Listopadowy Mobile Mix.

17:30

Hej!

Dziś post z serii tych, które raz lubicie, a raz nie, czyli Mobile Mix. ;) Odkąd robię zlepek zdjęć z całego miesiąca, zdecydowanie chętniej je oglądacie, niż publikowane co tydzień. ;) To lecimy! 

Moja duża kobietka. <3
Pazurki! Najbardziej lubię przedłużane na szablonie, ale w tym momencie nie mam żadnych - pozwalam mojej płytce odetchnąć, zapewne do jutra, lub do niedzieli. ;) A potem znów jakieś szpony, znając mnie. ;)
Nie lubię pielęgnacji z Avonu, ale ten krem czyni cuda na moich stopach, w dodatku tak ślicznie pachnie! W końcu zimą nie należy zapominać o stopach i ja nie zamierzam, wciąż odpowiednio o nie dbam. ;)

Byłam pewna, że zaginął podczas ostatniego remontu... Przeszukałam ostatnio całą sypialnię w poszukiwaniu go i znalazłam! Choć traciłam już nadzieję. Mój malutki (pierścionek zaręczynowy). ;) <3 

Nie wiem, czy są tutaj osoby, które pamiętają zapach Surrender z Avonu? Kiedyś bardzo za nim przepadałam - z pozoru ciężki, jednak rozwijał się w świąteczną (cynamonowo - korzenno - pomarańczowo - waniliową) słodycz. Ostatnio siostra podarowała mi butelkę, którą miała w swoich zbiorach od wielu, wielu lat i nigdy nie używała - dziękuję. :* Surrender znów ze mną, idealny na jesień i zimę. <3 A do tego taaaaaki trwały. <3
Śnieg! Był i nie ma. Nie wracaj, paskudo!
Wypróbowałam wiele tuszy z Eveline i żaden mnie nie powalił na kolana, ale ten jest świetny. Taka tańsza wersja Sexy Pulp. Pięknie unosi, delikatnie pogrubia, ale efekt nie jest przerysowany, tylko elegancki. Jestem na tak!

Żarełko! Na górze moje imieninowe ciacho, następnie jajecznica zapiekana z oliwkami, a na dole obiadek z blogerskiego weekendu - kocham mięsko, kocham makaronik, mniam. ;)
Po lewej bez makijażu i z termolokami na głowie, po prawej już gotowa do wyjścia. Szkoda tylko, że mimo tony lakieru (być może za słabego...) efekt utrzymał się na moich włosach może z godzinę... Muszę spróbować jakiegoś mocniejszego produktu do stylizacji. 
Takie rzeczy tylko w Olsztynie pod Autolandem. :D 
Mój ukochany Lipglass z MACa - szkoda, że to limitowanka... Ale kolor jest piękny, wyjątkowy! 

Z Milką na imprezie uczelnianej. Warto pamiętać o grzybowym fajku. :D 
Kalosze? Może i wiocha, ale za to jakie ciepłe i wygodne! Idealne na spacery i łażenie po błocie. ;)
Integracja blogerska w Zapiecku. Było milutko. ;)))
Ups. Zapomniałam o makijażu. :(((

Nowe butki. Po lewej świetne i wygodne botki z Lidla za niecałe 20zł, po prawej kowbojki z Zary, które odkupiłam od siostry, bo na nią były za małe, a mi akurat potrzebne były płaskie buty.  Jeszcze ich nie nosiłam, ale wiem, że na pewno będą mi wiernie służyć na wiosnę. ;) Uwielbiam takie fasony.
Ogrom rzeczy z blogerskiego weekendu - w życiu bym się nie spodziewała takiej ilości upominków! Część już w użytku, część rozdana po rodzinie, a część - czeka na swoją kolej. ;)

Moja córcia jest już taka duża! Sama je posiłki i przede wszystkim - JE, bo przez długi czas nie chciała tknąć wielu rzeczy, a teraz zaczyna jej smakować coraz więcej potraw. Najbardziej lubi kotlety z piersi kurczaka, a do tego frytki (ale pieczone na suchej blaszce, więc bez tłuszczu). Na powyższym zdjęciu wcina tosta z serem, do tego herbatka. ;)

Trochę nowej kolorówki z Avonu. Paletkę i róż już opisywałam, liner też się doczeka recenzji, bo zdecydowanie na nią zasługuje - nie spodziewałam się aż takiego dobrego pisaka po Avonie! Jest rewelacyjny, w dodatku kolor - ideał. 
Na koniec troszkę selfies. Dopiero teraz zauważyłam, że na wszystkich zdjęciach mam spięte włosy. Cóż, muszę częściej nosić rozpuszczone kłaczki - nie jest to jednak zbyt wygodne, bo mam ich bardzo dużo i wszędzie włażą, a do tego moja córka uwieeeeeeelbia mnie ciągnąć za nie. ;) 

Ufff, to tyle! Tak wyglądał mój listopad - a jak Wasz?

You Might Also Like

7 komentarze