Lovely, kredki Colorwear - 1 & 3.

21:04

Hej!

Dziś przychodzę do Was z postem o kredeczkach z Lovely, o których wspominałam w poprzednim poście. Z tego, co zauważyłam, wzbudzają one całkiem spore zainteresowanie - w sumie nie dziwię się, są to chyba jedne z najtańszych kredek do ust na rynku i są całkiem fajną opcją, jeśli ktoś jeszcze nie używał pomadek w tym stylu i chce spróbować. 


Kredki Colorwear z założenia mają być matowe, długotrwałe i w dodatku mają nie wysuszać ust. Czyżby pomadki idealne? ;) Jak wiadomo, obietnice producenta nie zawsze się sprawdzają w przypadku kosmetyków - jak jest tym razem? 


Ja na chwilę obecną posiadam 2 odcienie - 1 i 3. 



Odcień numer 1 to soczysta czerwień - na zdjęciu wyszła nieco zbyt ciemna, w rzeczywistości jest bardziej truskawkowa i bardziej neutralna. Z początku lekka i połyskująca, jednak po kilku-kilkunastu minutach traci połysk, zasycha w mat. Wtedy właśnie nabiera tej obiecanej długotrwałości - czyli w przypadku tego koloru lepiej nie jeść i nie pić przez pierwsze, dla pewności, 20 minut. Inaczej pomadka może łatwo zejść z ust. Potem jest już "mocna" - testowałam ją na imprezie z koleżankami, gdy najpierw poszłyśmy do pubu, potem do restauracji, a na koniec na drinka - dopiero po drinku musiałam poprawić usta. Kolor trzyma się na ustach bez skazy przez jakieś 5 godzin, potem nieco blednie i trzeba go lekko poprawić. Nie wysusza ust, nie robi im żadnej innej krzywdy, nie podkreśla suchych skórek ani nie wchodzi w zmarszczki. 



Odcień numer 3 to piękny, jasny, chłodny róż - na zdjęciu być może wygląda nieco trupio i blado, jednak w rzeczywistości bardzo mi się podoba efekt, jaki daje na ustach. Uwielbiam takie kolorki i ten bardzo przypadł mi do gustu. Od razu jest matowy i kredka jest też nieco bardziej tępa podczas aplikacji, niż czerwień. W przypadku tego koloru nie ma mowy o żadnym połysku, a usta od razu są "bezpieczne". Bez jedzenia i picia trzyma się - podobnie, jak w przypadku 1 - około 5 godzin, potem nieco blednie i trzeba poprawić, aby odcień był tak mocno widoczny. Jest nieco bardziej odporna na ścieranie, niż 1. Nie wysusza ust, może nieco podkreślać skórki. 


Oba odcienie bardzo przypadły mi do gustu i obecnie planuję jeszcze zakup nudziaka z tej serii - oprócz niego, dostępny jest jeszcze jakiś brąz, ale na razie nie zaciekawił mnie on zbytnio... Może sztyft jest niepozorny? Nie wiem. ;) 

W każdym razie - podsumowując, kredeczki są bardzo fajne. Trwałe, mają ładne odcienie i dobrą pigmentację, do tego są matowe i dość odporne na ścieranie się. Nie wysuszają ust, co jest dużym plusem. Dodatkowo, zauważyłam, że są bardzo wydajne - oba sztyfty są twarde, nie łamią się i dzięki temu, podczas malowania ust, nie nakładamy zbyt dużej ilości produktu, nic się więc nie marnuje. ;) Pokrętełka do wysuwania sztyftu "chodzą" bez zarzutów, można spokojnie wysunąć całą pomadkę, aby sprawdzić, ile jej jeszcze zostało. Kredki mają też ładny zapach - dla mnie mieszanka ananasa z kokosem. 

No i na koniec - największy plus! - cena: 7,50zł (około). 

Podobnie, jak w przypadku matowych pomadek w kremie, paletki cieni nude, lakierów Baltic Sand, jestem zachwycona tym produktem Lovely i stwierdzam, że od jakiegoś czasu uwielbiam ich szafę. Chętnie zaglądam tam po nowości. Nie wypuszczają już tandetnych, marnych kosmetyków dla nastolatek, tylko całkiem fajne, porządne produkty - a ceny są wciąż kosmicznie małe. 

Jak Wam się podobają te kredki? Lubicie szafę Lovely? Piszcie koniecznie. :)

You Might Also Like

16 komentarze