W kilku słowach o Makeup Revolution The One Foundation.

19:07

Hej!

Test na żywo podkładu The One już był (klik), mogliście tam zobaczyć (i wciąż możecie, jeśli macie ochotę), jak produkt wygląda na buzi, teraz czas na obszerniejszą recenzję pisemną, która uzupełni owy test w informacje, których tam zabrakło. ;)


Zacznijmy od tego, że The One to zdecydowanie jeden z tańszych podkładów - na polskim rynku jego cena wynosi dokładnie 20zł, co czyni go produktem tańszym, niż wiele drogeryjnych kosmetyków tego typu.

Buteleczka z podkładem wydaje się malutka, dużo mniejsza, niż np Revlon Colorstay, a w rzeczywistości ma prawie taką samą pojemność, bo 29ml (standardowy podkład ma 30ml). Ogólnie design opakowania jest przyjemny, bo butelka jest mięciutka, gumowa, więc nie stłucze się Wam w kontakcie z podłogą czy czymkolwiek innym. ;)

Mnie np podoba się też ten aplikatorek - oczywiście, najwygodniejsze są pompki, ale przy takiej konsystencji nie byłby to raczej najlepszy wybór, podkład by zapewne tryskał obficie z opakowania. ;) Tutaj dość łatwo się dozuje produkt, bo można go sobie dzielić na krople i wtedy mieszanie odcieni jest łatwiejsze.


 Jak widać na kartoniku, na zużycie mamy - wg producenta - 12 miesięcy, jednak wiadomo, że nie jest to do końca prawda, bo podkład na pewno się nie zepsuje po takim czasie... Mimo wszystko myślę, że zużycie go w tym czasie jest jak najbardziej realne, jeśli jest Waszym jedynym podkładem.

I jeszcze krótki look w skład - co my tutaj mamy? Całą litanię, ale czego się spodziewać po podkładzie? Praktycznie każdy ma długi skład... A tu i tak nie jest najgorzej. Dużo silikonów, czyli podkład powinien ładnie wygładzić skórę. Jest beztłuszczowy.


Na zdjęciu powyżej widzicie, jak szybko podkład ucieka z dłoni... ;) Jest naprawdę mocno wodnisty, ale to nie znaczy, że nie kryje - bo kryje, choć jest to produkt lekki i nie ma co wymagać od niego nie wiem jak mocnego coveru. Nikt tego nie obiecuje.

Podkład jest na mojej cerze długotrwały, ładnie wygląda, ale zanim go nałożę, muszę zadbać o to, aby cera była gładka i nawilżona (czyli peeling w ostatnim czasie i świeżo nałożony krem mile widziane). Ma ładne wykończenie - z początku myślałam, że będzie to płaski mat, ale nie, buzia nabiera ładnego, zdrowego połysku po jakichś 15 minutach od nałożenia, co mi odpowiada akurat.

Makeup Revolution to firma, która mnie stale czymś zaskakuje i wciąż mam ochotę na jakieś nowe produkty od nich - dziś w moim posiadaniu znalazły się np róż i rozświetlacz, które już kocham, ale o tym wkrótce... ;)

Jak się Wam podoba ten produkt? Lubicie takie lekkie rozwiązania, czy wolicie raczej mocno kryjące podkłady?

You Might Also Like

14 komentarze