Dużo o nim było, ale ja też wtrącę swoje 3 grosze. ;) Bourjois - Healthy Mix.

12:11

Hej!

Dziś o podkładzie, o którym można przeczytać bardzo dużo w blogosferze i ogólnie w sieci, jednak i ja chciałabym dodać swoje 3 grosze do tych recenzji. 

Jak już na pewno zauważyliście po tytule, mowa o Healthy Mix firmy Bourjois. Ogólnie, jest to podkład bardzo zachwalany, pytanie tylko, czy faktycznie jest taki dobry? Zaraz się dowiecie, jakie ja mam o nim zdanie - czytajcie dalej. ;) 


Opakowanie tego podkładu jest Wam na pewno bardzo dobrze znane - szklana buteleczka z pompką. Na mojej nie widać już nawet napisów, bo się pościerały, gdy podkład przebywał w torebce. ;) 

Standardowo, mamy tutaj 30ml produktu w cenie około 60zł bez promocji, choć wiadomo, że podkład można "złowić" w niższej cenie. Aktualnie jest na niego w Rossmannie promocja, kosztuje chyba 48zł, co i tak nie jest niską kwotą. Generalnie uważam, że jego cena jest nieco wygórowana. 


Dużym plusem jest to, że podkład ma wygodną pompeczkę, za pomocą której można wycisnąć dowolną ilość produktu - podkład łatwo się dozuje, bo pompeczka gładko chodzi. ;) 


Mój odcień to 51 Vanille Clair. Jest to najjaśniejszy kolor w całej gamie, ma w sobie trochę żółtych tonów, ale nie są one jakieś wyjątkowo nachalne. Wielu typom urody będzie pasował. Nie jest to jednak produkt idealny dla ekstremalnych bladziochów - o ile teraz, po lecie, jest dla mnie w miarę dobry, o tyle za tydzień - dwa będzie już za ciemny (nie mówiąc już o tym, jak będzie wyglądał, gdy całkiem zejdzie moja opalenizna - na szczęście mam biały The One MUR). 

Warto też wspomnieć o jego zapachu - jest prześliczny, jeden z najładniejszych zapachów produktów tego typu, z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia. Lekki, owocowy, słodki. Można go wąchać bez końca, a na twarzy jest przez jakiś czas dość silnie wyczuwalny. 

No ale, czas na konkrety, czyli jego działanie na mojej twarzy. 


Na powyższym zdjęciu, po lewej stronie, widzicie moją twarz bez podkładu - mam wiele przebarwień, blizn po wypryskach, przesuszoną skórę w okolicach nosa, trochę zasinień... Brakuje tutaj wyrównanego kolorytu, ale mocnego krycia nie potrzebuję, bo wszystkie te plamki znikają nawet pod najlżejszym podkładem. 
Po prawej - jedna, cieniutka warstwa podkładu, bez pudru, nakładana dłońmi. Jak widzicie, podkład ładnie wyrównał koloryt i pozakrywał wszystkie przebarwienia. Efekt końcowy jest bardzo ładny, zdrowy, rozświetlony. Podkład nie wysusza, nie zapycha, nie robi generalnie żadnej krzywdy. 
Mimo, że mam chłodno-neutralny typ urody, ciepło-neutralny odcień podkładu wygląda u mnie całkiem dobrze. 

I generalnie, byłby to bardzo dobry podkład, gdyby nie jego trwałość - nie wytrzymuje na buzi zbyt długo, a jak wiecie (lub też nie), moja cera nie należy do problematycznych, czy też tłustych, jest po prostu sucha, dzięki czemu wiele podkładów trzyma się u mnie od rana, do wieczora - HM niestety nie daje rady... Po jakichś 6h zaczyna znikać z twarzy, najbardziej z nosa i czoła... Obiecane przez producenta 16h to totalna bzdura, a szkoda, bo gdyby podkład miał taką trwałość, to byłby na pewno hitem w mojej kosmetyczce, a tak - jest po prostu zwyczajnym produktem, którego używam na co dzień, gdy wychodzę do sklepu, czy gdzieś blisko lub na krótko. 

Na pewno zużyję go do końca, bo jest to dość przyjemny w stosowaniu produkt, ale nie sądzę, abym sięgnęła po kolejną butelkę - jedyna rzecz, jakiej wymagam od podkładu, to odpowiednia trwałość, a ten warunek nie jest tutaj spełniony... Choć nie wykluczam, że zachce mi się go na następne lato, bo na ciepłe pory roku jest najlepszy. 

A Wy, znacie ten podkład? Lubicie?

You Might Also Like

10 komentarze