Polski, dobry i tani - tonik Expert Clean od Ingrid.

21:09

Hej!

Macie czasem takie sytuacje, że potrzebujecie czegoś bardzo pilnie i wtedy wpada Wam w łapki jakaś fajna rzecz? Bo mi się czasem zdarza coś takiego. Tak było w czerwcu, gdy pojechałam z mężem w jego rodzinne strony - pokazywałam Wam wtedy moją podróżną kosmetyczkę (klik), do której wsadziłam miniaturkę płynu do demakijażu Astor. Wkrótce potem, gdy przyszło mi zmywać makijaż po wieczornym wyjściu z przyjaciółkami, okazało się, że ten płyn to istny koszmar. KOSZMAR pisany dużymi literami - jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak beznadziejnym bublem do demakijażu! Przeskoczył o głowę nawet płyn z Ziaji (ten najtańszy, niebieski). Moje oczy były piekące, łzawiące i spuchnięte - a producent obiecuje, że płyn jest delikatny i nie podrażnia. Dobre sobie... Następnego dnia, będąc w drogerii Jawa, stwierdziłam, że muszę sobie kupić coś do demakijażu, bo świństwa z Astora nie zamierzam już nigdy więcej używać. Padło na tonik Expert Clean firmy Ingrid, bo był najtańszy, butelka ładnie wyglądała, a skład był bardzo zachęcający. 


Tonik ma odświeżać, tonizować, nawilżać. Polecany jest do każdego typu skóry, nadaje się do demakijażu oczu, twarzy oraz do oczyszczania szyi. 

Buteleczka, jak widać, jest ładna i zachęcająca - różowy płyn i nadrukowany kwiat cieszy oko, a proste, podłużne opakowanie nie zajmuje zbyt dużo miejsca w szafce, czy też kosmetyczce. 


Butelka ma klasyczny dozownik, przez który nie wylewa się zbyt duża ilość płynu - nie ma możliwości, aby go rozlać podczas aplikacji na wacik. ;) Ostatnio spadł mi, otworzył się, ale nic się z niego nie wylało - byłam bardzo zdziwiona tym faktem, bo już sięgałam po ręcznik. ;)


Skład - choć nie udało mi się go objąć w całości, jest krótki i nie ma w nim żadnych zbędnych śmieci. 

A jak tak właściwie działa ten tonik? Już mówię. ;)
Za 200ml kolorowego płynu zapłaciłam 4,50zł. Jest to cena naprawdę niska, a dodatkowym plusem jest fakt, że jest to produkt polski - a ja lubię wpierać rodzime marki. Niemniej jednak, cena jest na tyle niska, że może odstraszać - no bo co może robić tak tani produkt? Ano - może dużo. ;) Przede wszystkim, tonik fantastycznie odświeża buzię, nie ściąga jej, nie powoduje dyskomfortu. Dobrze zmywa makijaż, całkiem nieźle sobie radzi z wodoodpornymi kosmetykami, a 3 warstwy tuszu to dla niego żaden problem. Nie podrażnia oczu, nie powoduje szczypania skóry. Nie zapycha, ani w żaden sposób nie narusza spokoju na twarzy. Dokładnie oczyszcza, jednak robi to w sposób delikatny (brrr - tutaj przypominają mi się kwasowe toniki, których używałam lata temu, mimo że nigdy nie miałam trądziku - ale co człowiek wiedział wtedy o pielęgnacji? ;)). Dodatkowym plusem jest to, że tonik ładnie pachnie, ale subtelnie - nie sądzę, aby komuś jego aromat mógł przeszkadzać, nie rzuca się zbytnio w nos. 

Reasumując, sądziłam, że będzie to produkt na jeden raz - kupię, bo pilnie potrzebuję, a potem będzie stał w szafce do kolejnego wyjazdu. ;) Myliłam się - odkąd go mam, tonik jest u mnie w ciągłym użytku, przynajmniej raz dziennie przemywam nim skórę, zwłaszcza teraz,  gdy znów wróciły upały. Uczucie odświeżenia jest niezastąpione przy takiej temperaturze. ;) 

Morał z tego taki, że nie ma co skreślać tanich kosmetyków - ale ja wiem o tym od dawna, bo natrafiłam już na wiele perełek z bardzo niskiej półki cenowej. Cena to nie wszystko, liczy się efekt. ;) 

A Wy, co myślicie na ten temat? Zgadzacie się z tym, że za małe pieniądze można kupić fajne kosmetyki? 

You Might Also Like

12 komentarze