faworytem jest ostatni cień w górnym rzędzie - piękny, szarobrązowy odcień, takiego często brakuje w tanich paletkach, a można nim stworzyć cały makijaż oka, robiąc klasyczne smokey w odcieniach taupe, które osobiście uwielbiam i bardzo często noszę w ciągu dnia. Ten cień będzie do tego idealny, dlatego ta paletka na pewno znajdzie u mnie zastosowanie. 

Dziś nosiłam te cienie od godziny 14:30 do 21:00, nie zauważyłam, żeby coś się z nimi działo, ale na lepszą opinię trzeba będzie poczekać jakiś czas - szykuję dla Was jakieś makijaże z jej użyciem, więc na pewno z czasem wypowiem się szerzej, a dziś tylko swatche i pierwsze wrażenie. ;)

Podsumowując, ja jestem na tak - a Wy? ;)

You Might Also Like

10 komentarze