Matka matce wilkiem - zwłaszcza w sieci.

15:01

Hej!

Dziś post bez zdjęć, bez makijażu, bez recenzji. Całkiem niekosmetyczny. Post, do którego napisania zmusiły mnie refleksje, przychodzące mi do głowy, gdy obserwuję codzienność. Już dawno miałam ochotę to napisać, ale zawsze coś mnie powstrzymywało - obawa, że rozpętam jakąś wojnę blogową? Teraz już mam to głęboko, ponieważ mam dość tego, co się dzieje w blogosferze, na forach i ogólnie - w sieci. 

Każda matka chce być jak najlepszą matką dla swojego dziecka. Teoretycznie, matkę (to słowo będzie dziś się wielokrotnie powtarzać!) powinna najlepiej zrozumieć inna matka - zwłaszcza taka w podobnym wieku, w podobnej sytuacji, ale nie tylko - ogólnie, matka matkę powinna rozumieć. 

A jak jest? Matki wylewają na siebie wiadra pomyj.

http://wilk1.pl.tl/Galeria/pic-22.htm

Zacznijmy od tematu, który mnie osobiście bardzo dotyka. KARMIENIE PIERSIĄ. 

Karmienie piersią, znane potocznie jako "kp" to coś pięknego, naturalnego i najlepszego dla dziecka. Są jednak kobiety, które karmić nie mogą. Np ja - pozwolę sobie na szczegóły. Mam niewłaściwą budowę kanalików mlecznych (są zwężone), przez co zatykają się i dziecko nie może pobudzić laktacji, która samoistnie się wycisza. Ubolewam nad tym, bardzo bardzo! I ubolewałam, a nawet płakałam, miałam do siebie pretensje, gdy przechodziłam na mleko modyfikowane - nie miałam wyjścia. Mimo mojej lwiej walki, nic się nie dało zrobić. Mój mąż mnie wspierał od samego początku, do samego końca karmienia piersią i zawsze mi powtarzał, że będzie dobrze - nieważne, czy mm (mleko modyfikowane), czy kp (karmienie piersią) i jestem mu za to przeogromnie wdzięczna. To tak w kwestii wprowadzenia. 

A co możemy przeczytać na blogach? Że mleko modyfikowane to: gówno, szit, szajs, pasza, trucizna, cichy i powolny zabójca. Co jeszcze możemy przeczytać? Że matki karmiące mm to samolubne krowy, które nie chciały (nie ma, że nie mogły - NIE CHCIAŁY, kobiety zawsze wiedzą najlepiej, jakie były powody przejścia na mm u innych matek...) karmić piersią, a ich dzieci - nawet, jeśli teraz są zdrowe i wspaniale się rozwijają - kiedyś na pewno będą cierpiały od mleka modyfikowanego. Wiecie, jak okropnie się takie coś czyta? Albo słucha? Bo na żywo też miałam przyjemność sobie kiedyś posłuchać...

Mamuśki, dlaczego tak łatwo oceniacie inne kobiety w tej kwestii? Dlaczego potraficie tak objechać każdą babkę, nie znając tematu i powodów, dla których nie karmi już piersią? Karmienie piersią jest piękne i warto być z tego dumną, ale jeśli ktoś nie może z jakiegoś powodu (który, teoretycznie, nie powinien Was wcale interesować), to dlaczego od razu go obrzucać mięsem? Dlaczego w ogóle wypisujecie takie głupoty?

Drugi temat - WYCHOWANIE. 
O ile nie zgadzam się na agresję, groźby słowne i takie podobne w stosunku do dzieci, o tyle kompletnie mi nie przeszkadza chwalenie dziecka, nagradzanie go, czy nawet stanowczy ton, gdy chcemy dziecko przed czymś uchronić, zatrzymać. Przecież to nic takiego, nikomu się krzywda nie dzieje... A czasem w sieci można przeczytać, że takie wychowanie jest niewłaściwe. I objazd od góry do dołu. Albo inna sytuacja - puszczanie dzieciom bajek. Mama włącza dziecku bajkę na 20 minut, czy piosenki, bo ma coś do roboty i zupełnie nieświadomie, napisze gdzieś o tym w sieci - co się wtedy dzieje? Słyszy, że jest nieodpowiedzialna, że jest egoistką, bo jak tak w ogóle można? Jak można włączyć dziecku bajkę na 20 minut?! NO JAK?! Aż szkoda komentować - bo faktycznie, bajka czy piosenki zrobią dziecku krzywdę. Od razu zrobią mu wodę z mózgu. 

Generalnie, w tej kwestii jest tak, że jak ktoś odstaje od przyjętego schematy "mamy idealnej" (wykreowanej przez blogerki "specjalistki) i się z tym nie kryje, to od razu objazd - a czy nie jest tak, że każda z nas wychowuje tak, jak umie? I tak, jak chce? Nie każdy człowiek jest psychologiem i nie każdy się zagłębia w struktury ludzkiej psychiki. To tak, jakbym ja wymagała od każdego, aby był u siebie w domu inżynierem informatyki, bo ja jestem, więc każdy inny może być - nie, tak nie jest. Każda matka ma swoje zasady i nikt nie powinien jest karcić za to, że ma własne poglądy na wiele tematów (abstrahując od bicia, kar, gróźb i ogólnie jakiejkolwiek agresji w stosunku do dziecka, bo z tym się nie zgadzam i myślę, że 99% z Was też). 

Owszem, dobrze jest posłuchać rad (tutaj pozdrawiam Debrah, która - jako jedyna - umie pięknie doradzić, bez agresji i bez obśmiewania innych mamusiek, bez oceniania - po prostu, czyste porady i tak powinno być!) innych mam, ale RAD! A nie od razu krytyki...

Trzeci temat - ŻYWIENIE. 
Tutaj jest kolorowo, ale nieco mniej agresywnie. Wiele matek to zwolenniczki zdrowego żywienia (najlepiej prosto z ogródka czy z własnej produkcji). Jestem w stanie to zrozumieć, bo każda z nas chce, żeby dziecko było zdrowe i silne. Tak. To jest naturalna sprawa. Czasem jednak zdarza się przypadek ciężki - np jak moja córka. Nie chce jeść wielu rzeczy - a raczej powiedziałabym, że chce jeść niewiele. Ma swoje smaczki, na które ja się muszę zgadzać, bo nie mam wyjścia - inaczej jadłaby tylko mleko modyfikowane, a przecież nie przywiążę jej do krzesła i nie będę wpychać na siłę do buziaka tego, czego nie chce... Na przykład - jedyna forma mięsa, na jaką się zgadza, to parówki 93% mięsa z szynki. Dla wielu mam jest to trucizna i najchętniej od razu skarciłyby mamuśki, które dają swoim maluszkom takie coś (i elaboraty na ten temat wielokrotnie widziałam - tylko że te mamusie kupują szyneczki w sklepach, gdzie nie ma podanego składu, a są tak samo napakowane różnymi rzeczami...) - jak dziecko ma ochotę na parówkę, to czasem nie ma wyjścia! Bo niektóre dzieci zwyczajnie nie chcą jeść i nie ma bata, żeby ruszyły niektóre pokarmy. Ja nie patrzę krzywo na żadną mamę, bo sama "walczę" z moją córką, pracuję nad jej nawykami żywieniowymi, probuję podsuwać nowe smaki i wiecie, jest progres. Jest ogromny. Moje dziecko je coraz więcej, coraz chętniej i próbuje nowych rzeczy - ale i tak wiele razy słyszałam, że jestem złą matką, bo moja Oliwia je serki, kaszki, czy właśnie parówki... 

Dziewczyny, dlaczego tak jest? Dlaczego się wzajemnie oblewacie pomyjami? Dlaczego tak łatwo przychodzi Wam ocenianie innych w tej kwestii? Dlaczego, gdy ktoś odstaje, to go od razu krytykujecie? Dlaczego wypisujecie takie okropne rzeczy o innych matkach? Zwłaszcza za ich plecami? 

Nie potrafię tego zrozumieć. Matki powinny się wspierać, doradzać sobie, dzielić się doświadczeniami, a nie obśmiewać, krytykować, obrzucać mięsem... A tak jest właśnie w blogosferze i innych miejscach w sieci... Nie chce mi się już na to patrzeć nawet. :/ 

You Might Also Like

31 komentarze